error300: multiple choices

2007/06/08

Puste groźby SDF

Jest ciąg dalszy ciągu dalszego sprawy tłumaczonych napisów do filmów! Nie jestem tylko zdecydowany, czy owa kontynuacja jest pozytywna, czy negatywna. Odpowiedziało środowisko dystrybutorskie - w taki sposób, który z jednej strony ich kompromituje, a z drugiej przypomina o problemach (barierach?) jakie w komunikacji z tą stroną będą mieć osoby, które bronią nowszego porządku.

Stowarzyszenie Dystrybutorów Filmowych wydało kuriozalne oświadczenie z poprzedniej epoki. Otóż "masowe łamanie" praw autorskich może, jego zdaniem doprowadzić do zniknięcia z polskiego rynku DVD z zagranicznymi filmami. Zdaniem zarządu SDF przemysł filmowy "może wycofać się z Polski i skupić swe działania na tych terytoriach, na których lepiej chroni się rynek praw autorskich" (cytuję za Onetem). Dalej czytamy w oświadczeniu: "Niski poziom przestrzegania praw autorskich przyczynił się do tego, że z początkiem tego roku z branży bezpośredniej dystrybucji DVD wycofał się prekursor dystrybucji wideo w Polsce - firma ITI. Pod koniec zeszłego miesiąca podobną decyzję podjęła firma Warner Home Video, która w ciągu kilku miesięcy zamknie swe biura w Polsce".

Chętnie poznałbym wykładnię tego, jak dokładnie "przyczynił się" do dramatycznych decyzji problem z przestrzeganiem prawa autorskiego. Czy nie jest aby tak, że betonowe podejście biznesowe faktycznie doprowadziło do strat, które teraz próbuje się jakoś racjonalizować. By nie rzec złośliwie, że może szuka się winnych, by oczyścić się przed Amerykanami z zarzutów niegospodarności. Tego na dobrą sprawę nie wiemy, nie chciałbym snuć domysłów - być może powody niedomagania dystrybucji prowadzonej przez ITI są inne niż nam się mówi. "Przyczynienie się" nie jest konkretem.

Natomiast przyznaję otwarcie, że argument o rychłym zniknięciu DVD z jednej strony mnie śmieszy, z drugiej rozsierdza. Śmieszy mnie posuwanie się do argumentu, który jako żywo przypomina ten o odmrażaniu uszu na złość mamie. Lepiej zrezygnować z rynku i zawieść wiernych klientów niż zmienić model biznesowy? Do tego się to przecież sprowadza. Dziwnym trafem nie narzekają chyba - poza Gutek Film - dystrybutorzy, którzy sprzedają filmy bez wielu dodatków, ale za 29,99 lub 19,99. Można sprzedać, można zarobić - przy czym cena 60 zł za DVD nie jest tą, która w Polsce pobudzi do zakupu.

Czy naprawdę trzeba jeszcze raz odgrzewać kotlet o nazwie "zdolności nabywcze Polaków"? Po co mam wskazywać, że płyta fenomenalnego Avishaia Cohena na jego oficjalnej stronie kosztuje niecałe 35 złotych (12 USD), w Merlinie 69 zł, a w Empiku i Traffiku solidarnie po 79,99? Dlaczego ciężko jest dostać w kiosku co ciekawszą gazetę z filmem za łączną cenę 10-15 zł, jeżeli film jest dobry, a ja wybieram się na zakupy pod wieczór w dniu wydania? Zapewne nie będzie zresztą tylko moim doświadczeniem, że Polacy okazali się zbieraczami dodatków do gazet. Ilekroć idę po ulubiony film, w okolicznych kioskach niemal zawsze słyszę zachętę - nie chce pan jeszcze X albo Y, dzisiaj przyszły, podobno dobre, ludzie biorą. Kolekcjonerstwo. Kupowanie jak leci, często po to, by stanęło na półce, do obejrzenia na świętego nigdy, nieco bezmyślna konsumpcja - ale za 8-15, a nie za 60 złotych.

Mamy brak elastyczności i nieumiejętność adaptacji do zmian. Przyznajmy, że czasami zapewne faktycznie niemożność ich wprowadzenia, bo Polak-dystrybutor X może rozumieć nasze uwarunkowania, ale jego partner Wydawca Y z USA ma je faktycznie w poważaniu.

Co mnie jednak w postawie grożących dystrybutorów rozsierdza i pozbawia zdolności sympatyzowania z nimi? Ich kompletny brak szacunku wobec osób, które ich płyty jednak kupują. Wycofaniem się z rynku piractwa się nie zmniejszy, raczej się mu sprzyja, tego chyba nie trzeba tłumaczyć. Tylko naiwny może wierzyć, że po wyjściu Warner Bros. z Polski przestaniemy oglądać na płytach ich filmy - ale tylko butny użyje tej wiary jako podłoża swojego argumentu. Groźba jest pusta. Przy dylemacie "nie zarobić nic" kontra "zarobić mniej niż chciałbym" rozsądny człowiek, w warunkach pozwalających biznesowo przeżyć, wybierze to pierwsze. Ale podkreślam wątek rozsądku i elastyczności, właściwie w tym przypadku koniecznych...
.

3 Comments:

  • Sprawa jest prostsza. Starczy zrównać nasze zarobki z europejskimi. I różnice poza filmem (za 8-15 PLN z gazety) a ładnie wydanym DVD (60pln)znikną. Odezwie się we mnie i zdecydowanej części ludzi natura snoba...

    By Blogger 'Borejko', at 8/6/07 12:49  

  • Zarobki swoją drogą. Nawiasem mówiąc, też trzeba mieć "niezły" plan biznesowy, żeby wycofywać się z rynku w chwili, gdy Polacy masowo dostają podwyżki i przeciętna płaca rośnie...

    By Blogger Michał Piotr Pręgowski, at 8/6/07 13:47  

  • A ja bym dodał do zdolnosci i sklonnosci nabywczych rowniez kwestie mentalnosci klientów. Ale w tym przypadku to wydawcy filmow/muzykigier powinni zadbac o nalezyte "prostowanie" skrzywień i budowanie odpowiedniej mentalnosci.

    By Blogger Alan, at 12/6/07 14:31  

Prześlij komentarz

Links to this post:

Utwórz link

<< Home