Hakowanie znaków drogowych
Wyobraźmy sobie, że jedziemy samochodem późnym wieczorem. Kilkupasmowa droga, jazda jest samą przyjemnością. Mijamy elektroniczny znak drogowy z przekazem słownym. Odruchowo zerkamy i... no właśnie, bardzo jestem ciekaw własnej pierwszej reakcji na komunikat:
Jeden z autorów serwisu i-hacked zrobił takiego psikusa w Austin, w stanie Teksas. Pokazał też, że zmiana wyświetlanego elektronicznie przekazu jest banalnie prosta (także dlatego, że instalatorom znaków nie chciało się ustanawiać hasła innego niż defaultowe...). Zarząd dróg oblał zimny pot, niezależnie od faktu, iż ichni PR-owiec uznał akcję za dowcipną:
"It was clever, kind of cute, but not what it was intended for (...). Those signs are deployed for a reason — to improve traffic conditions, let folks know there's a road closure."
Bo i w sumie można sobie wyobrazić całkiem wredną, zaplanowaną akcję, powiązaną z hakowaniem znaków drogowych. Podobnych zdarzeń będzie pewnie coraz więcej, z czasem przywykniemy. Ale gdybym dziś zobaczył na drodze przestrogę dotyczącą zombie, to chyba nieco bym zgłupiał.





0 Comments:
Prześlij komentarz
Links to this post:
Utwórz link
<< Home