Dwa suplementy i tajfun Talim
Krótkie sprostowanie w kwestii uzależnienia od Internetu. Być może nie wyraziłem tego wystarczająco stanowczo, ale uważam, że nieprecyzyjne dane z wywiadu w "Przeglądzie" to gruba przesada. Jeżeli ktoś mówi o 5-10% społeczeństwa, to musi mieć świadomość, że wskazuje na liczbę między 1,9 a 3,8 mln osób! Jestem pewny, że Chodkiewiczowi chodziło o 5-10% internautów, ale w jego słowach (a przynajmniej w autoryzowanej wersji) zabrakło precyzyjności. Tytułowe pytanie o cztery miliony w moim wpisie to nie pytanie otwarte. To ironia.
Sprawa druga. Kaye Trammell, doktor medioznawstwa pracująca na Louisiana State University, prowadzi od kilku dni bloga o huraganie. Zważywszy na specjalizację Trammell (komunikowanie masowe), do czytania zapraszam zwłaszcza swoich studentów. Nawiasem mówiąc, Kaye to chyba znajoma Alka Tarkowskiego i Justyny Hofmokl z Terminala, którzy napisali z nią wspólny artykuł naukowy o polskich blogach. Może Alek napisze u siebie coś więcej?
* * *
Nawiasem mówiąc, jeszcze jedna refleksja o kataklizmach. Czy zauważyliście dysproporcję między informacjami o Katrinie i o tajfunie nazwanym Talim? Selekcja informacji i zaabsorbowanie sobą. Tyle tego.
O Talimie więcej informacji tutaj, a także w kanadyjskim serwisie newsowym Canoe. Z jedną różnicą do tego ostatniego, pisanego 2 dni temu. Według Xinhua straty Chińczyków sięgają już teraz 877 mln USD.
error300.org
error300.org





2 Comments:
tak,talim jest mniej medialny,bo ma 'zaledwie' 56 ofiar,nie mowiac o nabi:'jedynie'22 ofiary;z czym do ludzi?wydaje sie,ze ten mechanizm ma tez zastosowanie w polskich mediach:katastrofa jest mniej katastrofalna,jesli wsrod ofiar nie ma polaka..a co do strat materialnych..czy ktorys kraj zaproponowal japonii pomoc?
By
ag, at 6/9/05 23:15
Dokładnie. Pominąwszy względy polityczne, to jednak najlepiej pokazuje dystans między kręgami kulturowymi. Trudno mi oceniać, jak wyglądają relacje TV w Japonii, być może oni też są dość mocno zaabsorbowani sobą?
Jest rozziew na te kręgi kulturowe, czy tego chcemy, czy nie. Chrześcijańska Europa i Ameryka Pn. długo nic i cała reszta, tak to się przebija w mediach. Jesteśmy ciągle przekonani o prymacie "naszych". A "nasi" to oczywiście "bracia chrześcijanie" (Niemcy, Holendrzy, Kanadyjczycy też się w to wliczają). Tak mi się wydaje.
By
Michał Piotr Pręgowski, at 7/9/05 09:53
Prześlij komentarz
Links to this post:
Utwórz link
<< Home