error300: multiple choices - migawki z cyberprzestrzeni

2008/04/29

COM.unikowanie

Czasu niewiele, ale może ktoś z współbadaczy jeszcze nie wie, a rozważy udział. Jestem przekonany, że będzie warto:

I ogólnopolska konferencja: COM.unikowanie w zmieniającym się społeczeństwie

Instytut Socjologii UJ - ul Grodzka 52, Kraków, 26-27 czerwca 2008

Homo comunicativus wynajduje coraz to nowe sposoby komunikowania. Nie wystarcza mu już tylko rozmowa twarzą w twarz, przestały wystarczać telefon, radio, telewizor. Odkąd na arenę wkroczyły Internet i nowe media, sfera ludzkiego komunikowania zaczęła ulegać błyskawicznym przemianom. E-maile, strony WWW, blogi, serwisy społecznościowe, komunikatory służą przekazywaniu najróżniejszych informacji, a jednocześnie pełnią coraz to nowe funkcje. Media wkraczają coraz głębiej w różne obszary życia społecznego: w politykę, edukację, naukę i kulturę. Zapraszamy do refleksji nad zmianami i nowymi trendami dokonującymi się w mediach oraz nad ich wpływem na społeczeństwo..

Abstrakty (3000 znaków ze spacjami) do 5 maja. Kontakt - com.unikowanie@iphils.uj.edu.pl

.

2008/04/14

Dziwne praktyki: mBank jak Millenium

W grudniu 2007 r. pisałem o dziwacznych metodach stosowanych przez bank Millenium w kontaktach z własnym klientem. Metody te ocierały się o phishing.

Dziś o podobnym procederze, ale w mBanku, pisze "Rzeczpospolita". Cieszę się i dziwię zarazem. Cieszę, że ktoś z prasy dostrzegł problem sygnalizowany w blogach. Dziwię, że idiotyczna praktyka jest domeną więcej niż jednego banku. Może nawet szczególnie, że chodzi o ten konkretny.
.

2008/04/11

Blogi, mikroblogi, rzeki

Jeżeli chcielibyśmy użyć metafory informacji jako płynącej wody, to blogi moglibyśmy uznać za ciekawą, ale relatywnie niewielką rzekę, płynącą obok największych i najbardziej rwących wód, czyli informacyjnego mainstreamu (nomen omen). Powiedzielibyśmy też zapewne, że Blog River jest tajemnicza i godna uwagi: połączona nieznacznie z rzeką Główną potrafi czasem wlać się do niej i zaburzyć jej nurt. Zdarzają się w rzecze Blog ożywcze prądy, a i zwierzęta zamieszkujące ten ekosystem potrafią być ciekawsze w obserwacji od tych, które bytują tylko w największej rzece.

Mikroblogging, który jest teraz ewidentnie zjawiskiem modnym i na językach, jawi mi się jak niewielki dopływ do rzeki Blog. Oba ekosystemy zamieszkują w ogromnej większości te same organizmy. Mikroblogging jest ciekawy i wart obserwacji, ale oczekiwanie, że to on wyleje nagle do rzeki Głównej i zmieni ją dramatycznie, jest oczekiwaniem nazbyt optymistycznym.

Howard Rheingold jest fanem Twittera, co powinno ucieszyć np. miłośników rodzimego Blipa. Zapytany przez jednego ze studentów dlaczego tak uwielbia mikroblogi, Rheingold odpisał następującymi kategoriami:
  • otwartość - każdy może to robić
  • natychmiastowość - komunikaty hic et nunc
  • różnorodność - ludzi i informacji
  • wzajemność - pytania i odpowiedzi, bezinteresownie
  • kanał do wielu publiczności - dostępność do różnych osób, z różnych grup społecznych
  • asymetria - ludzie nie zawsze śledzą siebie nawzajem
  • sposób poznania nowych osób
  • sposób znalezienia osób, które dzielą te same zainteresowania
  • okno na różne życia i różne światy
To celna typologia. Tyle, że pokazująca paradoksalnie, że mikroblogi nie są w istocie czymś wyjątkowym.

Otwartość, natychmiastowość, różnorodność (do pewnego stopnia), wzajemność, sposób poznania i znalezienia osób, okno na różne życia - to samo możemy powiedzieć na przykład o czatach. Oczywiście zgodzę się na typologiczne dywagacje, zejście do detali (mikrodetali?), które momentalnie rozróżnią jedno od drugiego, jednak jestem zdania, że Rheingold dotknął mimochodem sedna. Mikroblog niedaleko pada od czata - tyle, że póki co otacza go nimb pasjonacki, nieco nabożny.

