Człowiek Roku, czyli nic wielkiego
Jestem trochę w kropce. Z jednej strony nie wypada nie napisać o Człowieku Roku (według pisma "Time"), z drugiej mam poczucie, że temat został już dobrze i ciekawie opisany. Na pewno warto przeczytać wymianę zdań między Damianem Muszyńskim a Grzegorzem Stunżą w Pracowni54.
Powinienem chyba tylko dodać od siebie, tak ogólnie, że na dobrą sprawę wyniku plebiscytu można było spodziewać się od ogłoszenia nominacji (ciekawie pisze o nich "Washington Post" z listopada). Pojawiły się wręcz trudno weryfikowalne pogłoski, jakoby ostatecznym zwycięzcą został prezydent Iranu Ahmadinedżad (drugie miejsce). Warto o tym pamiętać, aby nie wpadać w euforię. To, że duże tradycyjne medium dostrzega siłę społeczności sieciowych nie powinno być w roku 2006 powodem do wiwatowania; to już raczej obowiązek biznesowy.
Warto też pamiętać, że nie jest to pierwszy taki zabieg magazynu, który Człowiekiem Roku ogłosił m.in. "komputer" (1982 r., w rok po Lechu Wałęsie), "zagrożoną Ziemię" (1988), czy "amerykańskiego żołnierza" (2003). Efekt obliczony przez redakcję wydaje się identyczny jak w tamtych przypadkach - ale czy na dobrą sprawę czemuś to przeszkadza? Na zaistniałą falę zmian nie wpłynie znacząco ani stwierdzenie, że taka fala jest, ani wykorzystanie jej do własnych celów.
.
Powinienem chyba tylko dodać od siebie, tak ogólnie, że na dobrą sprawę wyniku plebiscytu można było spodziewać się od ogłoszenia nominacji (ciekawie pisze o nich "Washington Post" z listopada). Pojawiły się wręcz trudno weryfikowalne pogłoski, jakoby ostatecznym zwycięzcą został prezydent Iranu Ahmadinedżad (drugie miejsce). Warto o tym pamiętać, aby nie wpadać w euforię. To, że duże tradycyjne medium dostrzega siłę społeczności sieciowych nie powinno być w roku 2006 powodem do wiwatowania; to już raczej obowiązek biznesowy.
Warto też pamiętać, że nie jest to pierwszy taki zabieg magazynu, który Człowiekiem Roku ogłosił m.in. "komputer" (1982 r., w rok po Lechu Wałęsie), "zagrożoną Ziemię" (1988), czy "amerykańskiego żołnierza" (2003). Efekt obliczony przez redakcję wydaje się identyczny jak w tamtych przypadkach - ale czy na dobrą sprawę czemuś to przeszkadza? Na zaistniałą falę zmian nie wpłynie znacząco ani stwierdzenie, że taka fala jest, ani wykorzystanie jej do własnych celów.
.




0 Comments:
Prześlij komentarz
Links to this post:
Utwórz link
<< Home