error300: multiple choices - migawki z cyberprzestrzeni

2006/01/26

Szlag trafił etykę

Szósta z dziesięciu idei przyświecających działalności firmy Google mówi, że można zarabiać pieniądze bez czynienia zła. Na przykładzie samej firmy widać jednak, że owszem, można - ale nie trzeba. Zwłaszcza, jeżeli pieniądze są duże.

Mowa o Google.cn, czyli chińskiej wersji przeglądarki, która właśnie ujrzała światło dzienne. Stosownie ocenzurowana na potrzeby Państwa Środka. Obrzydzenie? Chyba nie. Zawód? Trochę tak. Przede wszystkim jednak niepokój, że lęk odnośnie tej korporacji był/jest uzasadniony. Lęk o to, że pójdzie drogą Microsoftu.

Na Gazecie.pl jest tekst na ten temat, a w nim fragment, który warto przytoczyć:

"Przedstawiciele Google'a tłumaczą, że muszą przestrzegać chińskiego prawa i gdyby nie wprowadzili cenzury, wylecieliby z chińskiego rynku. RsF nazywa takie wyjaśnienia hipokryzją i uważa, że wyszukiwarki zwyczajnie idą na łatwiznę. - Gdyby operatorzy największych zachodnich wyszukiwarek (Google, Yahoo!, MSN) połączyli siły i wypracowali wspólne zasady, mogliby skutecznie przeciwstawić się rządowi chińskiemu - wyjaśnia "Gazecie" Julien Pain. - Ale nie robią tego, woląc rywalizować między sobą na drugim co do wielkości rynku internetowym świata."

Można oczywiście przypomnieć wybrane działania innych wielkich:

  • Microsoft własnoręcznie cenzuruje blogi niewygodne chińskim władzom,
  • Yahoo! m.in. wydało tymże personalia dziennikarza, który opublikował tekst o sekretnej dyrektywie dla prasy, związanej z piętnastą rocznicą wydarzeń na Tiananmen,
  • Cisco dostarczyło sprzęt odpowiedzialny w chińskiej sieci za to, co po angielsku nazywa się The Great Firewall.
I tak dalej, i tak dalej. To tylko przykłady, dla części czytelników zresztą zapewne wcale niepotrzebne. Decyzja Google'a ma jednak, moim zdaniem, szczególny posmak, bo jest to firma na każdym kroku podkreślająca swoją usłużność i chęć ułatwiania życia internautom. Jest to jednocześnie firma, która faktycznie wydała z siebie wiele usług/produktów, nie oczekując za nie ani centa. To na pewno trzeba docenić. W dniach takich, jak dzień debiutu Google.cn można się jednak zastanawiać, czy Google to nie sympatyczny z wyglądu diler narkotykowy, który pierwszą działkę daje nam za darmo...

Jak mówię, chodzi o niesmak. Ósma z dziesięciu wzmiankowanych już zasad filozofii Google'a mówi przecież, że potrzeba informacji przekracza granice. Jakaż ironia. A dodajmy do tego jeszcze dumnie przekazywane przez prominentne media (Newsweek) kluczowe zasady opisujące to, jak Google widzi korporacyjną pracę z ludźmi. Najważniejsza z nich, w kontekście Chin:

"Don't be evil. Much has been written about Google's slogan, but we really try to live by it, particularly in the ranks of management. As in every organization, people are passionate about their views. But nobody throws chairs at Google, unlike management practices used at some other well-known technology companies. We foster to create an atmosphere of tolerance and respect, not a company full of yes men."

Danchev, bardzo krytyczny wobec kolaboracji amerykańskich korporacji z reżimem, zauważa jednak drugą stronę medalu. Pewne albo-albo, tj. albo wchodzisz na nasz (chiński) rynek na naszych zasadach, albo spadaj. Nie da się ukryć, że nawoływania Reporterów bez Granic (RsF) są nieco oderwane od rzeczywistości - Chińczyków stać intelektualnie i finansowo, by zbudować swoje portale, wyszukiwarki, itd. Czy tym można jednak tłumaczyć i racjonalizować wszystko? Danchev wie, że nie. W Yahoo! czy Google'u chyba sądzą, że można. Albo udają.

Albo będą Wallenrodami. Weszli, ale za to jak się już nieco oswoją, to zaczną wspierać działania dziurawiące system. Tak cwaniacko, z ukrycia. Bo niby czemu nie? Zdobyć pozycję, okopać się i zacząć działać, oczywiście odsuwając od siebie podejrzenia - to też się trzyma kupy. Pytanie jednak, czy przemawia za tym coś więcej niż optymizm i pobożne życzenia?

Ano nie przemawia.

4 Comments:

  • Smutne jest to, iż wielu młodych ludzi z Chin godzi się na takie działania.
    Komunizm robi z ludzmi złe rzeczy.

    By Blogger dx0ne, at 26/1/06 19:20  

  • Punkt 6 z 10 zasad google: "You can make money without doing evil" a dokładnie jego rozwinięcie mówi o reklamach.
    Jednak, żeby nie było, że się czepiam - w niczym nie wypacza to Twojego wpisu.
    Fakt jest faktem. Google podpisało cyrograf.
    Co ciekawe Google nie uruchamia w Chinach swoich usług: Blogger i Gmail. Tłumaczą się tym, iż nie chcą być postawieni w sytuacji, w której musieliby przekazać chińskim władzom dane użytkowników - moim zdaniem przesadzają z tą "troską".

    By Anonymous ekhil, at 26/1/06 22:09  

  • Wiesz, cała sytuacja nie dziwi mnie w kontekście słynnego wyboru Pekinu, a co za tym idzie Chin, na organizatora Igrzysk Olimpijskich.
    Nie mam złudzeń co do zasad korporacji, niezależnie od tego, jak dobrze one brzmią. Pokusa zysku wynikającego z wielkości rynku jest zbyt duża.
    Pytanie tylko, jak duży procent rezygnujących z usług googli zrównoważyłby ewentualne korzyści, a idzie za tym inne pytanie- jak wielu internautów jest w stanie zrezygnować z usług google. Ja np. wiedząc o tym wszystkim użyłem parę razy googli odruchowo.

    By Anonymous Bartek, at 27/1/06 21:17  

  • Jeśli chodzi o gogle, jestem pesymistą. Długo skupiałem się na plusach działań gogli i darmowości usług. Ale darmowość to nie wszystko. Pieniądze kuszą, w Chinach mieszka jedna piąta czy jedna czwarta ludności świata, zatem rynek ogromny. Działania gogli wpisują się według mnie idealnie w neoliberalną praktykę, polegającą na koncentracji kapitału i wykorzystywania wszelkich okazji do zmonopolizowania rynku. Człowiek jest nieistotny. Liczy się zysk. Nie spodziewam się zatem, że gogle będą Wallenrodami. Oni są firmą, która ma robić pieniądze i coraz więcej pieniędzy. Jak mogliby zatem odpuścić kasę z Chin? Biznes to biznes, a Chiny to po prostu biznesowy partner.

    Nie czytałem książki "IBM i holocaust", ale wydaje mi się, że współczucie i refleksja nad ludzkim losem tak samo nie miały znaczenia podczas dostarczania maszyn liczących Trzeciej Reszy.

    By Blogger GDS, at 17/2/06 17:48  

Prześlij komentarz

Links to this post:

Utwórz link

<< Home