error300: multiple choices - migawki z cyberprzestrzeni

2007/07/25

"Technologia" to ściąganie i wypalanie

Dzieci, młodzież i młodzi dorośli (8-24 lata) nie postrzegają już ponoć technologii okołokomputerowych jako czegoś autonomicznego, z czym obcowaliby na takich zasadach, jak np. ich dziadkowie lub ojcowie grzebiący przy silnikach motorów lub składający proste komplety "zrób to sam". Korzystanie z internetu (przewodowo, bezprzewodowo) i rozlicznego oprogramowania jest częścią codzienności, jest naturalne i normalne, o czym w kontekście badania raczej przypomina niż informuje "New York Times". Przedstawiciel firmy, która prowadziła badania, mówi, że technologie są już "organiczną częścią życia" przebadanych 18 tys. osób w podanym wieku, pochodzących z 16 państw świata (m.in. USA, Chiny, Japonia, Kanada, Meksyk, Wlk. Brytania).

Takie doniesienia nie są szczerze mówiąc specjalnie zaskakujące, stąd piszę o przypominaniu tematu przez NYT. Intuicyjnie czuło się to wszystko, moim zdaniem, od pewnego czasu. Badanie potwierdza zresztą wątki, o których pisał Howard Rheingold w "Smart Mobs". Dobrze jednak, że przeprowadzono projekt na tak dużą skalę. Ciekawy wydaje się w nim m.in. fragment, który dotyczy różnic między krajami, a które w formie hasłowej przedstawiono w artykule:

- "average Chinese computer user has 37 online friends they have never met, Indian youth are most likely to see cell phones as a status symbol, while one-in-three UK and U.S. teenagers say they cannot live without games consoles"
;
- "the key digital device for Japan's young is the cell phone because of the privacy and portability it offers those who live in small homes with limited privacy";
- "Japanese children aged eight to 14 have only one online friend they have not met, compared to a global average of five. Some 93 percent of Chinese computer users aged 8-14 have more than one friend online they have never met".

I jeszcze jedna rzecz, tym razem wspólna dla badanych: "terms most frequently used by the young when talking about technology related to accessing content for free, notably 'download' and 'burn' ".

Zawierzmy tym słowom... jakieś wnioski? Mnie nasuwałby się taki, że misja dawnych technoelit i hakerów chyba się w pewnym stopniu powiodła - młodzi kojarzą technologię z darmowym, nieskrępowanym dostępem do treści. Ciekawi mnie tylko, zapewne nie ujęty przez autorów, wątek stosunku do owych treści - czy młodzi uważają, że im się należy (roszczeniowość), czy też dostrzegają w internecie jakieś wspólne dobro, z którego korzystają. A może, skoro technologia i dostęp są takie oczywiste, nie ma już miejsca na refleksję? Jeżeli tak, to stara, dobra netykieta jeszcze nieraz się nam wszystkim przyda. Bezrefleksyjność jest według mnie wrogiem takich inicjatyw, jak open source czy creative commons. Aby je zrozumieć i docenić, trzeba mieć dobre etyczne podstawy; od tego, mówiąc górnolotnie, może zależeć przyszłość Sieci, to, w którą stronę skręci.

Drugi wątek: skojarzenie młodych, że technologia to ściąganie i wypalanie. Warto zastanowić się po raz wtóry, czy w szeroko pojętym biznesie lepsze jest wydatkowanie energii na hamowanie przemian, czy może na przewidzenie (dostrzeżenie?) ich kierunku i przystosowanie się - szczególnie, jeśli charakter tych przemian ujawnia się w badaniach. Oczywiście znajdą się i tacy, którzy uznają taki stan rzeczy za dowód moralnego upadku świata, a może nawet ingerencję szatanów.
.

0 Comments:

Prześlij komentarz

Links to this post:

Utwórz link

<< Home