Oregon Project - tak, Pistorius - nie
Ciąg dalszy sprawy Oscara Pistoriusa, o której pisałem już w sumie trzykrotnie [1, 2, 3]. Michał, mój znajomy i jednocześnie amator biegów, podesłał link do tekstu o Galenie Ruppie, wielkiej nadziei białych w biegach długodystansowych. Cytuję za serwisem Bieganie.pl: "21-latek z Oregonu ma rekordy USA juniorów na 3000m, 5000m oraz 10000m. W tym roku przebiegł 10000m w 27.33,48 – ponad dwadzieścia sekund szybciej niż wynosi rekord Polski".
Wszystko pięknie, tyle, że sukcesy Ruppa nie są wyłącznie zasługą jego talentu, ale i zaprzęgnięcia biegacza do machiny tzw. Nike Oregon Project. W dużym skrócie: rozbudowana technologia w służbie windowania indywidualnych osiągnięć. A nieco szerzej, znów, z lenistwa, za serwisem Bieganie.pl: otóż firma Nike "włożyła miliony dolarów w specjalny dom, w którym mieszka Rupp [...]. Sztucznie jest tam utrzymywane ciśnienie i skład powietrza, jaki panuje na dużej wysokości, co ma polepszać parametry krwi. Zawodnicy część treningu biegają w specjalnych wannach i na antygrawitacyjnych bieżniach, które mają zabezpieczać mięśnie i stawy przed przeciążeniem". Wygląd takiej wanny czy też bieżni (jakże to upraszczające słowa) - w linkowanym tekście.
Projekt wzbudził wątpliwości natury etycznej, bo jak mają się szanse Ruppa - uprzywilejowanego nową technologią - do szans, dajmy na to, polskiego 21-latka z AWF-u? Nijak. Alberto Salazar, trener Amerykanina, ma jednak gotową odpowiedź (ostatni raz cytuję za Bieganie.pl): "Staramy się wykorzystać każdy legalny sposób, żeby zdobyć przewagę nad Kenijczykami. Oni mieszkają na dużej wysokości od urodzenia i nikt nie uważa, że to nieetyczne, choć już na starcie daje im przewagę".
Mnie ta wypowiedź najbardziej interesuje w kontekście Pistoriusa. Jego protezy zostały uznane za nielegalne, dające zbyt dużą przewagę - nieważne, że póki co czysto potencjalną, a nie realną (sprinter biega o sekundę gorzej od 20-letniego rekordu Polski). Tymczasem w przypadku Ruppa jednoznacznego stanowiska - wspomaganie legalne czy nie - zdaje się, nie ma. Zwłaszcza, że projekt ruszył wstępnie już w 2001 roku, pisano o nim w "Wired", a o Pistoriusie głośno - tak naprawdę głośno - było przez zaledwie kilka ostatnich miesięcy.
Myślę sobie jednak, że Oscar Pistorius mógłby powiedzieć coś takiego: "Staram się wykorzystać każdy sposób, żeby zdobyć przewagę nad osobami pełnosprawnymi. Jako osoby nie pozbawione kończyn, już na starcie mają nade mną przewagę i nikt nie uważa, że to nieetyczne". Oczywiście - dotąd niepełnosprawni biegacze nie rywalizowali bezpośrednio z pełnosprawnymi, ale też tylko dlatego, że nie mieli wsparcia technologicznego, które by im taką rywalizację w ogóle pozwoliło nawiązać. Teraz mają, ale na wszelki wypadek mówi się "nie".
Dwulicowość środowiska? Nieumiejętność odnalezienia się w realiach, w których związek maszyny i człowieka w sporcie będzie coraz bardziej aktualny? Zapewne i jedno, i drugie.
* * *
18.01.2008 - nowy wątek w sprawie. Mistrz świata na 100 metrów, Tyson Gay, chce walczyć z Pistoriusem. Cyt. za Sport.pl: "jeżeli Pistorius lub inni atleci chcieliby się ścigać w tradycyjnych zawodach i walczyliby jak wszyscy, to nie widzę w tym nic złego. Byłoby świetnie gdybym mógł pobiec z Oscarem. Uważam, że to mogłoby być niezwykle motywujące doświadczenie".
.
Wszystko pięknie, tyle, że sukcesy Ruppa nie są wyłącznie zasługą jego talentu, ale i zaprzęgnięcia biegacza do machiny tzw. Nike Oregon Project. W dużym skrócie: rozbudowana technologia w służbie windowania indywidualnych osiągnięć. A nieco szerzej, znów, z lenistwa, za serwisem Bieganie.pl: otóż firma Nike "włożyła miliony dolarów w specjalny dom, w którym mieszka Rupp [...]. Sztucznie jest tam utrzymywane ciśnienie i skład powietrza, jaki panuje na dużej wysokości, co ma polepszać parametry krwi. Zawodnicy część treningu biegają w specjalnych wannach i na antygrawitacyjnych bieżniach, które mają zabezpieczać mięśnie i stawy przed przeciążeniem". Wygląd takiej wanny czy też bieżni (jakże to upraszczające słowa) - w linkowanym tekście.
