Google vs. Microsoft, runda pierwsza
Na drugim blogu tonida - ten to ma zdrowie - przeczytałem o Explorer Destroyer, czyli inicjatywie Google'a skierowanej wprost przeciwko Microsoftowi. Pierwsze poważne, ale nieuniknione przecież, starcie gigantów. Trzeba powiedzieć, że w pierwszej (ponoć nie tak znów ostatnio rozpoczętej) rundzie jest to mocny cios Lou Savarese. Chyba nie mam ochoty rozważać aspektów moralnych, taktycznych i innych związanych z korzystaniem z Explorer Destroyera - na pewno jednak nie podoba mi się przekaz zawarty na stronie tej inicjatywy. Jest sekciarski.
Bardziej interesuje mnie, w jaki sposób odpowie Microsoft. Może się bowiem okazać, że po benedyktyńsku siądzie do pracy i po prostu wyskoczy z jakimś nowym produktem. Być może bardzo dobrym, a być może bardzo dobrym tylko w przekonaniu Microsoftu. Stawiam, że tak właśnie będzie, co nie znaczy, że taka decyzja (milczenie) mu się przysłuży. Chyba jednak ucieszyłbym się, gdyby Gates i spółka wytknęli w podobnej kampanii hipokryzję Google'a. Siła przekazu duża, dużo osób mogłoby usłyszeć o "don't be evil" i stosowaniu tego w praktyce. Czasami bowiem Google przypomina mi obecną koalicję rządzącą w Polsce, ale to już temat na osobny blog. Którego w przeciwieństwie do mojego Przyjaciela - nie założę :)
Bardziej interesuje mnie, w jaki sposób odpowie Microsoft. Może się bowiem okazać, że po benedyktyńsku siądzie do pracy i po prostu wyskoczy z jakimś nowym produktem. Być może bardzo dobrym, a być może bardzo dobrym tylko w przekonaniu Microsoftu. Stawiam, że tak właśnie będzie, co nie znaczy, że taka decyzja (milczenie) mu się przysłuży. Chyba jednak ucieszyłbym się, gdyby Gates i spółka wytknęli w podobnej kampanii hipokryzję Google'a. Siła przekazu duża, dużo osób mogłoby usłyszeć o "don't be evil" i stosowaniu tego w praktyce. Czasami bowiem Google przypomina mi obecną koalicję rządzącą w Polsce, ale to już temat na osobny blog. Którego w przeciwieństwie do mojego Przyjaciela - nie założę :)




5 Comments:
Z "don't be evil" podejrzewam, że chodzi Ci o Chiny. Nie sądzę jednak, żeby MS uderzył w tą strunę, bo sam nie ma tuta czystego sumienia.
Również ewentualne zarzuty o "szpiegowanie" internautów, Google może zbić.
Może MS w końcu zacznie płacić użytkownikom za korzystanie z ich wyszukiwarki :)
A może MS zadecyduje się na "szalony" krok i zdecyduje się na np. udostępnianie za darmo systemu operacyjnego, pod warunkiem, że użytkownik mógłby korzystać wyłącznie z IE...
W każdym razie - może być ciekawie.
By
ekhil, at 29/4/06 11:00
Ale czy można to nazwać kampanią Google? Firma promuje Fxa przez AdSense, ale inicjatywa wypłynęła od fanów tej przeglądarki, jest niezależna. Poza tym trwa już dobry kawałek czasu, widzialem ją, jeśli się nie mylę, ponad pół roku temu.
A za wyraźny cios Google w MS uważam pojawienie się reklamy Fx na stronie głównej Google - ktoś o tym pisał ostatnio.
By
Maciek, at 29/4/06 12:04
Może gwoli wyjaśnienia. Oficjalnie nie jest to inicjatywa Google i przepraszam, jeśli to tak zabrzmiało na moim blogu (tak, ja to mam zdrowie!). Właścicielem domeny jest Holmes Wilson z Massachusetts, a strona jest hostowana przez niemiecką firmę, Schlund+Partner AG. Oficjalnie strona nie ma nic wspólnego z Google. Ale... to Google oferuje do $1 każdemu, kto zachęci inną osobę do przejścia na Firefoxa.
Google oficjalnie w MS nie uderza, ale proponuje rozwiązania, które w MS uderzają. To jest trochę podobnie, jak firmy samochodowe oferujące odkupienie starego samochodu w transakcji łączonej (z kupnem nowego, ichniejszego). Tylko, że w przypadku Google/Firefoxa od razu wiadomo, skąd użytkownik miałby się "przesiąść", podczas gdy w branży samochodowej -- nie. Można to bardziej porównać z walkami operatorów telekomunikacyjnych w PL. Tylko czy jakiś operator płacił użytkownikom za to, że namówią kogoś do korzystania z ich usług, domyślnie sugerując rezygnację z TP S.A.?
Tak więc jeśli chodzi o samą inicjatywę, Google nie można "winić", bo jest to inicjatywa prywatna. Natomiast Google chyba powinno na nią zareagować (jak wczoraj przeczytałem na innym blogu, przepraszam, nie pamiętam na jakim, nie wolno nikogo namawiać do klikania w reklamy AdSense, więc inicjatywa łamie zasady Google i wszystkie sajty które do inicjatywy się przyłączą powinny zostać wycofane z AdSense). No i samo dało narzędzie zachęcające do takiego działania...
Sprawa jest więc nieco bardziej skomplikowana, niż mogłoby się wydawać.
By
tonid, at 29/4/06 12:26
Tonid: może to było u mnie (?Google, Firefox i naiwni dziennikarze?).
Sugeruję niezamieszczanie odnośników do ?inicjatywy? Explorer Destroyer. To podbija jej Page Rank i w ogóle...
By
Krzysztof Jurewicz, at 29/4/06 19:10
Sprawa może być bardziej skomplikowana, inicjatywa może być cudza, ale jeżeli Google płaci za przejście, choćby centa od osoby - jest to "kampania Google'a".
W kwestii niezamieszczania odnośników - wydaje mi się, że każdy powinien mieć szansę samemu spojrzeć, o czym pisze dany bloger. Metoda "nie mówmy o tym, to nie będzie popularne" rzadko kiedy działa, czego najlepszym przykładem jest polityka. Za Brinem i Page'em i tak stoją miliardy dolarów, wypromują jak (jeżeli) zechcą.
By
Michał Piotr Pręgowski, at 30/4/06 12:18
Prześlij komentarz
Links to this post:
Utwórz link
<< Home