error300: multiple choices - migawki z cyberprzestrzeni

2006/08/16

Sieciopisy nie płoną, wyroczni c.d.

Decydenci z America Online nie docenili analitycznych zdolności gatunku Homo sapiens, upubliczniając zapytania wyszukiwarkowe, jakie wprowadzali użytkownicy AOL. Sprawa jest dość głośna, opisywać szczegółowo nie zamierzam. Electronic Frontier Foundation zainteresowała się naruszeniem polityki prywatności i skierowała w tej sprawie stosowne zapytanie o zdanie Federalnej Komisji Handlu (FTC). Będzie ciekawie.

Prywatność nie jest w tej aferce najważniejsza. To tylko kolejne memento dla niewtajemniczonych - sieciopisy nie płoną! - i nadzieja na większą rozwagę w korzystaniu z Sieci. Prywatnie najciekawszy jest dla mnie dość nieoczekiwany i makabryczny łącznik między wpadką AOL a tym, co ostatnio pisałem o pełnionej przez wyszukiwarki roli wyroczni. Jak donosi Gazeta.pl, "użytkownik 17556639 obsesyjnie szukał porad, 'jak zamordować żonę', próbował się też dowiedzieć, jaka za to grozi kara."

Jeżeli człowiek jest gotowy pytać maszynę o takie rzeczy, należy zadać sobie najgłębsze pytania o istotę człowieczeństwa. Może jesteśmy związani z wyszukiwarkami bardziej niż nam się wydaje. Andy Clark z pewnością powiedziałby - niespecjalnie przejęty - że to tylko jeden z licznych przejawów cyborgizacji ludzkości. Postępującej od dawna.

O tym jednak innym razem.


2006/08/04

Skont klikash, Kazik?

Polityczne blogi tematyczne, pisane przez samych polityków lub ich sztaby (w odróżnieniu od blogów komentatorskich), przeszły w Polsce w nową fazę. Oto po narzędzie to sięga świeżo wyautowany premier Kazimierz Marcinkiewicz, dołączając m.in. do Pawła Grasia, Marka Borowskiego i jego żony, czy opisywanego już tutaj przez wzgląd na blogową działalność Ryszarda Czarneckiego.

Niestety blog polskiego polityka sztampą i pamiętnikarstwem stoi nadal. Premier i jego biegły w public relations sztab nic w tej materii nie zrobili. Blog Marcinkiewicza jest po prostu infantylny i nie można się oprzeć wrażeniu, że tak właśnie go zaprojektowano. Nie zdając sobie oczywiście sprawy, że blogować można na serio i poważniej.

To jest sedno tego krótkiego wpisu. Marcinkiewicz, jakkolwiek by oceniać jego autentyczne zasługi, szybko i profesjonalnie (!) zdobył w Polsce popularność. Piątka z marketingu politycznego. A skoro tak, to można było się spodziewać, że założenie bloga przez tę konkretną osobę zmieni coś w postrzeganiu potencjału tego medium u polskich elit politycznych. Naprawdę miałem taką nadzieję, gdy dotarły do mnie radosne wieści o nowym polit-blogu.

Nadzieje były płonne. Kazimierz - pozwalam sobie po imieniu, przecież to taki swojski premier - ma nam do przekazania m.in. takie górnolotne myśli:

"Cały czas to przeżywam. Zostałem prezydentem Warszawy. Cieszę się jak dziecko. Rozpiera mnie duma i czuję ogromny zaszczyt. Warszawa to cacuszko, po oszlifowaniu stanie się brylantem wielkim i wspaniałym. Jestem pewien, że mogę go oszlifować. Mam siłę i pomysł. Mam wizję i determinację. Że żyję w Warszawie dopiero 14 lat. Tak i patrzę jak marnowany jest potencjał. Trudno to wytrzymać tak aktywnemu człowiekowi jak ja."

