Bez Rory'ego
Tegoroczny mecz gwiazd ligi NHL odbędzie się zgodnie z planem, nie zakłócony internetowym happeningiem. Przypomnę to, o czym już pisałem - chodzi o akcję "Vote for Rory", mającą na celu wprowadzenie do All-Star Game ligowego przeciętniaka, Rory'ego Fitzpatricka.
Na Fitzpatricka oddano niebagatelną liczbę 550,177 głosów - niewystarczającą jednak, by zawodnik znalazł się w składzie Zachodu na uroczyste spotkanie. Chociaż można było głosować wiele razy, oznacza to, że akcja przyciągnęła bardzo wiele osób. W międzyczasie zmieniła się też argumentacja inicjatorów happeningu - do całości dorobiono teorię "sprzeciwu wobec instytucji", mówiącą, że "Vote for Rory" to tak naprawdę forma krytyki zasad wyboru zawodników do meczu gwiazd, pozwalającego na dowolne manipulacje.
Wraz z rozwojem zdarzeń akcja zainteresowała media, zmusiła też do wypowiedzi zawodników, oficjeli, jak również samego Fitzpatricka. Koledzy z lodowiska zazwyczaj robili dobrą minę do złej gry. Oficjele raczej krytykowali - największa legenda hokeja, Wayne Gretzky (obecnie trener jednej z 30 drużyn ligi) dobitnie stwierdził, że akcja jest idiotyczna. Zdaniem "The Great One", na wypadek jej sukcesu Fitzpatrick powinien zrezygnować z udziału w meczu. Sam internetowy bohater mimo woli nie dał jednak najmniejszego sygnału, że akcja mu się nie podoba, choć ta na początku w klarowny sposób go prześmiewała. Liga nie tylko nie podjęła się interwencji, ale i nie zajęła żadnego stanowiska (i tu się myliłem, przewidując, że zajmie). Ciekawe jednak, czy zmodyfikuje zasady głosowania przed przyszłorocznymi rozgrywkami.
Co jest interesujące z perspektywy tego bloga: ponad pięćset tysięcy głosów w sprawie pierwotnie ośmieszającej zawodnika, a następnie - system głosowania. To właśnie w tej drugiej fazie akcja nabrała tempa. Nie chcę wchodzić w procedury aplikowania do meczu All-Star, dość jednak powiedzieć, że przy swoim poparciu Fitzpatrick zdystansował większość innych, kandydujących już za osiągane wyniki, obrońców. Przeskoczyły go tylko dwie absolutne gwiazdy. Do występu w meczu - i ośmieszenia jego idei - zabrakło około 23 tys. głosów...
.
Na Fitzpatricka oddano niebagatelną liczbę 550,177 głosów - niewystarczającą jednak, by zawodnik znalazł się w składzie Zachodu na uroczyste spotkanie. Chociaż można było głosować wiele razy, oznacza to, że akcja przyciągnęła bardzo wiele osób. W międzyczasie zmieniła się też argumentacja inicjatorów happeningu - do całości dorobiono teorię "sprzeciwu wobec instytucji", mówiącą, że "Vote for Rory" to tak naprawdę forma krytyki zasad wyboru zawodników do meczu gwiazd, pozwalającego na dowolne manipulacje.
Wraz z rozwojem zdarzeń akcja zainteresowała media, zmusiła też do wypowiedzi zawodników, oficjeli, jak również samego Fitzpatricka. Koledzy z lodowiska zazwyczaj robili dobrą minę do złej gry. Oficjele raczej krytykowali - największa legenda hokeja, Wayne Gretzky (obecnie trener jednej z 30 drużyn ligi) dobitnie stwierdził, że akcja jest idiotyczna. Zdaniem "The Great One", na wypadek jej sukcesu Fitzpatrick powinien zrezygnować z udziału w meczu. Sam internetowy bohater mimo woli nie dał jednak najmniejszego sygnału, że akcja mu się nie podoba, choć ta na początku w klarowny sposób go prześmiewała. Liga nie tylko nie podjęła się interwencji, ale i nie zajęła żadnego stanowiska (i tu się myliłem, przewidując, że zajmie). Ciekawe jednak, czy zmodyfikuje zasady głosowania przed przyszłorocznymi rozgrywkami.
Co jest interesujące z perspektywy tego bloga: ponad pięćset tysięcy głosów w sprawie pierwotnie ośmieszającej zawodnika, a następnie - system głosowania. To właśnie w tej drugiej fazie akcja nabrała tempa. Nie chcę wchodzić w procedury aplikowania do meczu All-Star, dość jednak powiedzieć, że przy swoim poparciu Fitzpatrick zdystansował większość innych, kandydujących już za osiągane wyniki, obrońców. Przeskoczyły go tylko dwie absolutne gwiazdy. Do występu w meczu - i ośmieszenia jego idei - zabrakło około 23 tys. głosów...
.




1 Comments:
Gdybym byl na miejscu wladz odpowiedzialnych za mecz All-Stars, zarzadzilbym "sztuczne podniesienie" liczby glosow na pozostalych wartosciowych uczestnikow. Na pewno liczba glosow oddana na Fitzpatricka byla scisle monitorowane, stoponiowe podnoszenie (w jakikolwiek sposob) glosow oddanych na innych zawodnikow, juz tak monitorowane nie jest i nie grozi afera. Tak mi przyszlo do glowy, ze w ten sposob wladze wybrnelyby z tego ambarasu "po angielsku" czyli jak dla mnie Fitzpatrick od poczatku nie mial szans na zagranie w meczu all-stars:). Natomiast jakbym byl Fitzpatrickiem na pewno nie zrezygnowalbym z meczu w All-Star:) w koncu to moglabyby byc moja jedyna taka szansa w calym zyciu. Na dodatek w dobie dzisiejszej "ekonomii uwagi" gdzie wygrywaja ci ktorzy zwroca na siebi uwage mediow (w tym rowniez rzeszy internautow) Fitzpatrick i tak juz wygral. Byc moze ktos go zaangazuje do reklamy? Mimo tego, ze akcja zaczynala sie jako przesmiewcza, to szum taki na pewno da sie wykorzystac. Tak samo jak szum wokol siebie moze wykorzystac Kononowicz...gdyby potrafil, jesli on tego nie zrobi, zrobi to ktos na nim.
By
CyberScyzor, at 10/1/07 19:13
Prześlij komentarz
Links to this post:
Utwórz link
<< Home