error300: multiple choices - migawki z cyberprzestrzeni

2007/04/02

50% blogera w blogu

CGC to zgrabny skrót od computer-generated content, jako opozycji do treści generowanych przez człowieka. Z perspektywy humanisty i blogera temat jest być może o tyle ważny, że niedawno pojawiła się Mexica. A przynajmniej powstała, nie jest to bowiem końcowy produkt. Mexica to program piszący bajki i krótkie opowiadania, którego autorem jest meksykański naukowiec (computer scientist, więc zapewne informatyk) Rafael Pérez y Pérez.

"The program keeps a record of the emotional links between characters while developing a story, and employs its knowledge about emotions to retrieve from memory possible logical actions to continue the story" - tak określił Mexikę autor wypowiadając się dla "Discovery News". Wystarczy podać kilkuzdaniowy opis ram bajki, by program ją wygenerował. Przykładowy szkielet, z którego konstruowana byłaby bajka, wygląda tak:

"The enemy wounded the knight. The princess cured the knight. The knight killed the enemy. The knight rewarded the princess. The end."

W internetowym badaniu (nie znam szczegółów, więc się doń przesadnie nie przywiązuję) czytelnicy wybrali bajki z Mexiki jako te z najlepszą strukturą, zawartością, logiką i suspensem. Alternatywne wybory pochodziły z programów komputerowych oraz od ludzi. Tekst opisujący program będzie opublikowany w Cognitive Systems Research, za jakiś czas pewnie uda się więc do niego wnikliwie zajrzeć. Mam nadzieję, że uda się też dowiedzieć co nieco o samym badaniu.

Tak czy siak potencjał programu jest ogromny; najważniejszy jest przecież algorytm. Dziś chodzi o bajki, zaraz może się okazać, że nie będzie nam - czy też raczej matematykom - potrzeba małp, by stworzyć (odtworzyć, zremiksować) dzieło (na miarę) Szekspira? A jak wpłynie to na newsy i dziennikarstwo? Czy to EPIC 2014, czy może 2015 prognozował, że za kilka dosłownie lat Google News i inne podobne inicjatywy będą korzystały z komputerów generujących materiały dziennikarskie?

Lorelle VanFossen zastanawia się, czy tego typu projekty nie staną się aby zagrożeniem dla niektórych literatów, ale i dla... blogerów. Czy będziemy stykać się z blogami wspieranymi przez CGC albo zupełnie przez te treści zdominowane? Czy będziemy tagować się etykietkami "tutaj pisze człowiek" albo "CGC free zone"? A może, jak dowcipnie pokazuje VanFossen, blogi zyskają obok menu grafikę z zestawieniem "składu produktu"? Też to sobie wyobrażam:

Skład jutrzejszego wpisu: 51% CGC, 29% PTGC (pełnowartościowych treści generowanych przez człowieka), 10% treści audio-wideo (YouTube),
5% grafiki komputerowej, 5% odsyłaczy. Percepcja wpisu identyczna z naturalną, czytać przed upływem 2 lat od ostatniej daty aktualizacji.

(Nie przekreślam z góry CGC w pewnych zakresach, ale jego drugie dno wywołuje niepokój. Z Autorem Hiperbloga dyskutowaliśmy ostatnio prywatnie o różnych aspektach przyszłości z internetem i bez niego. Myślę, Grzesiek, że sprawa Mexiki dobrze wpisuje się w ogólny ton, który pobrzmiewał i w Twoich, i w moich wypowiedziach...)
.

1 Comments:

  • Ta dalsza część, mówiąca o generowaniu wiadomości poprzez komputer brzmi zupełnie jak pomysł Philipa K. Dicka z opowiadania `If There Were No Benny Cemoli'. Tam to automatyczna (prekognitywna?) drukarnia, znajdująca się pod ziemią, zaczęła drukować w gazetach artykuły o powstaniu prowadzonym przez niejakiego Benny'ego Cemolego. ;)

    By Blogger Michał Moroz, at 2/4/07 18:25  

Prześlij komentarz

Links to this post:

Utwórz link

<< Home