error300: multiple choices - migawki z cyberprzestrzeni

2005/06/23

W dziesięć lat po potopie

W toku prac nad doktoratem wróciłem ostatnio do książki J.C. Herz "Wędrówki po Internecie". Nieustająco polecam tę, jak to określił William Gibson, postgeograficzną książkę podróżniczą. Nie wiesz jak wyglądał Internet 10-15 lat temu? Tu się dowiesz.

Dziesięć lat temu nastąpiło ostatnie symboliczne wydarzenie związane z upublicznieniem dostępu do Internetu. NSF sprywatyzował dostęp do sieci, co pozwoliło na zaludnienie go milionami osób nie związanych z nauką, wojskiem ani nie będących pasjonatami komputerów. W swojej książce Herz świetnie oddaje ducha tamtej epoki... bo chyba można mówić o pewnej epoce, która była i odeszła. Coś jak Dziki Zachód z początków kolonizacji, ale przed kolonizacją masową.
error300.org
(Okładka polskiego wydania książki J.C. Herz... niestety, nakład chwilowo wyczerpany)
error300.org
Jakby się zastanowić, to właściwie teraz mamy już przełom drugiej i trzeciej epoki. Można przywołać krzywą EPS Merilla i Lowensteina, w oparciu o którą wyjdzie nam, że Internet sam w sobie przeszedł już przez fazę elitarną. Obecnie jesteśmy na styku fazy popularyzacji i specjalizacji - zależy gdzie spojrzeć. Stany Zjednoczone widzę zdecydowanie w tej drugiej, Bułgarię w pierwszej. Polskę, z jej 9-10 milionami internautów (badania, które mówią o ca. 8 milionach pomijają dzieci i młodzież do lat 15), sytuowałbym idealnie na styku.

Herz, ma się rozumieć, opisała fazę elitarną i obawy charakterystyczne dla użytkowników Sieci z tamtej epoki. "To przerażająca myśl - pisze Wielki Grendel-chan. - Sieć w zdecydowanej większość składa się z ludzi wykształconych. Co się z nią stanie, kiedy każdy będzie mógł się zalogować? Ja osobiście nie umieram z radości na myśl, że przyjdą tu ci wszyscy piwosze, kibice, licealiści, zjadacze Burger Kingów i oglądacze telezakupów. Myślę, że przed tego rodzaju ludźmi trzeba będzie uciekać. Ci, którzy logują się teraz, przeniosą się do takich miejsc, jak well czy mindvox, gdzie będą płacić za oddzielenie od tłumu".

Doskonale wiemy, że do takiego podziału nie doszło. Nowi zostali zasymilowani, sami stali się bywalcami. Teraz wszyscy wspólnie bronimy się przed zbytnim skomercjalizowaniem Sieci. Bo tak naprawdę to właśnie "krawaciarzy z Wielkiej Korporacji Medialnej", a nie początkujących internautów najbardziej obawiała się Herz i znaczna część weteranów.

2 Comments:

  • mam dwie uwagi do Twoich 'mysli o Potopie':
    za1. "Dziki Zachod" - dla mnie porownania np. cyberprzestrzeni z Ameryka sa ciekawe, ale jedynie gdy do obu terminow podchodzimy neutralnie i nie tworzymy nowej (cyber-) goraczki, jak to robi np. John Perry Barlow. Klopot z porownaniem orzwoju Internetu do dzikiego zachodu jest taki, ze w cyberprzestrzeni nie bylo zadnych tubylcow. moze wiec moment 'dzikiego zachodu' to dopiero Twoj 'potop' - tubylcami byla wczesna 'elita' zalana przez kolonizatorow o zupelnie innej kulturze.
    2. mysle, ze myslenie w kategoriach krzywych (ja EPSu wczesniej nie znalem, ale mysle, ze jest to model podobny do Rogersa modelu dyfuzji innowacji) jest cenne, pozwala np. porownywac rozne kraje. Jednak sek chyba w tym, ze rozwoj internetu w poszczegolnych krajach nie przebiegal na jednej krzywej, np. w Twoim modelu w przypadku kazdego kraju kto inny bedzie czlonkiem kazdej z trzech grup. Np. w Polsce praktycznie nie mielismy 'elitarnej cyberkultury sprzed potopu', oczywiscie naukowcy takze uzywali internetu wczesniej niz cala reszta nas, ale wszystko odbylo sie duzo szybciej, duzo szybciej do gry wkroczyli komercyjni aktorzy. takze mysle, ze np. polska specyfike mozna tluamczyc nie tylko inna pozycja na krzywej, ale innym jej ksztaltem.

    By Anonymous tarkowski, at 9/7/05 23:55  

  • Dzięki za uwagi, Alek :) Podoba mi się spostrzeżenie o tubylcach. Oczywiście zgadzam się, by nie nadużywać metafory Dzikiego Zachodu - zbyt łatwo o proste, a zatem upraszczające rzeczywistość, odniesienia. Przyjrzę się Barlowowi, tak BTW.

    Co do krzywej EPS: koncepcja jej jest dość prosta, w istocie nie interesuje się ona specjalnie różnicami wśród odbiorców, tylko w oferowanym im medialnym produkcie. Czyli przedmiot, a nie podmiot. W takim ujęciu elitarna faza Internetu to np. powstawanie w danym kraju pierwszych portali, pierwszych społeczności usenetowych, ale również kwestia powszechności dostępu i sposoby dostępu do sieci (kafejki, praca, czy dom? itd.). Faza specjalizacji to już silne heterogenizowanie treści dostępnych w krajowej odnodze Internetu. Oczywiście, jest to dość arbitralne, bo i EPS była pomyślana dla innych mediów - ale łatwo wyczuć o co chodzi. Taka Bułgaria czy Ukraina - co miałem okazję przetestować w rozmowach z badaczami stamtąd - nie interesuje się blogami. W Polsce są popularne od min. 2 lat, a ostatnim krzykiem mody jest podcasting. W USA podcasting to już norma, tam zabawa dotyczy nowinek typu moblogging czy videoblogging - wybitna, modelowa specjalizacja (ale też klarowne, jakże słusznie to nazwałeś na Terminalu, fetyszyzowanie technologii). W każdym bądź razie - w takim właśnie kontekście sytuowałem poszczególne kraje. Swoją drogą, krzywa konstruowana "pod podmiot" też mogłaby być bardzo ciekawa...

    By Blogger Michał Piotr Pręgowski, at 10/7/05 18:43  

Prześlij komentarz

Links to this post:

Utwórz link

<< Home