Od początku września wrze w jednej z największych amerykańskich
social networks, czyli w
Facebooku. Ważne narzędzie komunikacji (tak to skrótowo ujmijmy) tamtejszych studentów dostało niedawno opcję użytkowania kanałów informacyjnych, tj.
news feeds. Ich dodanie zmieniło strukturę więzi użytkowników Facebooka - teraz ktoś "odległy" w kontaktach może w łatwy sposób uzyskiwać na bieżąco informacje o najbliższych przyjaciołach osobnika X albo Y oraz o nich samych. Nie można wyłączyć obsługi tych kanałów informacyjnych w profilu użytkownika...
Użytkownicy protestują i żądają usunięcia "niespodzianki" - na popularnym PetitionOnline wpisało się ich już
ponad 100 tysięcy. Najciekawsze jest chyba to, że społeczność zachęca administratorów do nawiązania z nią demokratycznego dialogu w kwestii wszelkich zmian. Jestem ciekaw, czy do takiego dialogu faktycznie dojdzie.
Ciekawe również, jak taka sytuacja wyglądałaby w przypadku rodzimego
Grona lub
Spinacza. Na Gronie funkcjonuje co prawda opcja "zobacz posty gronowicza" w tzw. gronach tematycznych, ale nie są mi znane protesty związane z jej obecnością. Można owo wyszukiwanie wyłączyć, ale - jeżeli nic się nie zmieniło - tylko za opłatą.
Całą sprawę Facebooka ciekawie
opisała Sarah Robbins. W nawiązaniu można jeszcze przytoczyć te słowa:
"Miej na uwadze, że twoje posty zobaczy duże audytorium. Może być w nim także twój obecny lub przyszły szef. Przykładaj się do tego, co piszesz. Pamiętaj także, że listy mailingowe i grupy dyskusyjne są na bieżąco archiwizowane oraz że twoje słowa mogą zostać zachowane na bardzo długi czas w miejscu, do którego wielu ludzi ma dostęp."
Dokument, z którego pochodzi ten wyimek, to RFC 1855, netykieta opracowana w ramach
Internet Engineering Task Force. Ostatni raz aktualizowano ją w 1995 roku, ale niektóre słowa nie tracą na aktualności.