error300: multiple choices - migawki z cyberprzestrzeni

2007/06/05

Zalany laptop

Z zalania laptopa herbatą tzw. końcowy użytkownik może wyciągnąć całkiem sporo wniosków. Po pierwsze, przy pewnej dozie szczęścia i tylko umiarkowanie rozważnych działaniach (mimo wiedzy teoretycznej jak postąpić) - da się go uratować. Po drugie, w takiej sytuacji istotne są także karty "telefon do przyjaciela" oraz "zachowaj cierpliwość" - dzięki, Max. Po trzecie, with a little help from my friends and Google, można nauczyć się rozkładać i składać także i komputer typu przenośnego - co humaniście dodaje jakiejś tam pewności siebie, a koniec końców (działa!) nawet i satysfakcję.

Po czwarte, Fujitsu-Siemens nie oferuje dokumentacji, która pokazałaby użytkownikowi, jak dostać się do środka komputera - nie pomaga strona oficjalna ("z tą sprawą zwróć się do serwisu!"), pomagają obcojęzyczne fora. Dodam, że mój laptop należy do tych, w których nawet wymiana/dodanie pamięci wymaga interwencji serwisu. Po piąte, nawet najmniej istotne części są albo obłożone gigantyczną marżą serwisu, albo taka jest polityka firmy, że mają być drogie. Po szóste, w takich realiach serwisy sprzętowe nie będą prosperować dobrze, one są na wymarciu - a na to wymarcie zapewne skazują je koncerny. Chociaż pewnie udałoby się dość łatwo "zaizolować" klawiaturę od leżącej pod nią płyty głównej, producent nie ma w tym interesu - przecież laptop (w przeciwieństwie do stacjonarnego PC) wchodzi w skład kultury jednorazówek, jak napisał ktoś, z kim się zgadzam, ale kogo w tej chwili nie pomnę (skleroza). Części drogie, serwis drogi, nie opłaca się - lepiej kup od nas nowe. Nowe jest sexy bo jest nowe, musisz to mieć.

Po siódme, dobrze robią te serwisy, które ukierunkowują się np. na szukanie tanich części zamiennych (z rozbieranych komputerów) albo na odzyskiwanie danych. Jakoś się spodziewam, że to dobra droga. Po ósme, mam nadzieję że ten laptop podziała jeszcze bardzo długo - jego moce obliczeniowe na moje akademickie potrzeby z pewnością wystarczą. Po dziewiąte, teraz częściej będę sam w nim grzebać, jeżeli zajdzie potrzeba wyczyścić lub coś sprawdzić. Po dziesiąte, gdy kiedyś przyjdzie mi go wymieniać, postaram się o zastępstwo dające użytkownikowi jak największą możliwość ingerencji, zarówno tej w ramach gwarancji, jak i tej, która oznacza jej zerwanie (chcę móc podjąć sam tę decyzję, niech producent ułatwi mi ten wybór dostarczając dokumentację). Po jedenaste, może do tego czasu laptop powtórzy drogę tradycyjnego peceta, który spod skrzydeł największych marek wyfrunął na rynek "składaków", jak się je zwykło brzydko określać.
.

0 Comments:

Prześlij komentarz

Links to this post:

Utwórz link

<< Home