error300: multiple choices

2006/04/25

Blogi według "Wprost"

We "Wprost" ciekawy artykuł o blogach. Ciekawy, bo wart dyskusji albo przynajmniej paru słów komentarza.

Po pierwsze, pan Wiesław co do zasady się nie myli - większość polskich blogów oferuje taką jakość, jaką wskazał w tym tekście. Przy czym w żadnym wypadku nie jest to specyfika polska. Wracając jednak do Polski: Alek i Justyna (a także Kaye) przeprowadzili pod koniec 2003/na początku 2004 roku badanie polskich blogów (w domenie blog.pl); zgodnie z wynikami ok. 92% tychże miało wówczas charakter pamiętnikarski. Czyli bliski wynurzeniom, które cytował obszernie pan Kot.

Po drugie, nawet jeśli nie podnosić argumentu, że dwa lata w Sieci to bardzo długo, warto pamiętać o specjalizacji blogów, jaka w polskiej blogosferze ma miejsce teraz. Wspominałem o tym niedawno. Po trzecie, nawet to nie zmienia jednak istoty rzeczy, bo większość (%) blogów dalej będzie słaba merytorycznie. Tyle, że pan Wiesław, świadomie czy nie, dokonuje jednak nadużycia zrównując ilość z jakością. Dzieje się tak dlatego, że w tekście nie ma przykładów pozytywnych (o których istnieniu czytelników przekonywać nie muszę; o przekonywaniu jeszcze na koniec). Jeżeli nawet 9 na 10 blogów jest bez większej społecznej wartości, ciągle pozostaje ten jeden, który warto przeczytać. I w tekście należało o tym, dla rzetelności, wspomnieć. Gdyby bowiem bawić się w jakąś tam analogię, bloger mógłby napisać o żenującym poziomie polskiego dziennikarstwa popierając swoją tezę relacjami z tej prasy, której nakłady są w tym kraju najwyższe ("Fakt" plus kolorowa prasa kobieca, zwłaszcza niższego lotu). Idiotyczne? Oczywiście. Upraszcza temat, w jakimś sensie manipuluje? No pewnie.

Po czwarte, wedle pewnych spiskowych założeń można by sobie przyjąć, że prześmiewczy ton wypowiedzi na temat blogów to sposób dziennikarzy na "eliminowanie konkurencji". Podkreślę, że dla mnie to czysta hipoteza, nie wierzę, by dotyczyło to przypadku "Wprost". Wiesław Kot jest krytykiem, nieprzywykłym według mnie do obiektywizacji wydarzeń - opisuje rzecz tak, jak sam ją ocenia, nie starając się weryfikować faktów. Bynajmniej go to nie broni. Z drugiej strony jednak, mówiąc o "konkurencji", trzeba przyznać jedno - nam, polskim blogerom, brakuje pierwszego medialnego sukcesu, jakiejś wydobytej afery, sensacyjnej wiadomości, itd. W Stanach Zjednoczonych zostało to już gruntownie przerobione (znowuż coś, o czym wspominałem w przeszłości).

Przykre w tym wszystkim jest coś innego. W przypadku tekstu pana Kota i wszelkich ewentualnych komentarzy w blogosferze konstatacja będzie taka: no, to sobie pogadali. Kot do swoich czytelników, blogerzy do swoich. Czytelnicy Kota, którzy nie znają blogów, zapewne się uprzedzą. Ci, którzy blogi znają, czytują albo nawet prowadzą - po przeczytaniu tekstu raczej pokręcą głową z mniej lub bardziej pobłażliwym uśmiechem. Czytelnicy blogów tematycznych zrobią to samo.

Z jedną różnicą - Kot pisze do obu publiczności, ja do jednej. W efekcie biję nieco głową w mur, przekonując już przekonanych. Chociaż w tym przypadku Paryż wart jest mszy...
.

5 Comments:

  • Zawsze można napisać list do "Wprost" -- a nuż wydrukują i dotrzesz to "tych drugich" czytelników?
    Ja też uważam, że p. Kot trochę przesadził: http://paweltkaczyk.midea.pl/492/

    By Anonymous Paweł Tkaczyk, at 25/4/06 18:48  

  • Obawiam się, że hipoteza o "eliminowaniu konkurencji" może być słuszna.
    Dziennikarz jest ograniczony przez wydawcę, ilość miejsca czy wreszcie przez swój brak wiedzy.
    Piszący na blogu ogranicza się sam (jeśli w ogóle), problem ilości miejsca nie istnieje, a z wiedzą jest nie gorzej, niż u dziennikarza. Na ogół jest zresztą lepiej, bo dobre blogi to bardzo często blogi prowadzone przez fachowców w danej dziedzinie.
    Z punktu widzenia dziennikarza (zwłaszcza miernego) blogi są wielkim zagrożeniem. Skoro nie da się (?) z nimi konkurować, to dobrze jest je zdyskredytować.

