CD kontra mp3
Internet zmienia media (sensu stricto i largo). Portale zmieniają i zabijają dzienniki, blogi zmieniają dziennikarzy, radia internetowe odbierają słuchaczy szerokoformatowym stacjom ogólnokrajowym. A mp3 wpływa na CD.
Wpływa - ale jak? Wypiera? Uzupełnia? A może zabija? W debacie "mp3 kontra CD" słychać wiele opinii. Od takich, że kompakty już dzisiaj są martwe, po takie, że ogołocone z wszelkich atrakcji mp3 nigdy ich nie zastąpią.
Pośród orędowników świata bez kompaktów ciekawie pisze np. Mark Cuban; zresztą niektóre gwiazdy muzyki już kilka lat temu wyczuły, że nowy trend będzie związany z Internetem. I znamienne, że te zespoły, które wspierały Napstera zyskały sympatię fanów, natomiast z dezaprobatą i wyszydzeniem spotkały się gwiazdy, które - dbając o swoje interesy - sprzeciwiły się wymianie plików mp3. Kto nie zna skali dezaprobaty, może ją poznać choćby na stronie KillMetallica.com (baza linków!).
Ciekawa wypowiedź na temat digitalizacji nośników muzycznych pochodzi od mózgu Nine Inch Nails, Trenta Reznora. NIN wydało właśnie nową płytę, wydaną elegancko, ale... bez jakiejkolwiek książeczki. W zamian każdy fan ma dostęp do okolicznościowej strony internetowej, gdzie owa książeczka czeka w PDF-ach. Oto, jak Reznor odpowiada na pytanie w tym temacie:
Wpływa - ale jak? Wypiera? Uzupełnia? A może zabija? W debacie "mp3 kontra CD" słychać wiele opinii. Od takich, że kompakty już dzisiaj są martwe, po takie, że ogołocone z wszelkich atrakcji mp3 nigdy ich nie zastąpią.
Pośród orędowników świata bez kompaktów ciekawie pisze np. Mark Cuban; zresztą niektóre gwiazdy muzyki już kilka lat temu wyczuły, że nowy trend będzie związany z Internetem. I znamienne, że te zespoły, które wspierały Napstera zyskały sympatię fanów, natomiast z dezaprobatą i wyszydzeniem spotkały się gwiazdy, które - dbając o swoje interesy - sprzeciwiły się wymianie plików mp3. Kto nie zna skali dezaprobaty, może ją poznać choćby na stronie KillMetallica.com (baza linków!).
Ciekawa wypowiedź na temat digitalizacji nośników muzycznych pochodzi od mózgu Nine Inch Nails, Trenta Reznora. NIN wydało właśnie nową płytę, wydaną elegancko, ale... bez jakiejkolwiek książeczki. W zamian każdy fan ma dostęp do okolicznościowej strony internetowej, gdzie owa książeczka czeka w PDF-ach. Oto, jak Reznor odpowiada na pytanie w tym temacie:

Widać i zdecydowanie, i wątpliwości.
Jest jednak i druga strona, pro-kompaktowa, która też wytacza swoje armaty. Dyżurnym argumentem tej grupy jest stratność jakości mp3 w porównaniu do CD. Nie chcę na ten temat pisać, bo da się go zamknąć jedną konstatacją - komu dziś przeszkadza jakość mp3, jutro będzie miał nowy, lepszy format. Zasadnicze zagrożenie dla CD pozostanie.
Ważniejszy jest argument drugi. Znajomy muzyk (i pracownik agencji reklamowej) przekonuje, że o wszystkim zdecyduje czynnik materialny. Zakup, posiadanie. I właśnie dlatego CD nie umrze. Kupić płytę to mieć ją na własność i na zawsze, móc postawić na półce, móc obejrzeć wkładkę, cieszyć się designem, względnie, jak ktoś lubi, posnobować w towarzystwie. A mp3...? Czy mp3 naprawdę pasuje do schematu postmodernistycznego społeczeństwa napędzanego przez konsumeryzm...?
* * *
Tak naprawdę ścierają się tu dwie prominentne ludzkie pokusy - maksymalizacji posiadania oraz minimalizacji wydatkowanego czasu i energii. Czy wolę mieć coś fajnego i materialnego, ale się o to wystarać - jeździć, szukać, tracić czas, wreszcie zapłacić? Czy może ważniejsze jest to, że bez straty czasu, za grosze lub symboliczne kwoty mogę dostać to samo zaraz, choć w maksymalnie okrojonej formie?
Pytanie zostawiam otwarte. W ostatecznym rozrachunku los płyty kompaktowej przypieczętuje wybór społeczeństw, nie jednostek. Póki co rosnąca popularność iPodów, Zen Touch'ów, MuVo i innych odtwarzaczy mp3 spycha kompakty do getta domowego zacisza.
error300.org
Pytanie zostawiam otwarte. W ostatecznym rozrachunku los płyty kompaktowej przypieczętuje wybór społeczeństw, nie jednostek. Póki co rosnąca popularność iPodów, Zen Touch'ów, MuVo i innych odtwarzaczy mp3 spycha kompakty do getta domowego zacisza.
error300.org




3 Comments:
I wlaśnie w tym domowym zaciuszu upatrywałbym miejsca, w którym CD przetrwa. Słuchanie mp3 kojarzy mi się z pracą, z szybkim tempem życia. Oczywiście to całkowicie subiektywne odczucie, ale nie wyobrażam sobie przyjemnego wieczora, kolacji ze znajomymi i muzyki z komputera... Musi być płyta...
By
Senator, at 16/5/05 10:58
A jeśli płytę wcześniej wypalisz na komputerze, robiąc audio z mp3? ;)
Nie, żartuję... mnie przeraża przede wszystkim szukanie mp3 na dysku w porównaniu do szukania CD na półce.
Ogarnąć wzrokiem 400 płyt stojących na półce można w minutę, zwłaszcza jeśli zna się kolorystykę okładek, itd. Czasem patrzę i nachodzi mnie nagła ochota na posłuchanie tego czy owego. A katalogi z mp3 są jednolite, przeglądanie ich wcale nie jest łatwe i przyjemne. Zwłaszcza przy 400 albumach...
Ale w dziedzinie przenośnego odtwarzania mp3 to naprawdę piękna sprawa (odtwarzacze odporne na wstrząsy, pojemne, bardziej energooszczędne). Nie obraziłbym się, gdyby moje następne radio samochodowe umiało czytać mp3 z pendrive'a...
Choć, tak jeszcze z innej strony, taki iPod 40 GB to dla mnie maszyna z kosmosu. Tyle miejsca na muzykę? Rany, Julek. Przegięcie, ja bym tam miał śmietnik i już nic nie umiałbym znaleźć.
By
Michał Piotr Pręgowski, at 16/5/05 11:22
A ja uważam że mp3 są bez duszy.
Niedawno kupiłem sobie odtwarzacz (wcześniej miałem tylko walkmana) no i tak słucham i słucham.... i co :(
Nic, kompletnie żadnego życia.
Może i kompresja usówa tylko te niesłyszalne dźwięki ale one i tak działają na nasz mózg.
Jeśli ktoś nie wierzy to niech się zastanowi czy poczuł kiedyś ciarki na plecach słuchając mp3???
Bo ja ani razu (mp3 128Kb/s)
Wiec właśnie zamówiłem sobie na allegro Discmana :)
By
Piotruś, at 23/5/06 07:17
Prześlij komentarz
Links to this post:
Utwórz link
<< Home