Pistorius, iLimb, przewaga
Mam wrażenie, że protetyka oparta o nowoczesne technologie chcąc nie chcąc będzie się już kojarzyła z cyborgizacją. Można zastanawiać się, czy w każdym przypadku słusznie. Oscar Pistorius, o którym niedawno było dość głośno, ma pseudonim "Blade Runner", bo jego protezy do biegania faktycznie przypominają nieco klingę (...ale czy tylko dlatego?). Ciekawsze, czy biegacza zobaczymy na olimpiadzie wraz ze sportowcami pełnosprawnymi, czy nie - podobno protezy dają mu przewagę i to już jest sprawa niebagatelna. Ostateczna decyzja IAAF w sprawie Pistoriusa przed najbliższą olimpiadą i tak nie będzie ostateczną decyzją w szerszym rozumieniu, bo chyba nikt nie ma wątpliwości, że podobne dylematy będą nagminne.
Wybiegając nieco w przyszłość i popuszczając mocno wodze fantazji, można się nawet zastanowić, czy Międzynarodowy Komitet Olimpijski postawiony między młotem a kowadłem wybierze rozwiązanie:
- konserwatywne, ale pełne hipokryzji (czyli: żadnych modyfikacji organizmu, "sport olimpijski bez wspomagania maszynowego"... przy czym podobne, niedozwolone wspomaganie organizmu i tak ma miejsce cały czas, vide doping wydolnościowy);
- postępowe, ale dość niebezpieczne (czyli: dopuszczamy pewien stopień ingerencji technologicznej... tyle, że uprzywilejowanie jednych modyfikacji technologicznych uruchomi lawinę drugich, w efekcie za X lat być może przyjdzie nam oglądać popisy zupełnie oderwane od ludzkiej rzeczywistości, w których jednostka-sportowiec będzie zaledwie trybikiem, nomen omen w maszynie, sztabu R&D - a walka o medale w istocie będzie walką konstruktorów, coś jak dziś w Formule 1).
Patrząc na sprawę Pistoriusa, w najbliższych latach będzie fascynująco.
Do wpisu skłoniła mnie jednak inna kwestia: Szkoci opracowali iLimb - protezę ręki nowej generacji, bardzo zaawansowaną technologicznie. Czytamy o niej, że: "produkt Touch Bionics działa podobnie do innych tego typu urządzeń, odczytując sygnały elektryczne z mięśnia zachowanej części kończyny. Każdy palec jest jednak zasilany osobnym silnikiem. Dzięki temu i dzięki wyposażeniu palców w specjalne czujniki siła uchwytu jest dostosowywana dla każdego palca niezależnie". Proteza jest podobno rewelacyjna i przełomowa, kosztuje ok. 18 tys. USD.
W innym tekście o iLimb odnajdujemy ważną dla badacza ze świata nauk społecznych uwagę. Wyrażoną przez samego producenta: "some patients, mainly military personnel, particularly love the robotic nature of the uncovered iLimb Hand and prefer not to wear it with a cosmesis glove". Owa realistyczna "rękawiczka" nie tylko maskuje protezę, by ta wyglądała jak ludzka dłoń, ale przede wszystkim pełni rolę ochronną dla delikatnych mechanizmów. Tymczasem, jak widać, dla użytkowników ważny jest także szyk i styl.
Co z tego wynika? Że wpływ literatury i filmów S-F na człowieka objawił się w nowy sposób, to właściwie jasne. Żołnierze chcą wyglądać jak Arnold Schwarzenegger w "Terminatorze" albo inna kultowa postać. Zdaje się jednak także - co tak naprawdę jest niepomiernie ważniejsze - że supernowoczesna proteza, jaką jest iLimb, zdejmuje z części użytkowników piętno niepełnosprawnych, dowartościowując ich.
Oscar Pistorius jako sportowiec ma zatem problemy i boryka się z zarzutem, że jego protezy mogą dawać mu, powtórzmy, przewagę nad tzw. zdrowymi biegaczami. Protesty, które rozpatruje IAAF, to paradoksalnie dobry sygnał wskazujący, w którą stronę będziemy kierować myślenie o ludziach kalekich. Nie tylko równi, ale może lepsi...? ILimb na pewno nie jest bardziej funkcjonalny od zwykłej ludzkiej ręki, ale decyzje jego pierwszych użytkowników nie tylko nie bojących się odsłaniania protezy, ale nawet do tego dążących, również sygnalizują początek zmian.
