Dlaczego Firefox?
Na niniejszej stronie znajduje się obecnie dość pokaźny banner zachęcający do korzystania z przeglądarki Mozilla Firefox. Dlaczego?
Objaśniać czym jest Firefox dziś już trochę nie pora, bo z programu korzysta ponad 25 milionów ludzi na całym świecie, a lepsze lub gorsze publikacje o nim przetoczyły się już przez wszystkie bodaj tygodniki opinii. Wszyscy pieją, że oto powrócił poważny konkurent dla Internet Explorera. Powrócił, bo korzenie Firefoksa sięgają Netscape Navigatora - a dokładniej jego kodu źródłowego.
Firefox jest przeglądarką szybszą, bezpieczniejszą i bardziej przyjazną niż Explorer. Dicit. Mniej naraża na wirusy i trojany, blokuje pop-upy (nie cierpię sformułowania "wyskakujące okna" - to przez okna się wyskakuje, a nie odwrotnie). Ale Firefox ma jeszcze jedną ogromną zaletę - powstaje na licencji open source. Szybciej i łatwiej o aktualizacje. Piszą je sami internauci.
Oto sedno tego, czym jest Firefox. Dobrem wspólnym. Współtworzonym na dużą skalę przez ludzi z całego świata.

Firefoksa widzę jako dobro wspólne w pozytywnym rozumieniu tego sformułowania. Proszę go nie kojarzyć ze "wspólnotą wszystkiego" jak w PRL-u, która sprawiała, że wspólne było niczyje. Tu wiele osób literalnie angażuje się w kreowanie nowej rzeczywistości sieciowej, a jeszcze więcej te działania wspiera. W efekcie cała ta społeczność czuje, że współtworzy coś dużego, przełomowego, ale też - własnego.
"Jedyną drogą do kierowania własnym życiem jest aktywne przekształcanie otaczającego nas świata przedmiotów, relacji łączących nas z parnterami i wreszcie świata stosunków społecznych. Swe życie zmieniać możemy pośród innych, dla innych i wspólnie z innymi."
Tymi słowami opatrzona jest tylna część okładki "Działania", przedostatniej książki Jacka Kuronia. Jakże pasuje tu cały ruch otwartego, wolnego oprogramowania... Firefox jest świetnym przykładem tego, jak działać jeśli chcemy, by nasze komputery były bezpieczniejsze. Jeśli nie chcemy być zdani na opieszałe łatanie dziur w Internet Explorerze.
Ale także jeśli nie chcemy, by cała nasza "aktywność komputerowa" była obsługiwana przez jeden giga-koncern. I jeśli nie chcemy, by w znacznym stopniu kierowano za nas naszym życiem (internetowym).
Używam sobie tego Firefoksa, przez niego popatruję na cały ten open source i się uśmiecham. Myślę, że Pan Jacek byłby dumny z internautów.
Objaśniać czym jest Firefox dziś już trochę nie pora, bo z programu korzysta ponad 25 milionów ludzi na całym świecie, a lepsze lub gorsze publikacje o nim przetoczyły się już przez wszystkie bodaj tygodniki opinii. Wszyscy pieją, że oto powrócił poważny konkurent dla Internet Explorera. Powrócił, bo korzenie Firefoksa sięgają Netscape Navigatora - a dokładniej jego kodu źródłowego.
Firefox jest przeglądarką szybszą, bezpieczniejszą i bardziej przyjazną niż Explorer. Dicit. Mniej naraża na wirusy i trojany, blokuje pop-upy (nie cierpię sformułowania "wyskakujące okna" - to przez okna się wyskakuje, a nie odwrotnie). Ale Firefox ma jeszcze jedną ogromną zaletę - powstaje na licencji open source. Szybciej i łatwiej o aktualizacje. Piszą je sami internauci.
Oto sedno tego, czym jest Firefox. Dobrem wspólnym. Współtworzonym na dużą skalę przez ludzi z całego świata.

Firefoksa widzę jako dobro wspólne w pozytywnym rozumieniu tego sformułowania. Proszę go nie kojarzyć ze "wspólnotą wszystkiego" jak w PRL-u, która sprawiała, że wspólne było niczyje. Tu wiele osób literalnie angażuje się w kreowanie nowej rzeczywistości sieciowej, a jeszcze więcej te działania wspiera. W efekcie cała ta społeczność czuje, że współtworzy coś dużego, przełomowego, ale też - własnego.
"Jedyną drogą do kierowania własnym życiem jest aktywne przekształcanie otaczającego nas świata przedmiotów, relacji łączących nas z parnterami i wreszcie świata stosunków społecznych. Swe życie zmieniać możemy pośród innych, dla innych i wspólnie z innymi."
Tymi słowami opatrzona jest tylna część okładki "Działania", przedostatniej książki Jacka Kuronia. Jakże pasuje tu cały ruch otwartego, wolnego oprogramowania... Firefox jest świetnym przykładem tego, jak działać jeśli chcemy, by nasze komputery były bezpieczniejsze. Jeśli nie chcemy być zdani na opieszałe łatanie dziur w Internet Explorerze.
Ale także jeśli nie chcemy, by cała nasza "aktywność komputerowa" była obsługiwana przez jeden giga-koncern. I jeśli nie chcemy, by w znacznym stopniu kierowano za nas naszym życiem (internetowym).
Używam sobie tego Firefoksa, przez niego popatruję na cały ten open source i się uśmiecham. Myślę, że Pan Jacek byłby dumny z internautów.




0 Comments:
Prześlij komentarz
Links to this post:
Utwórz link
<< Home