    Jeśli chodzi o wykrycie afery, to IMHO możemy o tym zapomnieć. Afer mamy tyle, że kolejna nie wzbudzi sensacji. Zakładając nawet, że ktoś opublikował sensacyjną informację, to na 99,99% zostanie ona podp...rowadzona przez dziennikarzy mediów tradycyjnych i ogłoszona jako własne odkrycie.
    Nie od dziś wiadomo, że nasi dziennikarze potrafią sobie wzajemnie podkradać odkrycia i ogłaszać jako własne. Nie sądzę, żeby w wieczornym dzienniku dowolnej stacji TV newsa rozpoczęto od jak podał na swoim blogu Michał Pręgowski... czy też Piotr Mikołajski, właściciel bloga Rózga Świętego Mikołaja, podał że....

    Jeśli chcesz przykład "sensacyjnej wiadomości", to zajrzyj do mojego wpisu Koniec pewnej epoki, w którym informowałem o zmianch w redakcji CHIP-a. Inne media elektroniczne informację podały z opóźnieniem, np. press.pl po tygodniu. I co? I nic :)

    By Anonymous Mikołaj, at 26/4/06 00:16  

  • @ Paweł - oczywiście, że można napisać list. Myślę jednak, że rozsądniej byłoby zrobić to zbiorczo. Większa siła przebicia.

    @ Piotr - przyznam szczerze, że też mam duże obawy co do etyki dziennikarskiej w kwestii cytowania źródła informacji. Poniekąd jestem człowiekiem "z branży" (oprócz pracy naukowej piszę, redaguję) i widzę, jak etyka zawodowa schodzi na psy. Upolitycznienie dziennikarzy to jeszcze pół biedy w tym całym zamieszaniu... Na tym blogu nie ma na to miejsca, być może napiszę więcej na ten temat przy innej okazji.
    Jeżeli chodzi o Twój wpis o zmianach w redakcji CHIP-a - z całym szacunkiem i przy zachowaniu proporcji, mnie jednak chodzi o większy kaliber, coś na kształt skompromitowania polityka albo dziennikarza (heh). Przydałby nam się Rathergate, czy może w naszych warunkach - Pospieszalskigate albo Leppergate.

    P.S. Obu Was zainteresuje na pewno, że Karol Jedliński z "Pulsu Biznesu" przygotowuje artykuł o wykorzystaniu blogów w marketingu. Jest zatem szansa na sensowny, choć zawężony tematycznie tekst o blogosferze, bo wątpię by PB ekscytował się bzdurami.

    By Blogger Michał Piotr Pręgowski, at 26/4/06 10:23  

  • O, upadek etyki (a raczej jej kompletny brak) to żadna nowość. Bylejakość i podejście "who the fuck cares" widzę od drugiej połowy lat 90-tych i pod tym względem lepiej może być chyba tylko na blogach.

    Oczywiście podanie mojego wpisu było żartobliwe - to żadna wielka sensacja, raczej upublicznienie informacji mało dostępnych dla przeciętnego użytkownika :)
    Niestety, nie mam żadnych złudzeń co do wpływu blogów na społeczeństwo czy opinię publiczną. Nasi politycy mają w głębokim poważaniu nawet duże tytuły, więc tym bardziej nikt się nie przejmie pisaniem jakiegoś Pręgowskiego czy Mikołajskiego - a szkoda. Cóż, trzeba pisać dalej i się nie przejmować ;)

    Jeśli chodzi o artykuł w PB, to mam nadzieję że będzie przygotowany na podstawie tej lepszej części blogosfery ;)

    By Anonymous Mikołaj, at 5/5/06 09:46  

  • tylko jeden komentarz, bo o artykule napisałam u siebie.

    trudno się dziwić, że blog.pl ma 92% pamiętnikarskich blogów - to narzędzie jest na tyle ograniczone w swojej funkcjonalności, że trudno by było go używać do czegokolwiek innego.
    pierwsze portal blogowy jest również najmniej rozwiniętym pod względem możliwości interakcji między blogami (np. trackbacki).

    By Anonymous marysia cywińska, at 7/5/06 19:36  

Prześlij komentarz

Links to this post:

Utwórz link

<< Home