error300: multiple choices - migawki z cyberprzestrzeni

2005/08/01

Znowu o graniu; dobry wpływ i typologia gier

Wakacyjne wyjazdy i, nie oszukujmy się, lenistwo, przerwała mi lektura artykułu w ubiegłotygodniowym "Ozonie". Któremu jeszcze ciągle daję szansę - jestem bardziej cierpliwy niż Palikot i reszta udziałowców ;) Nawiasem mówiąc, Górny jako rednacz pachnie skrajnością i rychłą woltą magazynu. Wątpię, by była to wolta w stronę większego czytelnictwa.

W każdym razie chciałem nawiązać do tekstu "Graj, a będą z ciebie ludzie" Marcina Bójko i Olafa Szewczyka (dostępny tutaj - niedługo nawet w całości). Jakoś tak się wiąże z tym niefortunnym GTA, o którym pisałem poprzednio. Bójko i Szewczyk piszą o pozytywnym wpływie gier, wskazując wyniki licznych badań naukowych (także medycznych!). Cieszą mnie takie publikacje, bo wydaje mi się, że w naszym społeczeństwie ciągle potrzebne jest mówienie o sprawach tak oczywistych (z punktu widzenia nieco wyedukowanego gracza). Chociaż pokolenie obecnych 20- i 30-latków to już starzy gracze, którym fajności gier tłumaczyć nie trzeba i którzy dzieci swoich od komputera nie odganiają/nie będą odganiać. Zresztą, jak miałby to czynić ktoś wychowany na "Cywilizacji" czy Sim City, no jak?

Że zagrożenia w graniu też są, to jasne - ale cieszy mnie zasadniczy trend, zgodnie z którym przestaje się polować na czarownice.

W tekście zastanawia natomiast mnie jedno; nie mogę zacytować, albowiem zapodziałem papierową wersję "Ozonu", a strona tygodnika nie udostępnia jeszcze całego artykułu. Szewczyk i Bójko przywołują jedno z amerykańskich badań, w których wykazuje się dobry wpływ GTA na kierowców bodajże. Hmm. Kradzieże samochodów, jazda po pijaku, rozjeżdżanie ludzi - zaiste, Marszałkowska w godzinach szczytu ;)

Dopiszę cytat z artykułu w komentarzu do niniejszego wpisu, jak tylko papierowe wydanie do mnie wróci.

A swoją drogą, umyśliłem sobie taki oto subiektywny podział gier komputerowych wedle spełnianych przez nie funkcji, które w danym produkcie dominują:

  • skill upgrading - np. Sim City i jego co mądrzejsze wariacje, Europa Universalis i temu podobne, rozbudowane strategie, rozbudowane "menedżery" sportowe. Takie bardzo szczegółowe gry są może trudne do ogarnięcia, ale za to rozwijają już całkowicie realne umiejętności przydatne na rynku pracy.
  • edutaining - gry bardziej oderwane od realiów, ale mimo wszystko zostawiające jakiś kapitał wiedzy w człowieku. Idealny przykład to wg mnie Civilization - może nie wpiszemy w CV umiejętności "rządzenia światem", ale dowiadujemy się co nieco o ustrojach, o historycznych wynalazkach, itp.
  • creactive entertaining - zupełnie jak film lub książka z nami w roli głównej. Kreatywnie i aktywnie. Rudymentarne jest to, że fabuła pcha nas do przodu. Na pewno wszelkie RPG, na pewno - mimo znacznie większej linearności - gry przygodowe, a także część FPP. Na pewno piękny Morrowind, na pewno Alone in The Dark albo nieźle trzymający się realiów historycznych Medal of Honor.
  • passive entertaining - przypomina film, ale już bardziej oglądany z boku. Emocje są raczej mniejsze, bo np. znamy stawkę, albo dlatego, że czynności są ciągle powtarzane. Seria FIFA i inne "symulatory sportowe". Symulatory lotu. Doom czy Quake. Ale także, co może najważniejsze, gry przechodzone wiele razy, znane od podszewki (a przy tym linearne).
Nie jest to oczywiście typologia bardzo spójna, bo i nie została przeze mnie gruntownie, po naukowemu, przeanalizowana (pewnie do czasu). Wiadomo, że powyższe "reguły" mogą być płynne. Dla jednego Medal of Honor będzie creative, dla innego już passive. Diablo II do któregoś momentu jest niewątpliwie creative, ale jeśli idziemy tłuc Baala po raz czterdziesty - jak moi znajomi - to już się robi raczej passive. Czy Warcraft/Starcraft to bardziej druga czy bardziej trzecia kategoria? Co z FPP - część na pewno jest passive, ale chyba nie Aliens vs. Predator, na ten przykład? Pomijam zresztą w ogóle MMORPG-i...

I tak dalej z wątpliwościami :) Zostawiam jednak powyższe jako food for thought i serdecznie zapraszam do dyskusji.
error300.org

1 Comments:

  • Oto obiecany cytat z "Ozonu":

    "(...) naukowcy z Uniwersytetu Rochester w stanie Nowy Jork. Shawn Green i Daphne Bavelier przeprowadziły eksperyment z udziałem kilkudziesięciu nastolatków. Ci, którzy przez pół roku co najmniej kilka razy grali w Grand Theft Auto i Medal of Honor, bez trudu zdali laboratoryjne testy, jakim poddawani są zawodowi kierowcy i piloci samolotów. Osiągali wyniki o przeszło 30 proc. lepsze niż ich niegrający koledzy".

    O ile GTA dla kierowców jakoś jeszcze rozumiem, o tyle Medal of Honor ma tyle wspólnego z samolotami, co ja z połowami łososi. Musowo ktoś się pomylił.

    By Blogger Michał Piotr Pręgowski, at 23/8/05 19:10  

Prześlij komentarz

Links to this post:

Utwórz link

<< Home