error300: multiple choices - migawki z cyberprzestrzeni

2007/01/10

Pic na wodę czy rewolucja?

Można się było spodziewać wysypu tekstów, tak w blogosferze, jak i poza nią. Mało która firma wzbudza tyle emocji, co Apple. Szczególnie wtedy, gdy Apple wypuszcza nowy produkt. A tak się składa, że Steve Jobs zaprezentował właśnie najnowsze dziecko Apple'a, czyli iPhone.

Wygląda tak, jak w linku powyżej - a w tych wynikach wyszukiwania można zobaczyć, jak mógł wyglądać (część prototypów i tak pewnie była dla zmylenia tropów). Na stronie Apple'a warto zresztą obejrzeć całą prezentację urządzenia, względnie szybko rzucić okiem na siedem slajdów przygotowanych przez "Time". Poniżej krótki film pokazujący, jak się będzie przez iPhone dzwonić:



Reakcje były do przewidzenia - od zachwytu po twardy sceptycyzm. Pete Mortensen z "Wired" jest wręcz zdania, że Jobs jednym machnięciem ręki zmienił krajobraz na rynku telefonii komórkowej, bo iPhone to naprawdę cacuszko. Z kolei Gadget Lab już narzeka na skromną pamięć (flash 4 albo 8 GB), wbudowaną baterię i brak dostępu do 3G - pomimo, że produkt zadebiutuje oficjalnie dopiero w czerwcu i Bóg jeden wie, ile się w nim zmieni. O wymiennych, dodatkowych kartach pamięci już się zresztą przebąkuje. Ale z baterią sprawa jest wątpliwa, to fakt. Także w kontekście jej wytrzymałości, której nie poznamy tak długo, jak produktu nie wypróbujemy.

W komentarzach u Edwina Bendykanotabene opinie, że "to już było", że iPhone to nic nowego. Myślę, że te dwieście patentów powiązanych z powstaniem iPhone'a (mówił o tym Jobs) to jednak nie tylko marketingowa gadanina, chociaż oczywiście przekonamy się o tym ostatecznie za kilka-kilkanaście miesięcy.

Na CNET zwracają natomiast uwagę, że Jobs posługuje się nazwą, która została już rynkowo wykorzystana; chodzi o wydany w grudniu 2006 produkt firmy Linksys. Ciekawe, czy będzie z tego afera, czy nie. Giełda jak na razie zareagowała na iPhone entuzjastycznie, ale już dziś można przeczytać doniesienia, że Cisco jednak będzie pozywać Apple'a. Najlepiej historię opisują na Boing Boing, gdzie nie tylko wspomina się o wydarzeniu (pozew), ale i jego uwarunkowaniach. Apple nie boi się procesu o prawo do nazwy, na Boing Boing można przeczytać dlaczego. Niektórzy przewidują, że jabłkofon zmieni mimo wszystko nazwę - np. na Apple Phone albo iSpeak.

Najważniejsze w moim przekonaniu wątpliwości do iPhone'a zgłasza Tomi T. Ahonen (piszę o nim za Smart Mobs), który przede wszystkim polemizuje z Jobsem, dla którego strategicznymi usługami w iPhone'ie są rozmowy i odtwarzanie muzyki. W wielu krajach będą to jednak SMS-y i, jak zauważa Ahonen, mogą one zdecydować o być albo nie być jabłkofonu na tych rynkach. Zobaczymy, jak sprawdzi się wirtualna klawiatura - dla mnie bomba, ale argument Ahonena cenny. W Finlandii komórka jest w slangu określana jako kanny (umlaut nad "a"), co jest zdrobniałym określeniem dłoni - nie jest to przypadkowe. Na Filipinach mówi się natomiast o "generacji txt" i wcale nie chodzi o pliki z notepada.

Ahonen napisał otwarty list do Apple'a, gdzie przedstawia racje za tym, by nie lekceważyć SMS-ów. Wyważona i ciekawa jest też jego ocena szans iPhone'a, choć mimo wszystko jest to fińska perspektywa, z której eks-mózg Nokii patrzy na rynek telefonii komórkowej. Podkreślam to, bo jednak czytając mam poczucie pewnego dystansu; perspektywa Kraju Nokii jest odległa choćby od naszej rodzimej, wystarczy wspomnieć rodzime "sukcesy" we wdrażaniu 3G.

Do kompletu opinii należałoby dorzucić jeszcze celny komentarz Mirka Filiciaka, zwracającego uwagę na znaczące zniknięcie "komputera" z nazwy Apple i opisujacego, co się z tym wiąże. Bo iPhone to tylko jeden krok do przodu w bardzo ważnym procesie.

Nawet jeżeli Jobs przesadza, gdy mówi o wyprzedzaniu rynku o pięć lat, to jednak za pomocą iPhone'a Apple znowu wyznacza trendy. Także w kontekście cenowym - jeżeli nic się nie zmieni, "wszystkomający" iPhone o pamięci 4GB będzie kosztować niecałe 500 dolarów. Niecałe 1500 złotych. A oto porównanie cen za przykładową Nokię 9300 w sklepach internetowych, zatem nominalnie tańszych. Od 1550 do 2600 zł. W Karenie ładny, dość rozbudowany Qtek z pamięcią flash 128 MB kosztuje ponad 3100 zł. Czy samo to jedno porównanie nie daje do myślenia?

Kończymy żartem: oto "reklama" ZunePhone, rychłej odpowiedzi Microsoftu na iPhone. Ten sam film jest na Boing Boing, ale nie mogłem się powstrzymać:



1 Comments:

  • Moc reklamy...Wybiorę ZunePhone.
    A całe zamieszanie z znakiem towarowym iPhone wliczone w koszta...

    By Blogger Borejko, at 11/1/07 10:29  

Prześlij komentarz

Links to this post:

Utwórz link

<< Home