Projekt wzbudził wątpliwości natury etycznej, bo jak mają się szanse Ruppa - uprzywilejowanego nową technologią - do szans, dajmy na to, polskiego 21-latka z AWF-u? Nijak. Alberto Salazar, trener Amerykanina, ma jednak gotową odpowiedź (ostatni raz cytuję za Bieganie.pl): "Staramy się wykorzystać każdy legalny sposób, żeby zdobyć przewagę nad Kenijczykami. Oni mieszkają na dużej wysokości od urodzenia i nikt nie uważa, że to nieetyczne, choć już na starcie daje im przewagę".
Mnie ta wypowiedź najbardziej interesuje w kontekście Pistoriusa. Jego protezy zostały uznane za nielegalne, dające zbyt dużą przewagę - nieważne, że póki co czysto potencjalną, a nie realną (sprinter biega o sekundę gorzej od 20-letniego rekordu Polski). Tymczasem w przypadku Ruppa jednoznacznego stanowiska - wspomaganie legalne czy nie - zdaje się, nie ma. Zwłaszcza, że projekt ruszył wstępnie już w 2001 roku, pisano o nim w "Wired", a o Pistoriusie głośno - tak naprawdę głośno - było przez zaledwie kilka ostatnich miesięcy.
Myślę sobie jednak, że Oscar Pistorius mógłby powiedzieć coś takiego: "Staram się wykorzystać każdy sposób, żeby zdobyć przewagę nad osobami pełnosprawnymi. Jako osoby nie pozbawione kończyn, już na starcie mają nade mną przewagę i nikt nie uważa, że to nieetyczne". Oczywiście - dotąd niepełnosprawni biegacze nie rywalizowali bezpośrednio z pełnosprawnymi, ale też tylko dlatego, że nie mieli wsparcia technologicznego, które by im taką rywalizację w ogóle pozwoliło nawiązać. Teraz mają, ale na wszelki wypadek mówi się "nie".
Dwulicowość środowiska? Nieumiejętność odnalezienia się w realiach, w których związek maszyny i człowieka w sporcie będzie coraz bardziej aktualny? Zapewne i jedno, i drugie.
* * *
18.01.2008 - nowy wątek w sprawie. Mistrz świata na 100 metrów, Tyson Gay, chce walczyć z Pistoriusem. Cyt. za Sport.pl: "jeżeli Pistorius lub inni atleci chcieliby się ścigać w tradycyjnych zawodach i walczyliby jak wszyscy, to nie widzę w tym nic złego. Byłoby świetnie gdybym mógł pobiec z Oscarem. Uważam, że to mogłoby być niezwykle motywujące doświadczenie".
.




3 Comments:
Z calym szacunkiem, ale mysle, ze sprawa Pistoriusa ma sie nijak do tej odnosnie Ruppa. W pierwszym i drugim przypadku mamy wielki udzial nowoczesnych technologii, ale Pistoriuss jest niejako na 'wspomaganiu', bo jak to slyszalem w TV, jego protezy daja mu jakas przewage nad pelnosprawnymi na lukach. Zas Rupp korzysta co prawda z technolgii, lecz w samych zawodach biegnie 'wyposazony' jak reszta stawki. Mysle, ze to dwie na tyle rozne sprawy, iz zlewanie ich w jedno nie jest do konca trafione.
Tak jakby postawic znak zapytania nad pilkarzami z Europy, ktorzy treuja na swietnej murawie, maja caly kompleks odnowy biologicznej do dyspozycji oraz nowoczesny sprzet [obuwie, odziezy,czy pilki]. Na przeciw nim postawmy graczy z Afryki - graja na kawalku golej ziemi uslanej kamieniami, bramki to dwa skrzywe slupki, o butach nikt tam nie slyszal... nie mowiac o taktyce, ktorej w Europie ucza trenerzy uzbrojeni w specjalne progamy analizujace gre i wysilek gracza. Jednak mozna ich postawic na pzreciw siebie i pozwolic grac. Do niczego nie mozemy sie doczepic... tak samo wydaje mi sie, jest z Amerykaninem, ktory korzysta z dobrodziejstw techniki, jako uzupelnienia wlasnego talentu.
By
Kwiatek, at 21/1/08 20:01
Witaj i dzięki za komentarz w tej ważnej sprawie. Spróbuję obronić swoje stanowisko :)
Piszesz: "Rupp korzysta co prawda z technologii, lecz w samych zawodach biegnie 'wyposazony' jak reszta stawki".
Niestety, to niefortunny argument. Cała awantura z dopingiem i jego ściganiem nie sprowadza się przecież do wyrywkowej łapanki przed zawodami, a do ścisłego programu przygotowań opartych na cyklach dopingowych. Po nich, już przed zawodami, robi się przerwę, aby zawodnik był "czysty". No i owszem... testy niczego nie wykażą, ale chyba nie usprawiedliwimy dopingu argumentem, że "w samych zawodach biegnie wyposażony jak reszta stawki"?