Siłą mikroblogów faktycznie jest - lub powinna być - wzajemność i różnorodność, bo kanał czatowy jest jednak zazwyczaj dość mocno sprofilowany (chociaż wspomnienie dawnego IRC-a i kanałów regionalnych pozwoliłoby obalić i ten argument). Rheingold słusznie zauważa w kontekście wzajemności mikroblogerskiej, że nie potrwa ona zawsze - im więcej użytkowników, tym będzie o nią trudniej. Dlatego retoryczną hiperbolę Grześka Stunży, piszącego o mikroblogowaniu w kontekście wypróżniania się naprawdę warto potraktować w przenośni i refleksyjnie, a nie dosłownie i ambicjonalnie.

Jeżeli mikroblog niedaleko pada od czata - mimo wszystko - to trudno postrzegać w nim narzędzie o potencjale gruntownej przemiany społecznej. Czat niewiele zmienił, blog nieporównanie więcej (acz jego wpływ na mainstream pozostawia wiele do życzenia; i życzenie - sobie, aby było lepiej - jest tutaj bardzo dobrym słowem). Mikroblog jest więc dopływem: być może interesującym, z pewnością wartym obserwacji. Z pewnością jest też ciekawym środowiskiem życia dla wielu organizmów, natomiast nie warto oczekiwać od niego zbyt wiele.

Od kilkunastu lat, tak zupełnie na boku, jestem pasjonatem afrykańskich pielęgnic z jeziora Tanganika. Rewelacyjne w obserwacji, rewelacyjne zachowania społeczne, które ewolucyjnie pozwoliłyby im podbić niejeden akwen. Tyle, że to endemity z wód o specjalnych właściwościach, bez szans na ewolucyjny sukces. Chyba, że pomoże im nieoczekiwany, nieprzewidywalny, rewolucyjny czynnik niezależny (zewnętrzny). Co innego rodzina Cichlidae, występująca naturalnie na czterech kontynentach, a sztucznie na całym świecie.
.

2008/03/21

Pekin 2008, Tybet, protest

Wydaje mi się, że blogerom dość łatwo jest dziś ulec złudzeniu, że skoro dana informacja dostępna jest w jednym miejscu, to w innych (czytaj: u siebie) publikować jej nie warto. Sam też się na tym łapię. Są jednak sytuacje, w których warto wyjść z założenia, że głos zwielokrotniony brzmi bardziej gromko i trudniej udać, iż się go nie słyszy.

Dlatego podejmuję inicjatywę blogerów z Salonu24 i publikuję to przesłanie:

"W Tybecie znów się leje krew. Chińskie oddziały rządowe strzelają do ludzi. Znów przypomniano nam o brutalnej i wieloletniej kolonizacji Tybetu przez komunistyczne Chiny. Zapewne w natłoku tysięcy nowych faktów już za kilka dni świat zapomni o tych ludziach i wydarzeniach. Sprawa wolności Tybetu i łamania prawa człowieka w Chinach wróci na półkę spraw godnych i przegranych. Nie pozwólmy na to. Zwłaszcza dziś, na kilka miesięcy przez organizowanymi hucznie przez komunistyczne Chiny Igrzyskami Olimpijskimi.

Idea olimpijska to idea ludzi wolnych, idea pokoju a nie zniewolenia. Byłoby wielką niesprawiedliwością, gdyby ogrom nieszczęścia ofiar komunistycznego reżimu został zasłonięty olimpijskim sztandarem. Dlatego namawiamy ludzi mediów, narodowe komitety olimpijskie, samych sportowców, by nie zapominali o grzechach ich organizatorów. By także tam, w Chinach, biorąc udział w igrzyskach i relacjonując je głośno o tym mówili. Prosimy sportowców, by podczas każdej konferencji prasowej, każdego wywiadu przed i w trakcie Igrzysk wypowiedzieli choć jedno zdanie na temat łamania praw człowieka w Chinach. Apelujemy do dziennikarzy, internautów, kibiców: naciskajcie na swoich ulubieńców, na sportowców, by mówili o tym. Jedno zdanie, jedno słowo o tym, że w Chinach łamane są prawa człowieka. Na każdej konferencji prasowej.

Publikujcie ten tekst na swoich blogach, w swoich gazetach, stacjach radiowych i telewizyjnych. Albo podpiszcie się pod naszym apelem na tym blogu. Namawiajcie do tego swoich przyjaciół."


Podpisując się niniejszym w stopce,

2008/03/19

Clarke nie żyje

Arthur C. Clarke, 1917-2008.

Dostatecznie zaawansowana technologia nie różni się od magii - to hasło (prawo Clarke'a) urzekło mnie, kiedy poznałem je kilka lat temu. Przenikliwe i mądre.