...co napisawszy kończę i żegnam Czytelników na dwa najbliższe tygodnie. Do zobaczenia po moim powrocie z urlopu.
Wybiegając nieco w przyszłość i popuszczając mocno wodze fantazji, można się nawet zastanowić, czy Międzynarodowy Komitet Olimpijski postawiony między młotem a kowadłem wybierze rozwiązanie:
- konserwatywne, ale pełne hipokryzji (czyli: żadnych modyfikacji organizmu, "sport olimpijski bez wspomagania maszynowego"... przy czym podobne, niedozwolone wspomaganie organizmu i tak ma miejsce cały czas, vide doping wydolnościowy);
- postępowe, ale dość niebezpieczne (czyli: dopuszczamy pewien stopień ingerencji technologicznej... tyle, że uprzywilejowanie jednych modyfikacji technologicznych uruchomi lawinę drugich, w efekcie za X lat być może przyjdzie nam oglądać popisy zupełnie oderwane od ludzkiej rzeczywistości, w których jednostka-sportowiec będzie zaledwie trybikiem, nomen omen w maszynie, sztabu R&D - a walka o medale w istocie będzie walką konstruktorów, coś jak dziś w Formule 1).
Patrząc na sprawę Pistoriusa, w najbliższych latach będzie fascynująco.
Do wpisu skłoniła mnie jednak inna kwestia: Szkoci opracowali iLimb - protezę ręki nowej generacji, bardzo zaawansowaną technologicznie. Czytamy o niej, że: "produkt Touch Bionics działa podobnie do innych tego typu urządzeń, odczytując sygnały elektryczne z mięśnia zachowanej części kończyny. Każdy palec jest jednak zasilany osobnym silnikiem. Dzięki temu i dzięki wyposażeniu palców w specjalne czujniki siła uchwytu jest dostosowywana dla każdego palca niezależnie". Proteza jest podobno rewelacyjna i przełomowa, kosztuje ok. 18 tys. USD.
W innym tekście o iLimb odnajdujemy ważną dla badacza ze świata nauk społecznych uwagę. Wyrażoną przez samego producenta: "some patients, mainly military personnel, particularly love the robotic nature of the uncovered iLimb Hand and prefer not to wear it with a cosmesis glove". Owa realistyczna "rękawiczka" nie tylko maskuje protezę, by ta wyglądała jak ludzka dłoń, ale przede wszystkim pełni rolę ochronną dla delikatnych mechanizmów. Tymczasem, jak widać, dla użytkowników ważny jest także szyk i styl.
Co z tego wynika? Że wpływ literatury i filmów S-F na człowieka objawił się w nowy sposób, to właściwie jasne. Żołnierze chcą wyglądać jak Arnold Schwarzenegger w "Terminatorze" albo inna kultowa postać. Zdaje się jednak także - co tak naprawdę jest niepomiernie ważniejsze - że supernowoczesna proteza, jaką jest iLimb, zdejmuje z części użytkowników piętno niepełnosprawnych, dowartościowując ich.
Oscar Pistorius jako sportowiec ma zatem problemy i boryka się z zarzutem, że jego protezy mogą dawać mu, powtórzmy, przewagę nad tzw. zdrowymi biegaczami. Protesty, które rozpatruje IAAF, to paradoksalnie dobry sygnał wskazujący, w którą stronę będziemy kierować myślenie o ludziach kalekich. Nie tylko równi, ale może lepsi...? ILimb na pewno nie jest bardziej funkcjonalny od zwykłej ludzkiej ręki, ale decyzje jego pierwszych użytkowników nie tylko nie bojących się odsłaniania protezy, ale nawet do tego dążących, również sygnalizują początek zmian.
...co napisawszy kończę i żegnam Czytelników na dwa najbliższe tygodnie. Do zobaczenia po moim powrocie z urlopu.




1 Comments:
Z wspomnianą przez Ciebie protezą użytkownikom bliżej raczej do Luka Skywalkera czy Dartha Vadera i myślę, że to może grać większą rolę, niż nam się wydaje.
By
Mikołaj, at 9/8/07 19:53
Prześlij komentarz
Links to this post:
Utwórz link
<< Home