YouTube jako Depozytorium Ważnych Treści
W nie tak dawnej "Polityce" (numeru nie pamiętam) oraz na blogu Mirek Filiciak pisał o fenomenie wymiany plików przez P2P, związanym zwłaszcza z dystrybuowaniem najnowszych odcinków seriali w kilkanaście godzin po ich premierze w stacjach (zazwyczaj) amerykańskich. Podobnie, acz na mniejszą skalę, jest np. ze świeżo rozegranymi meczami i innymi wydarzeniami sportowymi lub kulturalnymi. Dla takiej wymiany informacji, oprócz P2P, nieoceniony jest także i YouTube. Chodzi tu o dostęp do treści bardziej z kategorii "news" niż "entertainment", przynajmniej w takim sensie, że prymat ma szybkość, a nie jakość: standardowo, zamiast całego wydarzenia, przez Tubę obejrzymy jego najważniejsze wątki.
Wczoraj z satysfakcją odnotowałem, że Polacy tak jak Amerykanie wiernie raportują via YouTube - nie posiadam telewizora, a chciałem obejrzeć kawałek triumfu Małysza. Na iTVP niestety nic, z kolei Gazeta.pl zaoferowała mi tylko zwycięski skok, natomiast YouTube pozwolił na dostęp do znacznie bardziej obszernych treści. Wywiady, dziesięciominutowa ceremonia wręczenia Kryształowej Kuli, itp. w ciągu kilku godzin od samego zdarzenia.
Nie fascynuje mnie oczywiście sam fakt, że YT ma pewnych treści więcej i że może mieć je szybciej. Trudno porównywać dwie platformy, z których jedna obraca się w systemie prawno-licencyjnym, a druga ma tego typu restrykcji znacznie mniej, przynajmniej na razie. Wydaje mi się, że gdyby wspomniana Gazeta.pl mogła (z powodów finansowych i prawnych), to zafundowałaby nam i szybciej, i więcej takich wideotreści. O TVP nie wspominam, bo po niej niełatwo oczekiwać skwapliwego skorzystania z posiadanego potencjału.
Tak czy siak, przyszłość jest pewnie w transmisjach (i zarchiwizowanych "paczkach") dostępnych poprzez portale i strony telewizji (może coś zmieni TVN24.pl?). Dziś dla widza więcej ma do zaoferowania YouTube oraz, w mniejszym stopniu, jego polskie klony. Mnie najbardziej cieszy właśnie ten polski wątek; w ciągu kilku godzin od transmisji na YT pojawiło sie kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt filmików z zapisem 38. zwycięstwa naszego mistrza. Polak zatem nie tylko potrafi, ale z tej kompetencji korzysta i nie odstaje od takich na przykład Amerykanów.
Oglądając łzy Małysza uświadomiłem sobie, że pośród wielu funkcji pełnionych przez YouTube jest być może i taka, która czyni z niego Depozytorium Ważnych Treści. Nie chodzi mi o walkę polityczną i wątki dysydenckie (vide np. filipińscy lewicowcy protestujący przez YT przeciwko dyskryminacji), a raczej o neutralne ideologicznie (!) wątki, które są ważne dla małych społeczności (np. studniówki, o których pisałem niedawno), albo dla całych społeczeństw (np. Małysz) - i znajdują utrwalenie na YouTube. Może warto rozważyć, czy serwisy tego typu nie są nową platformą pamięci zbiorowej? YouTube jako lieu de memoire Pierre'a Nory?
.
Wczoraj z satysfakcją odnotowałem, że Polacy tak jak Amerykanie wiernie raportują via YouTube - nie posiadam telewizora, a chciałem obejrzeć kawałek triumfu Małysza. Na iTVP niestety nic, z kolei Gazeta.pl zaoferowała mi tylko zwycięski skok, natomiast YouTube pozwolił na dostęp do znacznie bardziej obszernych treści. Wywiady, dziesięciominutowa ceremonia wręczenia Kryształowej Kuli, itp. w ciągu kilku godzin od samego zdarzenia.
Nie fascynuje mnie oczywiście sam fakt, że YT ma pewnych treści więcej i że może mieć je szybciej. Trudno porównywać dwie platformy, z których jedna obraca się w systemie prawno-licencyjnym, a druga ma tego typu restrykcji znacznie mniej, przynajmniej na razie. Wydaje mi się, że gdyby wspomniana Gazeta.pl mogła (z powodów finansowych i prawnych), to zafundowałaby nam i szybciej, i więcej takich wideotreści. O TVP nie wspominam, bo po niej niełatwo oczekiwać skwapliwego skorzystania z posiadanego potencjału.
Tak czy siak, przyszłość jest pewnie w transmisjach (i zarchiwizowanych "paczkach") dostępnych poprzez portale i strony telewizji (może coś zmieni TVN24.pl?). Dziś dla widza więcej ma do zaoferowania YouTube oraz, w mniejszym stopniu, jego polskie klony. Mnie najbardziej cieszy właśnie ten polski wątek; w ciągu kilku godzin od transmisji na YT pojawiło sie kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt filmików z zapisem 38. zwycięstwa naszego mistrza. Polak zatem nie tylko potrafi, ale z tej kompetencji korzysta i nie odstaje od takich na przykład Amerykanów.
Oglądając łzy Małysza uświadomiłem sobie, że pośród wielu funkcji pełnionych przez YouTube jest być może i taka, która czyni z niego Depozytorium Ważnych Treści. Nie chodzi mi o walkę polityczną i wątki dysydenckie (vide np. filipińscy lewicowcy protestujący przez YT przeciwko dyskryminacji), a raczej o neutralne ideologicznie (!) wątki, które są ważne dla małych społeczności (np. studniówki, o których pisałem niedawno), albo dla całych społeczeństw (np. Małysz) - i znajdują utrwalenie na YouTube. Może warto rozważyć, czy serwisy tego typu nie są nową platformą pamięci zbiorowej? YouTube jako lieu de memoire Pierre'a Nory?
.




2 Comments:
sęk w tym, że odkąd yt należy do gugla, uskuteczniane są tam czystki, które - moim zdaniem - raczej nie sprzyjają, aby yt miało się stać dwp. ten małysz to też tam pewnie nielegalnie był wrzucony.
By
clee, at 26/3/07 10:17
Oczywiście, że nielegalnie, wątpię, by TVP była zadowolona z tych wrzutek. Z drugiej strony jeżeli widz może udostępnić to w kilka godzin po transmisji, TVP też by mogła. Ale na razie nie czuje się dość zmotywowana... dlatego nie chciałem o niej pisać ;)
Będę jednak raczej obstawał za tym, że istnienie YT i inicjatyw pokrewnych (co będzie jutro) wymusza zmiany obecnego porządku medialnego i prawnego. Czystki w YT: pozostaje pytanie o skalę tego zjawiska. DWP, tak jak ja to widzę, nie dotyczy tylko całych społeczeństw i spraw o znaczeniu tak doniosłym, by transmitowała je telewizja. DWP to także "Machine is usi/using us" -> http://youtube.com/watch?v=NLlGopyXT_g
... albo te studniówki.
By
Michał Piotr Pręgowski, at 26/3/07 10:37
Prześlij komentarz
Links to this post:
Utwórz link
<< Home