O Clarke'u, gdyby ktoś chciał sobie odświeżyć: polska strona, fundacja ACC.

2008/03/06

Lityński: blog sprzed 40 lat

Jan Lityński: - W marcu 1968 nie pisałem dziennika. Byłem zbyt zajęty działaniem, a pozostawianie po sobie śladów na piśmie mogło się skończyć wsypą po rewizji bezpieki. Teraz nadrabiam zaległości.

Blog Jana Lityńskiego z marca 2008 o wydarzeniach z marca 1968. Retrospektywny, dla badaczy blogów interesujących się typologiami - gratka. Dla czytelników - ciekawa i nowoczesna formuła odświeżenia ważnych wydarzeń.

Refleksja: ciekawe jak sprawdziłby się Lityński w roli cyber-dysydenta. Czy informowałby świat o nieprawidłowościach i nieprawościach za pośrednictwem bloga, jak Kareem Amer, Arash Sigarchi i wielu innych? Na całe szczęście rzeczywistość nie zmusza nas do odpowiedzi na to pytanie.
.

2008/02/28

Albośmy to jacy, tacy...

Wzajemne zaufanie lub jego brak, poczucie wspólnoty z innymi lub jej brak. Życzliwość i optymizm, niepotrzebna zawiść i bezduszność. Na dłuższą metę to ciekawsze tematy badawcze niż zakres socjologii Internetu.

Kanada. Minionej nocy wylosowany szczęśliwiec, pracownik młyna (!), dostał szansę na wygranie miliona dolarów. Musiał tylko w krótkim czasie trafić z daleka hokejowym krążkiem do bramki. Dokładnie 15 razy w 24 sekundy. Trafił. Wygrał. Oto komentarze pod artykułem opisującym zdarzenie:


Pewnie intuicyjnie przeczuwamy, jak odpisalibyśmy swojemu rodakowi. Nieważne. Poważniejszy przykład.

Polska. Okropny wypadek samochodowy dwóch dziennikarzy, jeden ginie na miejscu w strasznych okolicznościach, drugi walczy o życie. Jarek był moim Kolegą ze studiów, ale to nie ma w tej chwili znaczenia, poza tym, że prywatnie jest mi cholernie przykro. Oto komentarze pod artykułem na Onecie:

.

2008/02/21

Mocarstwowe podejście do Open Source

Aleksander Ponosow, nauczyciel skazany za pirackie kopie Windows i MS Office założył Rosyjskie Centrum Wolnych Technologii, a władze ponoć sprzyjają jego inicjatywie. Pisze o tym Dziennik Internautów. Innymi słowy - Rosja za Open Sourcem.

Dobrze, czy niedobrze? Oczywiście, że dobrze... jednak nie do końca. Dzięki takim działaniom idea wolnego oprogramowania będzie się szerzyć i popularyzować - ale czy przy okazji nie będzie się wulgaryzować? To trochę tak, jak z Marksem - przeciętny Polak kojarzy dziś koncepcję marksistowską z komunizmem i wyraża się o niej w dosadny sposób; dopiero studenci socjologii czy filozofii dostrzegają, że chodziło mu o coś znacznie szerszego (i że bycie marksistą nie powinno stygmatyzować, tak jak nie stygmatyzuje sympatyzowanie z Nietzschem, mimo wykorzystania jego koncepcji przez nazistów).

Zamiast się rozpisywać, zacytuję krótko za Dziennikiem Internautów: "Na konferencji prasowej Rosyjskiego Centrum Wolnych Technologii (...) nauczyciel mówił także o groźbie utraty niezależności przez Rosję, która korzysta z rozwiązań informatycznych importowanych z zachodu. W jego ocenie jest to zagrożenie dla bezpieczeństwa kraju".

Chodzi właśnie o ten trop, szybko i skrupulatnie podjęty. Nie jest dobrze, gdy idea Open Source jest wykorzystywana w imię obrony wielkomocarstwowych interesów Mateczki Rosji. Z drugiej strony, nie należy się temu dziwić. Ostatecznie idea praw człowieka również się zwulgaryzowała - w takim sensie, że niektóre rządy starają się wykorzystywać NGOs do własnych celów, także propagandowych; czasami tworzą nawet marionetkowe organizacje, aby potępić politycznego konkurenta na arenie międzynarodowej.

To oczywiście nie podważa w najmniejszym stopniu sensowności działania na rzecz praw człowieka, tak jak interesy rosyjskie w OS nie podważają sensowności działań na rzecz wolnego oprogramowania. Jest to tylko ten moment, w którym Open Source - mimo woli - traci niewinność i zaczyna być wykorzystywane instrumentalnie. Autentycznie przykre, ale i świadczące o ważkości samej idei.
.