error300: multiple choices - migawki z cyberprzestrzeni

2007/01/02

Co przyniesie 2007: o przekrętach, przełomach i imitacjach

Taki czas, że trudno uciec albo od podsumowań tego, co minęło, albo od snucia wizji tego, co przyjdzie. Consumer Affairs wybrało na przykład dziesięć przekrętów, które zdominowały rok 2006. To amerykańskie zestawienie ma niezłą podstawę (50 tys. zażaleń); zastanawiające, że dobrze trzyma się w nim 419-tka, czyli nigeryjski przekręt. Intrygujące są nie tylko oszustwa związane z internetem - np. grandparents scam. Przywołany konkretny przypadek i "metodologia" tego przekrętu pasują mi do kontekstu znanego z "Hakowania człowieka: archeologii danych i nadzoru w sieciach społecznych" Jasona Nolana i Michelle Levesque, opublikowanego po polsku w Kulturze Popularnej (1/2006). Autorzy z Consumer Affairs podsumowują rzecz tak:

"Scams continued to be big business for criminals in 2006 and relatively risk-free as law enforcement appeared unable to keep up. As a result, consumers increasingly were at the mercy of scammers who use cunning, audacity and emerging technology to stay one step ahead of both their victims and the law."

Tymczasem "Information Week" opublikował listę pięciu technologii informatycznych i parainformatycznych, które będą w roku 2007 najbardziej na językach. Przynajmniej w biznesie. Warto zwrócić uwagę przede wszystkim na RFID oraz na coraz istotniejszą kwestię bezpieczeństwa bezprzewodowej Sieci. Laptop z WiFi i bluetoothem jest bardzo wygodny dla użytkownika, ale dla instytucji oznacza spore zagrożenie. Do niedawna komputery osobiste można było kontrolować i w sensowny sposób serwisować wewnątrzfirmowo (działy IT sprawdzające obsługę programów antywirusowych, antyspyware'owych, włączających firewalle, itp.), dziś znacznie więcej zależy od świadomości niebezpieczeństw u tzw. przeciętnego pracownika. Także tego, który w 2003 roku był skłonny wyjawić hasło do swego komputera w zamian za długopis wartości 65 centów. Ciekawe, czy szkolenia z BHP zostaną kiedyś poszerzone o wątki związane z "wolno - nie wolno" obsługi komputera w środowisku internetowym? Ostatecznie utrata danych w pożarze a utrata na skutek włamania na serwery firmowe (zainfekowane bezprzewodowo z uprzednio zarażonych laptopów pracowniczych) to podobne dopusty boże.

John Battelle (Searchblog) snuje z kolei przypuszczenia. Przypuszczenia dotyczą roku 2007 w kontekście rynku głównych graczy internetowych. Co zrobi Google, czego nie zrobi Microsoft, itd. Najciekawsze, bo prawdopodobne scenariusze:

  • Microsoft wykupi AOL lub nawet Yahoo, względnie Y! wykupi AOL;
  • YouTube zostanie wciągnięty w poczet sztandarowych usług Google'a i będzie promowany na jego głównej stronie pod linkiem "video";
  • nastąpi odwrócenie nastrojów medialnych odnośnie Sieci 2.0., dziennikarze skupią się na - równie przesadnym - demitologizowaniu tejże;
  • Amazon w dalszym ciągu będzie rozwijać się w stronę usług sieciowych (a Battelle wieszczy mu w tym porażkę).

Battelle uważa ponadto, że nadchodzi era "bloga 2.0.", argumentując: "version 1.0 blogsites, of which I think Searchblog is a good example, will begin to look dated and fade in comparison to sites that employ better approaches to content management, navigation, intelligent widgets and web services, etc.". Battelle nie pisze o tym jednak z poczuciem, że nadchodzi kolejna epoka "dostosuj się lub zgiń", na co warto zwrócić uwagę. Przywołałem w niniejszym wpisie link do serwisu Nospam-PL.NET - Łukasz dotyka tam sedna sprawy pisząc w opisie strony, że "witryna Nospam-PL.NET nie musi być piękna, ale ma być użyteczna".

Wracając do listy Johna Battelle; można dopowiedzieć jeszcze jedno - demitologizacji Sieci 2.0. będzie towarzyszyć medialna ekscytacja grą "Second Life". To się właściwie już zaczęło - także w Polsce, co jest o tyle ważne, że w SL polskich akcentów na razie niewiele (a można sporo zrobić/zarobić). Niedawno Leszek K. Talko napisał z wirtualnego świata smaczny reportaż, dziś blog Piąta Władza pisze, że gra będzie w tym roku "prawdziwym szałem i wyznacznikiem nowych trendów". Myślę, że już od jakiegoś czasu jest, przynajmniej odkąd wszedł tam Reuters i odkąd uniwersytety takie, jak Harvard prowadzą tam swoje kursy.

Dla naszego poletka ciekawsza będzie inna obserwacja. Polski internet doskonale imituje. Często w ciemno, na chybił-trafił, bez większych efektów (np. Smog.pl, czy komunikator Stefan), czasami jednak bardzo udanie. Imitacje zazwyczaj naszym użytkownikom wystarczają, atrybut polskości, czy raczej "polskojęzyczności", jest nie do zbagatelizowania. Większość Polaków prowadzi blogi na polskich serwisach, choć są młodsze i rzadko kiedy oferują lepszą funkcjonalność niż serwisy obce. ICQ pozwalało łączyć się z Polakami oraz obcokrajowcami, a jednak większość przesiadła się na (lub zaczęła korzystać z) Gadu-Gadu. Przywilej pierwszeństwa i położone otwarcie rywala sprawiły, że Allegro nie zatrząsł się od wejścia eBay'a. Przykładów można by jeszcze trochę powyliczać, czas jednak na konkluzję - może ktoś stworzy produkt sekondlajfopodobny po polsku? Nawet jeżeli będzie to gra uboższa graficznie, z mniejszą liczbą opcji, ale udanie naśladująca oryginał - jest szansa, że rodzimych internautów się skusi. A to oznacza pieniądze, zarówno te namacalne, jak i te z gry. Czy Polak poprosi po angielsku o wirtualny ciuch za linden dolary, jeżeli będzie mógł go kupić za netozłote?

Tego jednak - podjęcia się i sfinalizowania takiej inicjatywy w Polsce w ciągu 12 miesięcy - mimo wszystko na rok 2007 bym nie wieszczył. Chciałbym natomiast, aby rok ten był wspominany w branży IT mianem Wejścia Flocka, za którą to przeglądarkę serdecznie trzymam kciuki.
.

0 Comments:

Prześlij komentarz

Links to this post:

Utwórz link

<< Home