Tak postawiony argument, jeżeli być konsekwentnym, sprowadza się nie tylko do aprobaty nowatorskich treningów dla wybrańców (wskazywanych, dla jasności, nie przez związek olimpijski USA, ale przez sponsora, warto to dostrzec), ale i dopingu.
Według mnie argument ten jest też chybiony z dodatkowego względu. Przypomnę, że Pistorius biega na razie w granicach 11 sekund, mimo, że trenuje biegi od lat, a na protezach Cheetah też od dłuższego czasu. Oznacza to, że można byłoby ze spokojem zakwalifikować go do IO, w których odpadłby w eliminacjach lub w półfinale. Przewaga, na którą powołało się IAAF, jest teoretyczna, wyliczona na papierze, a nie praktyczna. W przeciwieństwie do przewagi Ruppa, "wielkiej nadziei białych".
Dlatego właśnie decyzja IAAF ws. Pistoriusa *nie jest* decyzją partykularną, ale długofalową. Oni po prostu wolą na zapas zabronić, aby nie dopuścić do precedensu i nadużyć (?) w przyszłości. Tyle, że jednocześnie przymykają oko na "wyścig zbrojeń" sponsorowany przez Nike i podobne firmy. I tu jest pies pogrzebany. Mnie nie interesuje sam fakt zezwolenia na treningi Ruppa, interesuje mnie dwuznaczność i niekonsekwencja. Czy przymykają tylko dlatego, że Rupp ma obie nogi? A może dlatego, że Nike ma pieniądze? Pytania można mnożyć - tyle, że co jedno, to mniej smaczne.
W kontekście tzw. przewagi czarnych biegaczy z Afryki często zapomina się - o czym akurat sam wspominasz w wątku piłkarskim - że ich predyspozycje to tylko część układanki. Jeżeli nawet są predestynowani do szybkiego biegania, to równocześnie stracili wiele potencjału przez biedę i złe odżywianie. Trener Ruppa chce wyrównywać szanse swoich podopiecznych, sęk w tym, że one wcale nie są rozłożone nierównomiernie. Jego argumentacja jest błędna w założeniu.
Koniec końców dochodzimy do wniosku zupełnie oczywistego - co nie znaczy, że nie powinien on wywoływać krytyki. Wniosek ten jest następujący: sportem od lat rządzi sponsorski pieniądz, dotyczy to także przygotowań do IO, nic nie wskazuje, aby sytuacja w nadchodzących latach miała się zmienić. Nike to potentat, firma Ossur z Islandii to pchełka, a wyścig technologicznych zbrojeń jak trwał, tak trwa. A IAAF i MKOl nie potrafią się w tym wszystkim odnaleźć.
Nikt jednak nie powiedział, że musimy przechodzić nad ww. stanem, do porządku dziennego. Co więcej, uważam, że niepokojący byłby właśnie brak krytyki, przyjęcie, że hodowla realnych mistrzów jest OK, natomiast niepełnosprawny z czysto teoretyczną przewagą nad tzw. zdrowymi - nie.
Jeszcze raz dzięki!
By
Michał Piotr Pręgowski, at 22/1/08 09:12
No tak, argumenty trafne, aczkolwiek Pistorius mimo, ze na razie biega wzgledem pelnosprawnej swiatowej czolowki znacznie wolniej, to moze budzic uzasadnione emocje. Mozna by to porownac do szprycujacych sie graczy [moze sie zapedzam, ale msle, ze w czesci prznajmnij jest to uzasadnione] - masz slabsze wyniki od najlepszych, mozesz brac udzial w zawodach; lepiej podjac decyzje przedwczesnie, niz rozbudzic wielkie kontrowersje w poznijeszym czasie i zmianiac przepisy zaleznie od toczacych sie wydarzen. Juz wyobrazam sobie ogromna polemike w momencie, kiedy on czy ktos inny osiagnie na miedzynarodowej imprezie dobry wynik, a moze i medal. Trzeba byc konsekwentnym - albo dopuscid takich zawodnikow jak Pistorius juz teraz albo oznajmic jasno, ze nie moga oni biegac z pelnosprawnymi. Sytuacja musi byc klarowna od poczatku.
Sam jestem przeciwnikiem stawiania Pistoriusa w stawce zawodnikow pelnosprawnych na Igrzyskach czy Mistrzostwach Swiata... co innego mityngi, gdzie wszystko kreci sie wokol sponsorow, ktorzy decyduja co i jak, bo to oni organizuja i placa zawodnikom.
A w kwestii sponsorkiej, to wiadomo. Nie ma pieniedzy, nie ma niczego. Jest pobyt, sa wielkie pieniadze, sa szalencze dazenia do srubowania koljenych wynikow, sa i w koncu kontrowersje...
By
Kwiatek, at 22/1/08 16:51
Prześlij komentarz
Links to this post:
Utwórz link
<< Home