Skręca człowieka w środku. Gorzej niż Czarnecki, choć pomysł na prowadzenie taki sam. Sztab Kazimierza uznał, że stylistyka blogów to stylistyka trzynastolatków. Matematycznie - jak pamiętamy - ma to rację bytu. Szczególnie na serwisie blogowym Onetu. Tak czy siak sztabowcy się nie spisali, a potworek Marcinkiewicza będzie nas straszyć po nocach.

* * *
Warto przy okazji wspomnieć kilka spraw:

  • blog Marcinkiewicza momentalnie dorobił się nienajgorszej parodii. Antyblog działa też tutaj. Niedługo zapewne i tak zostanie zbanowany. Z ciekawostek - zdecydowanie warto poczytać komentarze. Można odświeżyć sobie przygnębiające przeświadczenie, że wielu rodaków albo nie rozumie (kompletnie) co czyta, albo komentuje bez elementarnej wnikliwości (postrzeganie, layout, niekoniecznie samo czytanie). Porażające, jak powiedziałby minister Wassermann,
  • Halina Borowska kontynuuje prowadzenie bloga mimo politycznego niebytu męża w ostatnich miesiącach; ostatnio komentuje m.in. właśnie premierę premier-bloga,
  • SpieprzajDziadu.com wyrasta na porządny obywatelski, antyrządowy blog polityczny. Coraz bardziej merytorycznie, konkretnie - fajnie,
  • blog Ryszarda Czarneckiego nie był pierwszy w polskiej blogosferze. Wcześniej zaczął pisać Paweł Graś, sam się również tym chwali. Poszukam dalej, może jednak kogoś znajdę.

2006/08/02

Wyszukiwarka jako wyrocznia

Z ponadrocznej mini-analizy słów kluczowych, po których internauta trafia na niniejszego bloga można wyciągnąć ciekawe wnioski. Z biegiem czasu obserwuję bowiem w logach error300 coraz więcej zapytań o określone zjawiska. Literalnie "zapytań" - tak, jakby internauci coraz częściej traktowali wyszukiwarki jak wszechwiedzące wyrocznie. Wyrocznie, które lepiej odpowiedzą na pytanie, jeżeli je doprecyzujemy.

I coś w tym jest, bo przecież AskJeeves'a zastąpił Ask. Nowe wdrożenie nie do końca nowej koncepcji wyszukiwania.

Poniżej garść przykładów zapytań z jednego tylko, ostatniego miesiąca (lipiec), które sprowadziły szukających do niniejszego bloga. Polskie litery miejscami dodane, błędy pozostawione:

  • jak napisać ofertę handlową,
  • jak ściągnąć muzykę na mp3,
  • jak wgrywać filmy przez iTunes,
  • jak hakować gdy mam IP,
  • ile lat ma Internet?,
  • jak być niewidocznym w internecie,
  • jak wgrywać filmy na ipod,
  • any dvd jak obsługiwać,
  • czy netcraft jeszcze działa?,
  • kim powinien być moderator forum,
  • co to są mikropłatności,
  • co to znaczy farming,
  • czy youtube jest legalne?,
  • jak zacząć hakować,
  • gry w których się strzela i gra a nie trzeba płacić,
  • jak dać muzykę do myspace,
  • jak można ściągnąć muzykę?,
  • jak obejść zabezpieczenia filmu,
  • jak napisać analizę?,
  • jak widzisz czy ktoś jest niewidoczny,
  • jak zrobić program portable,
  • jaki jest adres strony krew i honor,
  • o czym można rozmawiać z kolegom na GG,
  • jak obsługiwać thunderbirda??,
  • kto może być dziennikarzem.

Rozrzut tematyczny i stylistyczny zapytań jest, jak widać, naprawdę spory. O wieku szukających też można powiedzieć co nieco - przynajmniej tyle, że jest zróżnicowany. Jednocześnie wydaje się, że co bardziej "naiwne" kwerendy pochodzą od najmłodszych internautów.