Dziś ambasada, za rok debata
Po światowej agencji prasowej, globalnych koncernach, po Harvardzie, w "Second Life" pojawi się ambasada. Szwecji zresztą. Sam fakt właściwie tylko potwierdza pewną tendencję, zatem nie warto się rozwodzić nad nim samym. Ciekawsze są dla mnie np. komentarze czytelników zlinkowanego wyżej artykułu. Brak zrozumienia i ironia, czasami zabawna, jak postulat wysłania Gosiewskiego jako naszego ambasadora w SL, ale jednak podszyta protekcjonalizmem wobec całego konceptu. Może to cecha imitatorów, o których wspominali niedawno Edwin i jego czytelnik?
Nie rozumiemy fenomenu "Second Life", nie rozumiemy. Nawet niektórzy blogerzy mylą frywolnie pojęcia (SL to serwis społecznościowy? Uch...), choć jako doświadczeni zawodowi dziennikarze powinni nie tylko czuć się, ale i być odpowiedzialni za słowo, aby nie rozmywać czytelnych pojęć. Warto na własny użytek pompować jakiś nowy balonik?
Idei "Second Life", jak również samego świata, wcale nie musimy lubić (wracam tu do komentarzy z forum), mamy tylko dostrzegać, że pojawienie się ambasady w tym świecie było do przewidzenia. Mamy dostrzegać, że to naprawdę jest duże coś. Jestem przekonany, że w 2008 roku w SL odbędzie się amerykańska debata prezydencka (jedna z). I proszę nie mówić potem, że wizjonerstwo i talent wróżbity. Trendy są nadto czytelne i widoczne, a tempo zdarzeń też nie do pominięcia.
.
Nie rozumiemy fenomenu "Second Life", nie rozumiemy. Nawet niektórzy blogerzy mylą frywolnie pojęcia (SL to serwis społecznościowy? Uch...), choć jako doświadczeni zawodowi dziennikarze powinni nie tylko czuć się, ale i być odpowiedzialni za słowo, aby nie rozmywać czytelnych pojęć. Warto na własny użytek pompować jakiś nowy balonik?
Idei "Second Life", jak również samego świata, wcale nie musimy lubić (wracam tu do komentarzy z forum), mamy tylko dostrzegać, że pojawienie się ambasady w tym świecie było do przewidzenia. Mamy dostrzegać, że to naprawdę jest duże coś. Jestem przekonany, że w 2008 roku w SL odbędzie się amerykańska debata prezydencka (jedna z). I proszę nie mówić potem, że wizjonerstwo i talent wróżbity. Trendy są nadto czytelne i widoczne, a tempo zdarzeń też nie do pominięcia.
.




2 Comments:
klopot z tym - jak to nazywasz - "duzym cos" jest taki, ze jest ono duzo mniejsze, niz to sie powszechnie opisuje. A wiec gdy sie dokladnie przyjrzec (tak jak to zrobil Clay Shirky), to ze swiata kipiacego trzema milionami 'rezydentow' zostaje swiatek liczacy kilkaset tysiecy.
mozna oczywiscie powiedziec, ze liczby sie nie licza, ze to dopiero babel, ktory sie rozrosnie - ale z drugiej strony jednak trzeba jakos weryfikowac, co jest istotne, a co nie, by nie wpasc totalnie w ramiona rozkreconej 'hype'.
przede wszystkim mam wrazenie, ze SL, nawet jesli urosnie, to pozostanie zjawiskiem niszowym. a nisza bedzie specyficzna, skupiajaca osoby raczej bogatsze, raczej "sophisticated". moze wiec dlatego Szwecja otwiera tam ambasade - nie dlatego, ze trzeba sie cyfryzowac, ale ze postawienie jej to lepszy wydatek w budzecie marketingowym kraju niz stworzenie portalu 'witajcie w szwecji'. ambasada moze po prostu przyciagnac niezla grupe docelowa, obecna w SL.
podsumowujac, tak, Szwecja bedzie miec "ambasade" w SL - ale moze nie jest to nic wielkiego?
By
tarkowski, at 31/1/07 16:05
Liczby się nie liczą :) To, że SL jest absolutnie "dużym czymś", determinuje choćby zaangażowanie dużych podmiotów, w tym zwłaszcza niekomercyjnych, a nie liczba użytkowników. Ich wejście do SL uwiarygodnia projekt, przypomina trochę zgniłą zasadę "jesteś znany, więc jesteś w mediach, jesteś w mediach, więc jesteś znany" - przyznaję. Najważniejszy jest jednak potencjał tego wirtualnego świata, który rezydenci mają sami zapełnić (w przeciwieństwie do "biernych" graczy World of Warcraft, Guild Wars, Star Wars Galaxies, itp. itd.). Bez tego nie byłoby Reutersa, Harvardu, Szwecji.
Linden Labs swoimi decyzjami, przynajmniej ostatnimi które śledzę, pokazuje, że ma długofalową wizję dla swojego produktu. Po ich stronie stoi także marketing, prawo pierwszeństwa chociażby, z którego LL póki co wzorowo korzysta. Na tyle, na ile ogarniam ten rynek, nie dostrzegam realnych przesłanek, aby SL miał nagle przestać się rozwijać i zaniknąć lub dać się podbić innemu produktowi o adekwatnym koncepcie...
Trudno mi w sumie uwierzyć, że dostrzegasz tylko "hype" w produkcie, którego właściciele wchodzą na drogę open source. Chodzi mi oczywiście o siłę, jaką daje efektywność ulepszania i debugowania świata rękami "tysięcy osób". Dodaj do tego aspekt zaangażowania emocjonalnego całej takiej społeczności ulepszającej grę.
W jednym się jednakowoż zgadzamy ;) Oczywiście, że ambasada Szwecji w SL to lepsza decyzja biznesowa niż stosowny portal. Zgoda też, że samo powstanie tej ambasady to "nic wielkiego", co starałem się podkreślić we wpisie. Wątpię, by robiono jakiekolwiek badania nt. obecnych w grze grup docelowych dla Szwecji, to raczej zwykła intuicja urzędników, na której kraj jakoś tam skorzysta.
(Rząd Kazachstanu wynajął znaną skądinąd amerykańską agencję PR do "odboratowienia" wizerunku kraju w USA. Że też oni nie wpadli na założenie w SL stosownej ambasady).
Reasumując: liczby - argument, że trzy miliony to świat, a kilkaset tysięcy to światek - są tu najmniej istotne. Według mnie SL to "duże coś", w którym najbardziej liczy się specyfika produktu (zapełniajcie i ulepszajcie go sami), związany z nim ogromny potencjał oraz pozycja już zdobyta przez markę na rynku.
By
Michał Piotr Pręgowski, at 31/1/07 21:32
Prześlij komentarz
Links to this post:
Utwórz link
<< Home