Żeglarz i Surfer, czyli jak korzystamy z Internetu
Na pierwszych z cyklu zajęć dla studentów dziennikarstwa wspominam o metaforach związanych z Internetem. Traktujemy Sieć zupełnie jak fizyczne, istniejące realnie miejsce - stąd też dominacja metafor związanych z ruchem i przestrzenią. Stąd też surfowanie, odwiedzanie, eksplorowanie, siedzenie (na czatach), grasowanie (crackerów i phisherów), itd. Stąd też Internet Explorer, Netscape Navigator, a także bardzo silnie umiejscowione Wirtualna Polska czy America OnLine.

(kompas, okna, kula ziemska... eksplorator, nawigator, safari...)
Takie traktowanie Internetu znajduje przełożenie w użytkowej sztuce wizualnej tworzonej na potrzeby firm komputerowych. Logosy, ikony. Skoro wspomniałem dwie przeglądarki, przypatrzmy się kolejnym. Firefox (panda mała, Ailurus fulgens) oplata rudym ogonem całą kulę ziemską. Z kolei Safari wybrało na znak rozpoznawczy kompas. To wszystko nawiązuje do przestrzeni, podobnie jak Windows i jego pulpit, tapeta, aktówka czy kosz na śmieci - chociaż tutaj przestrzeń nabiera innego wymiaru.
Ciekawe ujęcie powyższego tematu znalazłem w pracy Tomasza Goban-Klasa, wygłoszonej na konferencji naukowej w Krakowie ("Surfowanie czy żeglowanie w cyberprzestrzeni czyli o wychowaniu człowieka medialnego i mobilnego Homo Internetus"). Dokument ma już cztery lata, ale ja trafiłem na jego ślad dopiero wczoraj; nie wiem, jak mi umknął, wiem jednak, że w internetowym żeglowaniu obrany kurs nie zawsze pozwala jednakowo szybko odnaleźć oczekiwany ląd.

(nawiguj z nami; Netscape Navigator AD 1995-1996)
Goban-Klas nie koncentruje się co prawda na metaforach, ale uzupełnia ich tematyczny zbiór. Ruch i przestrzeń autor zawęża do środowiska wodnego i tego, co z nim związane. Nawigację i surfowanie uzupełnia o morze informacji, a zwłaszcza o żeglowanie. Żeglowanie jest stawiane w opozycji do surfowania - wykalkulowane, z jasno określonym celem, racjonalne a nie beztroskie, ryzykanckie, sztuka dla sztuki. Goban-Klas postuluje:
"bardziej rozważne i poważne traktowanie sieci. Lansowane w telewizji korzystanie z Internetu na zasadzie surfera akcentujące, że nauka oparta o nowe media i sieć może być lekka, łatwa i przyjemna, jest wręcz niebezpieczne. Nigdy nauka taką nie była (...). Metafora żeglowania wskazuje na konieczność jasno uświadomionego celu, nawet nieosiągalnego przy zaplanowanym kursie. Ale tylko wówczas - jak Kolumb - płynąc do Indii, można odkryć Amerykę. Bez celu można tylko serfować, pływać jachtem, albo co gorsza błąkać się po morzach i oceanach informacji."
Choć nie jestem pewny, czy zgadzam się z każdym słowem autora, podzielam postulowaną rozwagę i wybór żeglowania miast surfowania. Nawiasem mówiąc, Surfer nie tylko mniej efektywnie korzysta z Internetu niż Żeglarz, ale i dużo mniej daje Sieci - ergo innym internautom - od siebie.
error300.orgCiekawe ujęcie powyższego tematu znalazłem w pracy Tomasza Goban-Klasa, wygłoszonej na konferencji naukowej w Krakowie ("Surfowanie czy żeglowanie w cyberprzestrzeni czyli o wychowaniu człowieka medialnego i mobilnego Homo Internetus"). Dokument ma już cztery lata, ale ja trafiłem na jego ślad dopiero wczoraj; nie wiem, jak mi umknął, wiem jednak, że w internetowym żeglowaniu obrany kurs nie zawsze pozwala jednakowo szybko odnaleźć oczekiwany ląd.

(nawiguj z nami; Netscape Navigator AD 1995-1996)
Goban-Klas nie koncentruje się co prawda na metaforach, ale uzupełnia ich tematyczny zbiór. Ruch i przestrzeń autor zawęża do środowiska wodnego i tego, co z nim związane. Nawigację i surfowanie uzupełnia o morze informacji, a zwłaszcza o żeglowanie. Żeglowanie jest stawiane w opozycji do surfowania - wykalkulowane, z jasno określonym celem, racjonalne a nie beztroskie, ryzykanckie, sztuka dla sztuki. Goban-Klas postuluje:
"bardziej rozważne i poważne traktowanie sieci. Lansowane w telewizji korzystanie z Internetu na zasadzie surfera akcentujące, że nauka oparta o nowe media i sieć może być lekka, łatwa i przyjemna, jest wręcz niebezpieczne. Nigdy nauka taką nie była (...). Metafora żeglowania wskazuje na konieczność jasno uświadomionego celu, nawet nieosiągalnego przy zaplanowanym kursie. Ale tylko wówczas - jak Kolumb - płynąc do Indii, można odkryć Amerykę. Bez celu można tylko serfować, pływać jachtem, albo co gorsza błąkać się po morzach i oceanach informacji."
Choć nie jestem pewny, czy zgadzam się z każdym słowem autora, podzielam postulowaną rozwagę i wybór żeglowania miast surfowania. Nawiasem mówiąc, Surfer nie tylko mniej efektywnie korzysta z Internetu niż Żeglarz, ale i dużo mniej daje Sieci - ergo innym internautom - od siebie.




0 Comments:
Prześlij komentarz
Links to this post:
Utwórz link
<< Home