error300: multiple choices - migawki z cyberprzestrzeni

2006/05/18

Amatorskie próby filmowe a gry komputerowe

Od czasu do czasu na niniejszym blogu wraca temat gier. Mam wrażenie, że w społecznej świadomości Polaków coraz rzadziej dominuje aspekt niesionych przez nie zagrożeń - i dobrze - jednak niedostatecznie, moim zdaniem, opisuje się związane z grami zjawiska pozytywne. Wydaje się, że jest takowym wpływ gier na kulturę popularną. Od pewnego czasu wokół gier wyrastają inicjatywy poboczne "noszące znamiona" kreatywności i twórczości indywidualnej. Nawiązując do słynnego cytatu, pojawiają się nowi twórcy i nowe tworzywa.

Nurt, który mam na myśli jest jak najbardziej amatorski. Mam wrażenie, że miejscami pojawia się w nim nawet duch nikiforyzmu. Chodzi o tworzone prywatnie, a inspirowane grami amatorskie filmy. (O profesjonalnych, które są ekranizacjami gier komputerowych, jak pierwszy z brzegu "Mortal Kombat" - nie piszę). Owe amatorskie próby filmowe są dwojakiego rodzaju. Chodzi o filmy sensu stricto (a zważywszy na długość - filmiki) oraz o komputerowe animacje, nie wymagające pracy z tradycyjną kamerą czy mikrofonem.

Pierwsze są zapisami wideo parodiującymi lub wprost odtwarzającymi wydarzenia z gier komputerowych. Wymagają, jak tradycyjny film, aktorów i/lub statystów, dekoracji, rekwizytów, itd. Technika komputerowa jest tutaj wtórna, choć często potrzebna. Przykładami takiej twórczości są fanowskie potyczki np. z Mortal Kombat i z Grand Theft Auto. Niektóre są autentycznie zabawne i przemyślane. Więcej odnośników do filmów tego typu można znaleźć u Azraela, który zasygnalizował na swoim blogu ten temat. Największa frajda będzie oczywiście dla osób, które znają skowerowane gry.

Drugą kategorię stanowią animacje, które moim zdaniem doskonale wpisują się w kulturę remiksu. Mówimy o autorskich zbitkach obrazu pochodzącego z gry oraz dźwięku, na który najczęściej składa się powszechnie rozpoznawalny utwór muzyczny. Efekt tej pracy można nazwać alternatywnym teledyskiem, którego akcja toczy się w świecie danej gry.

Wracając do kultury remiksu: realnym autorem tego, co kwalifikujemy jako obraz, jest producent gier i zatrudniony przezeń sztab animacji. Realnym autorem dźwięku jest znany muzyk X czy zespół Y. Fan, który konstruuje z tego nową całość, również staje się w jakimś stopniu autorem - dobiera stosowne fragmenty animacji, synchronizuje je tak, by współgrały z muzyką, itd. (Wyłączamy z tych rozważań tematykę praw autorskich).

Twórczość z tej drugiej kategorii jest, jak się wydaje, znacznie bardziej rozpowszechniona (zainteresowanym polecam YouTube lub Google Video). Także dlatego, że komputerowa obróbka obrazu i dźwięku sama w sobie jest znacznie łatwiejsza niż bieganie z kamerą i inscenizowanie czegoś z żywymi autorami. Myliłby się jednak ten, kto uzna, że remiksowe animacje są nudne i niedopracowane. Przy niektórych można się pośmiać, a przede wszystkim widać, że włożono w nie niemało pracy. Kilka przykładów takich właśnie remiksowych animacji:

Nie jest przypadkiem, iż najwięcej twórczości tego typu powstaje w oparciu o gry online (MMOG). Pytanie, kiedy poważny muzyczny zespół z krwi i kości przygotuje z własnej inicjatywy teledysk oparty o motywy z którejś z gier? Fachowo przygotowany byłby prawdopodobnie wielkim hitem, szczególnie jeśli przypomnimy sobie popularność szkaradztwa o nazwie Crazy Frog.

2 Comments:

Prześlij komentarz

Links to this post:

Utwórz link

<< Home