Wysyp politblogów
Powrót z wakacji z krótką refleksją: płotki typu Graś czy Czarnecki nie mają najmniejszego przebicia głównonurtowego, nawet jeśli sami dzięki blogom zbili pewien kapitał polityczny. Potrzeba dopiero bravo-bloga ekspremiera Kazimierza Marcinkiewicza, by polskich polityków ogarnęła blogomania. W ostatnim czasie na Onecie pojawiły się blogi Waldemara Pawlaka i Wojciecha Wierzejskiego.
Stylistyka nowych politblogów jest homogeniczna i szkoda poświęcać jej więcej czasu; ot, "elity" odkryły nowe narzędzie dotarcia do wyborców i traktują je bezrefleksyjnie. Nie żeby należało się spodziewać czegoś odmiennego.
Dwa spostrzeżenia z przymrużeniem oka:
1. Onetowe blogi Marcinkiewicza, Pawlaka i Wierzejskiego przegrywają w rankingu onet-popularności z takimi "blogami profesjonalnymi" (nazwa kategorii), jak Paznokcie MonikiB, czy Ruch Chorzów. Można to sobie postudiować tutaj.
2. Wierzejski rozpoczyna swą blogerską działalność takimi słowami:
"Dałem się namówić Kolegom i Koleżankom z Ligi, by pisać (publicznie dostępny!) pamiętnik (prowadzić blog). Pamiętnika osobistego nigdy w życiu nie prowadziłem. Nie żebym uznawał to za formę dziwactwa spotykaną u zakompleksionych introwertyków. Po prostu nie miałem takiej duchowej potrzeby, żeby przed samym sobą dokonywać pisemnych analiz własnych zachowań, stanów emocjonalnych czy oceniać zdarzenia, w jakich dane jest mi uczestniczyć."
I tak oto na samym starcie pan Wojciech fantastycznie nam się odsłonił ze swoim podejściem do blogerów i blogowania.
Zachowując analogiczną gruboskórną poprawność polityczną, mógłbym przecież napisać tak: nie żebym miał coś do faszyzującego, szargającego cynicznie największe ikony "Solidarności" Giertycha. Po prostu znam z historii współczesnej Polski i świata lepszych ministrów edukacji.
Stylistyka nowych politblogów jest homogeniczna i szkoda poświęcać jej więcej czasu; ot, "elity" odkryły nowe narzędzie dotarcia do wyborców i traktują je bezrefleksyjnie. Nie żeby należało się spodziewać czegoś odmiennego.
Dwa spostrzeżenia z przymrużeniem oka:
1. Onetowe blogi Marcinkiewicza, Pawlaka i Wierzejskiego przegrywają w rankingu onet-popularności z takimi "blogami profesjonalnymi" (nazwa kategorii), jak Paznokcie MonikiB, czy Ruch Chorzów. Można to sobie postudiować tutaj.
2. Wierzejski rozpoczyna swą blogerską działalność takimi słowami:
"Dałem się namówić Kolegom i Koleżankom z Ligi, by pisać (publicznie dostępny!) pamiętnik (prowadzić blog). Pamiętnika osobistego nigdy w życiu nie prowadziłem. Nie żebym uznawał to za formę dziwactwa spotykaną u zakompleksionych introwertyków. Po prostu nie miałem takiej duchowej potrzeby, żeby przed samym sobą dokonywać pisemnych analiz własnych zachowań, stanów emocjonalnych czy oceniać zdarzenia, w jakich dane jest mi uczestniczyć."
I tak oto na samym starcie pan Wojciech fantastycznie nam się odsłonił ze swoim podejściem do blogerów i blogowania.
Zachowując analogiczną gruboskórną poprawność polityczną, mógłbym przecież napisać tak: nie żebym miał coś do faszyzującego, szargającego cynicznie największe ikony "Solidarności" Giertycha. Po prostu znam z historii współczesnej Polski i świata lepszych ministrów edukacji.




0 Comments:
Prześlij komentarz
Links to this post:
Utwórz link
<< Home