Spam: karać, edukować, wyśmiewać?
Co minutę na świecie wysyłanych jest grubo ponad 10 milionów wiadomości klasyfikowanych jako spam. Działa tu prosta matematyka znana od dziesięcioleci wszystkim akwizytorom: jesteś wygrany, jeśli zapukasz do drzwi stu osób i sprzedasz swój produkt trzem z nich. Tyle, że w przypadku spamerów pukanie do drzwi zajmuje sekundy, obejmuje zasięgiem cały świat i generuje miliardy niechcianych listów dziennie.
Nie będę specjalnie oryginalny mówiąc o jednogłośnej satysfakcji, jaką przyniósł internautom wyrok z 8.04.2005. Zarabiający krocie spamer Jeremy Jaynes został skazany przez sąd w Wirginii, USA, na karę dziewięciu lat pozbawienia wolności. Powód: masowe wysyłanie niechcianych wiadomości mailowych. Jaynes rozsyłał miliony listów dziennie, wykorzystując do tego szereg fałszywych, często skradzionych innym personaliów - to zresztą stanowiło podstawę skazania. Sprawę ma teraz rozpatrzyć sąd apelacyjny, jednak dotychczasowa decyzja sądu to klarowny komunikat dla spamerów: no passaran.

(Jeremy Jaynes - to zdjęcie obiegło świat; fot. AP)
Interesujący artykuł na temat Jaynesa opublikował Wired. Interesujący nie tylko dlatego, że szerzej opisuje działalność samego spamera. Wired cytuje m.in. Briana McWilliamsa, autora książki Spam Kings: The Real Story Behind the High-Rolling Hucksters Pushing Porn, Pills and %*@)# Enlargements. To dość istotna wypowiedź, toteż przytoczę ją tutaj:
"The problem is, we're getting into a war-on-drugs type of situation (...) Knocking a guy like Jeremy Jaynes out of business doesn't solve the demand side of the spam problem. There's still a significant number of people who respond favorably to spam, and as long as that's true, spammers will keep trying to reach them."
Na listy od spamerów ciągle odpowiada ok. 8% amerykańskich internautów... Jeśli codziennie wysyła się tam - minimalnym kosztem - miliony wiadomości, to widać jasno, że niestety można z tego wyżyć. Prawdziwym wyzwaniem będzie więc nie tyle karanie spamerów (jak najbardziej pożądane), ale przede wszystkim edukowanie społeczeństw, czym jest spam, dlaczego jest zły i dlaczego nie powinni z niego korzystać.
Metodą walki ze spamem jest też wyśmiewanie go. Nie żeby zniechęcało to skutecznie spamerów do kontynuowania działalności. Chodzi raczej o terapeutyczny wymiar - dla nas, ofiar. A zatem do rzeczy.
Osobom zmęczonym usuwaniem dziesiątek lub setek niechcianych wiadomości każdego dnia polecam serwis Spamusement, reklamowany przez autorów jako kiepsko rysowane kreskówki inspirowane prawdziwymi tytułami spamerskich wiadomości. Niektóre prace są rewelacyjne. Próbka humoru:
1-4 extra inches makes a massive difference

Nie będę specjalnie oryginalny mówiąc o jednogłośnej satysfakcji, jaką przyniósł internautom wyrok z 8.04.2005. Zarabiający krocie spamer Jeremy Jaynes został skazany przez sąd w Wirginii, USA, na karę dziewięciu lat pozbawienia wolności. Powód: masowe wysyłanie niechcianych wiadomości mailowych. Jaynes rozsyłał miliony listów dziennie, wykorzystując do tego szereg fałszywych, często skradzionych innym personaliów - to zresztą stanowiło podstawę skazania. Sprawę ma teraz rozpatrzyć sąd apelacyjny, jednak dotychczasowa decyzja sądu to klarowny komunikat dla spamerów: no passaran.

(Jeremy Jaynes - to zdjęcie obiegło świat; fot. AP)
"The problem is, we're getting into a war-on-drugs type of situation (...) Knocking a guy like Jeremy Jaynes out of business doesn't solve the demand side of the spam problem. There's still a significant number of people who respond favorably to spam, and as long as that's true, spammers will keep trying to reach them."
Na listy od spamerów ciągle odpowiada ok. 8% amerykańskich internautów... Jeśli codziennie wysyła się tam - minimalnym kosztem - miliony wiadomości, to widać jasno, że niestety można z tego wyżyć. Prawdziwym wyzwaniem będzie więc nie tyle karanie spamerów (jak najbardziej pożądane), ale przede wszystkim edukowanie społeczeństw, czym jest spam, dlaczego jest zły i dlaczego nie powinni z niego korzystać.
Metodą walki ze spamem jest też wyśmiewanie go. Nie żeby zniechęcało to skutecznie spamerów do kontynuowania działalności. Chodzi raczej o terapeutyczny wymiar - dla nas, ofiar. A zatem do rzeczy.
Osobom zmęczonym usuwaniem dziesiątek lub setek niechcianych wiadomości każdego dnia polecam serwis Spamusement, reklamowany przez autorów jako kiepsko rysowane kreskówki inspirowane prawdziwymi tytułami spamerskich wiadomości. Niektóre prace są rewelacyjne. Próbka humoru:
1-4 extra inches makes a massive difference

How To Live Without Fear In America






0 Comments:
Prześlij komentarz
Links to this post:
Utwórz link
<< Home