error300: multiple choices - migawki z cyberprzestrzeni

2006/03/24

Stefan kontra niezmienne prawa marketingu

"Przekonaj się sam ile radości może sprawić zwykłe przyciskanie klawiszy! Program umożliwia prowadzenie rozmów za pomocą komunikatów tekstowych przesyłanych w czasie rzeczywistym między internautami. Klikasz ile chcesz, kiedy chcesz i za darmo. Na Stefanie będziesz pisał z taką lekkością, wdziękiem i klasą, jak Szopen grał mazurki na ulubionym fortepianie."

Tak Interia reklamuje swój nowopowstały, adresowany do młodzieży komunikator internetowy. Mozna się kłócić, czy akurat tę grupę kliencką trzeba jeszcze przekonywać o radości czerpanej z synchronicznej komunikacji w Sieci. Według mnie nie trzeba i w ogóle nie warto w taki sposób. Zresztą sam projekt jest skazany na porażkę (chyba, że... ale o tym później). Skoro Interia porównuje Stefana do fortepianu Szopena, grzechem byłoby nie skorzystać ze złośliwości - że przecież ten fortepian właśnie leci ku swej zagładzie, jak w wierszu Norwida.


("Stefan chciał coś powiedzieć". Powie i szybko zniknie)


Stefan jest po prostu kolejnym komunikatorem na polskim rynku. Kolejnym po Gadu-Gadu, Tlenie, Konnekcie, AQQ, WPKontakcie, rozmaitych klientach Jabbera, czy wreszcie po ICQ i Skype'ie. Stefan odróżnia się od nich bardziej młodzieżowym "wyglądem" - i to właściwie wszystko. Są rozmowy audio-wideo, są czaty, jest wysyłanie SMS-ów i transfer plików. Nawet gigabajtowe konto jest. Nie ma jednak niczego, co w realny sposób odróżniałoby ten produkt od innych, które już są na rynku. Jeżeli ambicją Interii jest zawojowanie tegoż - ze Stefanem w takiej formie nie mają najmniejszych szans tego osiągnąć. Jeżeli chodziło tylko o uzupełnienie oferty - w porządku, chociaż mnie byłoby szkoda pieniędzy. Na kampanię Stefana poszło ich podobno sporo.

Al Ries i Jack Trout opublikowali w 1993 roku książkę "22 niezmienne prawa marketingu". Od 1996 r. wielokrotnie tłumaczono ją na polski, samo dziełko można zresztą nabyć i dziś. Książka do poduszki, lekka i przyjemna, z wieloma przykładami. Tak się jednak składa, że opisane przez autorów prawa wytrzymują w znakomitej większości starcie z rzeczywistością dotcomów i e-biznesu. Odpowiednio zgeneralizowane reguły w realiach gospodarki rynkowej niewiele się zmieniają.

Interia najwyraźniej postanowiła się z tym twierdzeniem zmierzyć. Portal chce chyba nam - i sobie - coś udowodnić, skoro narusza tak podstawowe zasady, jak:

  • lepiej być pierwszym niż lepszym - Stefan nie jest pierwszy, jest wręcz maruderem;
  • lepiej być pierwszym w czyjejś świadomości niż pierwszym na rynku - targetem Stefana jest najlepiej przystosowana do korzystania z komunikatorów, najlepiej je znająca grupa polskich internautów;
  • jeżeli nie możesz być pierwszy w danej kategorii, to ustanów nową kategorię, w której będziesz pierwszy - Stefan powiela póki co schematy istniejących rozwiązań, nie ma technologicznie żadnej wartości dodanej;
  • w długim okresie na każdym rynku ścigają się tylko dwa "konie" - Stefan nie nazywa się Gadu-Gadu ani Tlen. Nie nazywa się też Skype.

Oczywiście nie wierzę, że komunikatorowi Interii uda się podbić rynek. Stefan jest skazany na porażkę, o ile nie ulegnie przeobrażeniom, które w znaczący sposób wyróżnią go na tle konkurencji. Przy czym przez "wyróżnienie" naprawdę nie mam na myśli koncepcji "ej, chłopaki, zróbmy kampanię, jakiej jeszcze nikt nie robił i nazwijmy nasz produkt pospolitym, ale zabawnym imieniem". Czy jednak Interię stać na technologiczną innowacyjność? Wątpię.

Wyzłośliwiając się na marketingowców, przypomnę jeszcze o istnieniu dwóch zasad, które kojarzą mi się ze Stefanem. Po pierwsze, potencjalny klient uznaje za zaletę przyznanie się do wady - może to jest właśnie as w rękawie Interii? :) Po drugie, należy oczekiwać niepowodzenia i godzić się z nim.

Mam wrażenie, że co jak co, ale to ostatnie prawo Interia z pewnością zna i stosuje.

2 Comments:

  • Ja natomiast sądzę, że gwoździem do trumny Stefana będzie niewykorzystanie (bo z tego co doczytałem, wszystko na to wskazuje) standardu Jabbera, który zdobywa coraz większą popularność (dowodem może być chociażby fakt, że GTalk oparto na Jabberze, WPKontakt i jego nowe oblicze są również oparte na Jabberze, Tlen "ukradł" protokół Jabbera i zmodyfikował go uniemożliwiając komunikację z innymi serwerami). Gdyby go wykorzystali, mieliby za sobą (jak WP) poparcie całej (rosnącej i dynamicznej) społeczności "Jabberowców", a tak narażą się jedynie na ich krytykę. Poza tym, gdyby Stefan był oparty na Jabberze, nie byłyby konieczne własne mechanizmy Interii do komunikacji z GG oraz z wieloma innymi komunikatorami, ponieważ można je zrealizować na serwerze Jabbera. Słowem, jedna wielka poracha.

    By Anonymous tonid, at 24/3/06 11:03  

  • Zastanawiam się, kiedy ktoś wpadnie na pomysł zrobienia komunikatora dla babć i dziadkow (no dobra przesadzam troche, ale dla ludzi starszych) - taka internetowa odmiane telegramu (który notabene wrócił jako usługa w Poczcie Polskiej!). To jest potencjalnie gigantyczna nisza rynkowa, a emeryci, jak wiadomo, czasu maja sporo.

    By Anonymous Jarek Kaczkowski, at 25/3/06 16:58  

Prześlij komentarz

Links to this post:

Utwórz link

<< Home