Minął rok
Dziewiątego marca minął pierwszy rok działalności error300.org. 365 dni, 101 wpisów. Obrany kurs tematyczny i stylistyczny nieco się zmienił, choć pod ścisłą kontrolą sternika. I tak będziemy sobie płynąć dalej.
Pewną skazą blogów jest to, że żywotność przekazywanych w nich informacji przypomina publikowanie w dziennikach. Świeża wiadomość z dzisiaj jutro jest już czerstwa, że posłużę się bezpośrednim, ale obrazowym tłumaczeniem z angielskiego. Mam wrażenie, że tak samo jest z wpisami na blogach: to, co było miesiąc temu, jest oczywiście w archiwum, ale większość osób nie uzna za stosowne/wartościowe/warte uwagi zaglądanie do tegoż. Potwierdzają to logi. Abstrahując od skromnej inicjatywy, jaką jest error300.org - jeżeli podobny mechanizm czytelniczy zachodzi w przypadku blogów Chomsky'ego, ESR-a czy Gillmora (by sięgnąć z brzegu), to widać w jasny sposób, że mamy do czynienia z intrygującą, ale i poważną sprzecznością.
Przenosząc swoją obserwację na grunt prywatny pozwolę sobie przytoczyć jednak kilka wpisów, które z perspektywy minionego roku wydają mi się, z różnych względów, szczególnie bliskie. Wpisy te dotyczą dobrego i złego moderowania w Sieci, przyszłości bez książek, skrótów używanych przez telegrafistów podczas II Wojny Światowej, splogów, wideoke i lifehackingu, a także Stowarzyszenia Dziennikarzy i Mediów Internetowych (o którym od powstania cisza jak makiem zasiał).
Zobaczymy, co będę mógł napisać o swym blogu za rok. Jak będę mógł go podsumować i które wpisy przypomnę.
Pewną skazą blogów jest to, że żywotność przekazywanych w nich informacji przypomina publikowanie w dziennikach. Świeża wiadomość z dzisiaj jutro jest już czerstwa, że posłużę się bezpośrednim, ale obrazowym tłumaczeniem z angielskiego. Mam wrażenie, że tak samo jest z wpisami na blogach: to, co było miesiąc temu, jest oczywiście w archiwum, ale większość osób nie uzna za stosowne/wartościowe/warte uwagi zaglądanie do tegoż. Potwierdzają to logi. Abstrahując od skromnej inicjatywy, jaką jest error300.org - jeżeli podobny mechanizm czytelniczy zachodzi w przypadku blogów Chomsky'ego, ESR-a czy Gillmora (by sięgnąć z brzegu), to widać w jasny sposób, że mamy do czynienia z intrygującą, ale i poważną sprzecznością.
Przenosząc swoją obserwację na grunt prywatny pozwolę sobie przytoczyć jednak kilka wpisów, które z perspektywy minionego roku wydają mi się, z różnych względów, szczególnie bliskie. Wpisy te dotyczą dobrego i złego moderowania w Sieci, przyszłości bez książek, skrótów używanych przez telegrafistów podczas II Wojny Światowej, splogów, wideoke i lifehackingu, a także Stowarzyszenia Dziennikarzy i Mediów Internetowych (o którym od powstania cisza jak makiem zasiał).
Zobaczymy, co będę mógł napisać o swym blogu za rok. Jak będę mógł go podsumować i które wpisy przypomnę.




2 Comments:
Minął jeden, minie drugi (rok, of kors), a ja nadal będę... biernym czytelnikiem :)
By
Kwiatek, at 14/3/06 21:08
Problem bierze się z tego, że większość blogów ma przede wszystkim chronologiczny dostęp do treści - nawet jeśli mamy ładny zestaw kategorii, to w ramach kategorii dalej jest według dat.
Pewne pomysły na to jak ludzie mają docierać do starszych wpisów:
- wpisy najpopularniejsze, lub posiadające najwięcej komentarzy,
- lub własny, subiektywny zbiór "najważniejszych" wpisów, czyli właśnie to, co zrobiłeś teraz. :-)
By
Robert Drózd, at 14/3/06 23:15
Prześlij komentarz
Links to this post:
Utwórz link
<< Home