Polacy lubią Operę
Opera to bardzo przyjazna przeglądarka - szybka, doskonale zaprojektowana, wyposażona w rozbudowany pakiet narzędzi (np. program pocztowy czy świetny IRC). Bardzo dobry produkt, choć na ogólnoświatowym rynku przeglądarek zajmuje dopiero piąte miejsce - operowe brzmienia tłumi nie tylko Internet Explorer i Mozilla Firefox, ale także Apple Safari i... stary Netscape.
Zgoła odmiennie wygląda sytuacja na rynku polskim. Serwis Ranking.pl prowadzi zaawansowane badania ruchu internetowego i na tej podstawie stwierdza, że Opera jest trzecią z najczęściej użytkowanych przeglądarek - za Explorerem i Firefoksem. Pod koniec kwietnia, z omawianego programu (w dowolnej wersji) korzystało ponad 5% użytkowników. Z Internet Explorera - 83%, z Firefoksa - niemal 10%.

Obie niezależne przeglądarki prezentują dynamiczną tendencję wzrostową; kto się orientuje w rynku, ten wie, że owych z pozoru marnych procentów nie należy lekceważyć. Produkt spod znaku Mozilli ściągnęło już 50 milionów użytkowników, a najnowsza, ósma wersja Opery w ciągu 4 dni została pobrana 1 milion razy.
Według Ranking.pl, Opery używa ponad 450 tysięcy Polaków. Wielu z nich odwiedza przyjazną, rozbudowaną stronę Moja Opera. Miejsce w sam raz dla kogoś, kto szuka praktycznych informacji i porównań z innymi przeglądarkami.
Przy okazji spostrzeżenie. Polscy zwolennicy Opery zdążyli już skłócić się z miłośnikami Firefoksa - widziałem kilka dość nieprzyjemnych dyskusji, głównie na temat tego, który produkt jest lepszy. Nie wydaje mi się zasadne, by generować konflikty między użytkownikami obu przeglądarek, a już na pewno nie w czasie, gdy dominant ciągle ma tak duży udział w rynku. Jedyny wniosek z obserwacji, który można nazwać pozytywnym: konflikt Firefox vs. Opera przez obie strony prowadzony jest z przeświadczeniem, że Internet Explorer w ogóle nie zasługuje na dyskusję; stąd też jego pomijanie.
Cieszą natomiast takie inicjatywy, jak np. Osiołki Polskiego Internetu czy Browse Happy. Łączą we wspólnej sprawie, zamiast niepotrzebnie dzielić.
A Opera faktycznie da się lubić. Prezes firmy, Jon S. von Tetzchner, nie bardzo chciał wierzyć w to, że milion użytkowników ściągnie "ósemkę" w niespełna 100 godzin.
Zadeklarował wręcz żartobliwie, że jeśli tak się stanie, przepłynie wpław z Norwegii do USA. Et voila - słowo ciałem się stało, a prezes, rad nierad, musiał jakoś wybrnąć ze swego ekstrawaganckiego zobowiązania. Wraz z pracownikami uczynił to fantastycznie, na luzie i bardzo dowcipnie.

Mniejsza o to, czy "zakład o milion" był spontaniczny. Prawdopodobnie wymyślił go dział PR, ale jeśli nawet, to tylko pogratulować jego pracownikom swobody twórczej i wspaniałego pomysłu, a von Tetzchnerowi - dystansu do siebie. Nie wiem jak czytelnicy, ale ja lubię firmy, które stronią od sztywnych norm biznesu i jeszcze są w tym wiarygodne.
.
Zgoła odmiennie wygląda sytuacja na rynku polskim. Serwis Ranking.pl prowadzi zaawansowane badania ruchu internetowego i na tej podstawie stwierdza, że Opera jest trzecią z najczęściej użytkowanych przeglądarek - za Explorerem i Firefoksem. Pod koniec kwietnia, z omawianego programu (w dowolnej wersji) korzystało ponad 5% użytkowników. Z Internet Explorera - 83%, z Firefoksa - niemal 10%.

(Tak reklamowana jest najnowsza wersja norweskiej przeglądarki)
Obie niezależne przeglądarki prezentują dynamiczną tendencję wzrostową; kto się orientuje w rynku, ten wie, że owych z pozoru marnych procentów nie należy lekceważyć. Produkt spod znaku Mozilli ściągnęło już 50 milionów użytkowników, a najnowsza, ósma wersja Opery w ciągu 4 dni została pobrana 1 milion razy.
Według Ranking.pl, Opery używa ponad 450 tysięcy Polaków. Wielu z nich odwiedza przyjazną, rozbudowaną stronę Moja Opera. Miejsce w sam raz dla kogoś, kto szuka praktycznych informacji i porównań z innymi przeglądarkami.
Przy okazji spostrzeżenie. Polscy zwolennicy Opery zdążyli już skłócić się z miłośnikami Firefoksa - widziałem kilka dość nieprzyjemnych dyskusji, głównie na temat tego, który produkt jest lepszy. Nie wydaje mi się zasadne, by generować konflikty między użytkownikami obu przeglądarek, a już na pewno nie w czasie, gdy dominant ciągle ma tak duży udział w rynku. Jedyny wniosek z obserwacji, który można nazwać pozytywnym: konflikt Firefox vs. Opera przez obie strony prowadzony jest z przeświadczeniem, że Internet Explorer w ogóle nie zasługuje na dyskusję; stąd też jego pomijanie.
Cieszą natomiast takie inicjatywy, jak np. Osiołki Polskiego Internetu czy Browse Happy. Łączą we wspólnej sprawie, zamiast niepotrzebnie dzielić.
A Opera faktycznie da się lubić. Prezes firmy, Jon S. von Tetzchner, nie bardzo chciał wierzyć w to, że milion użytkowników ściągnie "ósemkę" w niespełna 100 godzin.
Zadeklarował wręcz żartobliwie, że jeśli tak się stanie, przepłynie wpław z Norwegii do USA. Et voila - słowo ciałem się stało, a prezes, rad nierad, musiał jakoś wybrnąć ze swego ekstrawaganckiego zobowiązania. Wraz z pracownikami uczynił to fantastycznie, na luzie i bardzo dowcipnie.

(Z Norwegii do Stanów Zjednoczonych, z przerwą na czekoladę...)
Mniejsza o to, czy "zakład o milion" był spontaniczny. Prawdopodobnie wymyślił go dział PR, ale jeśli nawet, to tylko pogratulować jego pracownikom swobody twórczej i wspaniałego pomysłu, a von Tetzchnerowi - dystansu do siebie. Nie wiem jak czytelnicy, ale ja lubię firmy, które stronią od sztywnych norm biznesu i jeszcze są w tym wiarygodne.
.




0 Comments:
Prześlij komentarz
Links to this post:
Utwórz link
<< Home