error300: multiple choices

2006/03/16

Naruszysz w Internecie, to cię wyrzucą

Pod nieco niefortunnym tytułem na Gazecie.pl ukazał się artykuł o prawdopodobnym rychłym relegowaniu ze szkoły kilkorga uczniów, którzy na Gronie podszywali się pod swoich nauczycieli i ośmieszali ich. Sankcją, którą wybrali nauczyciele, jest właśnie usunięcie ze szkoły. Nie proces sądowy, udokumentowanie oczywistego uszczerbku dóbr osobistych, walka o słone odszkodowania. Nauczyciele z Radomia wybrali rozwiązanie siłowe, po które sięgnąć łatwiej, ale brzydko. W takich wyborach wraca poprzednia epoka.

Wypada tylko pokręcić głową z politowaniem nad decyzją ciała pedagogicznego. Znamy efektywność polskich sądów, ale jeżeli w taki, siłowy przecież sposób mamy rozwiązywać problemy młodzieży w Internecie, to ręce opadają. Po pierwsze, zapomniał wół jak cielęciem był - każdy kiedyś przedrzeźniał nauczycieli, może w bardziej niewinny i kulturalny sposób, ale jednak. Problem główny dzisiejszych nastolatków a la Radom nie jest taki, że robią to w sposób nieprzemyślany, bardziej chamski i prymitywny - to także moje zdanie - ale taki, że pozostawiają po sobie ślady. Technologia wypełniająca ich świat sprawia, że zostawiają ślady. Tylko tyle. I aż tyle, bo my, dorośli, też zostawiamy w Sieci ślady. Całe mnóstwo śladów. O czym rzadko pamiętamy.

Jestem jak najdalszy od obrony prymitywnych gierek przeciwko gronu pedagogicznemu, ale trzeba wrzucić mu do ogródka jeszcze jeden kamyk. Nie taki mały. Bo czy nie właśnie w szkole dzieci powinny uczyć się BEZPIECZNEGO poruszania po Internecie? Elementem tegoż jest podstawowa wiedza o prywatności i sposobach jej zachowywania. Brak uświadomienia uczniom, że w Internecie rzadko udaje się zachować anonimowość, to skandal. Nie myślę nawet o przyszłości tych ludzi, o tym, że na własnej skórze przekonają się, czym jest phishing. Myślę o tym, że podstawy zachowywania prywatności w Sieci powinien znać już 10-latek, który może zaraz zostać zaczepiony przez "Wojtka lat 12". Kampanie reklamowe są efektowne, tylko z działaniem gorzej.

Dostaje się moim, było nie było, kolegom po fachu; dla równowagi dodajmy, że kazus Radomia nie jest wcale odosobniony. Nie dalej jak wczoraj rozmawiałem ze starym znajomym, który uczy w gimnazjum - jego podopieczni też wypisują na Gronie epitety pod adresem nauczycieli. Ja również widziałem podobne bzdury kreowane przez obecnych uczniów mojej dawnej szkoły średniej. Czy wyzłośliwianie się na nauczycieli w gazetkach, kabaretach szkolnych przestało istnieć? Zwyczajowo było tolerowane. Wiem - Grono jest pod ręką i bez wysiłku, pewnie. Tempus fugit.

Pytania można mnożyć. Co robi nauczyciel na gronie tematycznym swoich uczniów, założonym przez nich i dla nich? Czy węsząc - jak mój dawny historyk, którego niezmiernie szanuję - za naruszeniami dóbr osobistych, sam nie przekracza umownej granicy prywatności? Z drugiej strony patrząc, gdzie jest granica wolności wypowiedzi? Czy uczniom wolno pod płaszczykiem tejże wolności podszywać się pod nauczycieli?

Rozstrzygnąć powinien sąd.

1 Comments:

Prześlij komentarz

Links to this post:

Utwórz link

<< Home