error300: multiple choices - migawki z cyberprzestrzeni

2006/12/24

Wesołych Świąt

Świąteczne życzenie właściwie mam dość oczywiste i z wielką szansą na spełnienie się, czy też z mikrą szansą na niespełnienie. Zbyt wiele dzieje się w samym tylko internecie, do tego w tak szybkim tempie, by czasy nasze nie były ciekawe. A zatem, rzecz ujmując w kilku ledwie słowach: życzę nam wszystkim, abyśmy nadal żyli w ciekawych czasach! Nic to, Chińczycy oraz Terry Pratchett i taką zgłoszą wobec tego dyktatu votum separatum ;)

Kartka świąteczna od error300. Wesołych Świąt!




.

2006/12/20

Grupa Operacyjna

Kronikarski obowiązek: twórcami utworu "Nie będzie niczego" z poprzedniego wpisu jest Grupa Operacyjna (oto wizytówka z próbkami muzycznymi na serwisie mp3.wp.pl; informacja via Gazeta.pl). Jej oryginalny wideoklip z Kononowiczem trafił do YouTube'a wczoraj. Ten, który przywołałem na blogu, forma audiowizualnego remiksu, był tam dwa dni wcześniej. Także znak czasów.

Oto właściwy teledysk:


.

2006/12/19

Tkaczuk 2.0., czyli znów Kononowicz

W listopadzie porównałem tutaj sprawę Krzysztofa Kononowicza do fenomenu Józefa Tkaczuka z przełomu lat 80. i 90., starałem się pokazać, że ekspozycja białostoczanina odbywa się w nowy, smutniejszy, bardziej skomercjalizowany sposób. Henry Jenkins, którego ostatnio tutaj pełno, ucieszyłby się pewnie z rozwoju wydarzeń, jaki ma miejsce teraz - po fali prób zarobkowania na wizerunku Kononowicza w Sieci pojawiły się liczne amatorskie (bynajmniej nie w rozumieniu "słabej jakości") nagrania audiowideo, których bohaterem jest właśnie Kononowicz. Dawniej taka kreatywność wyrażała się głównie w formie graffiti, także z przyczyn obiektywnych (ustrój, zaopatrzenie, rozwój i dostępność nowych technologii, itp.), dziś przenosimy ją do Sieci, wykorzystując znacznie bardziej skomplikowane, ale i dające znacznie więcej możliwości narzędzia niż puszka z kolorowym lakierem.

Wpisanie nazwiska ekskandydata do wyszukiwarki w YouTube wiąże się z otrzymaniem 310 wyników. Kononowicz na dyskotece, Kononowicz walczy o Ciebie - i tak dalej. Mnie najbardziej interesuje jednak, opublikowany oczywiście w YouTube, świeżutki teledysk "Nie będzie". Twórcy na razie są (dla mnie) anonimowi, ślad prowadzi do tej strony, ale nie stwierdzę, czy to autorzy. Klip pewnie stanie się zaraz popularny i twórcy się ujawnią.

Korzystając z dobrodziejstw Web 2.0. prezentuję wzmiankowany klip tutaj:



Na marginesie: Kononowicz w Sieci, w wariancie niezwiązanym z orientacją zarobkową, to według mnie dobra próbka tego, jak w dzisiejszych czasach funkcjonowałaby peerelowska Pomarańczowa Alternatywa. Ale także powód do zastanowienia. Trochę zaskakujące, że twórczo oddolne wykorzystanie potencjału internetu krystalizuje się póki co głównie w takich akcjach, a nie w promowaniu idei tudzież osób, które warto pamiętać i o których warto mówić. Akcja Solidarni z Jackiem przyciągnęła wiele światłych, młodych osób, w tym artystów; szybko zorganizowano projekty wlepek, szablony do graffiti i koszulki. Pięknie, ale jednocześnie tradycyjnie i offline. Trochę mnie to zastanowiło, ostatecznie to młodszym od siebie trzeba przypominać, jak pięknym człowiekiem był Jacek Kuroń. A młodzi, wiadomo, w internecie.
.

2006/12/18

Człowiek Roku, czyli nic wielkiego

Jestem trochę w kropce. Z jednej strony nie wypada nie napisać o Człowieku Roku (według pisma "Time"), z drugiej mam poczucie, że temat został już dobrze i ciekawie opisany. Na pewno warto przeczytać wymianę zdań między Damianem Muszyńskim a Grzegorzem Stunżą w Pracowni54.

Powinienem chyba tylko dodać od siebie, tak ogólnie, że na dobrą sprawę wyniku plebiscytu można było spodziewać się od ogłoszenia nominacji (ciekawie pisze o nich "Washington Post" z listopada). Pojawiły się wręcz trudno weryfikowalne pogłoski, jakoby ostatecznym zwycięzcą został prezydent Iranu Ahmadinedżad (drugie miejsce). Warto o tym pamiętać, aby nie wpadać w euforię. To, że duże tradycyjne medium dostrzega siłę społeczności sieciowych nie powinno być w roku 2006 powodem do wiwatowania; to już raczej obowiązek biznesowy.

Warto też pamiętać, że nie jest to pierwszy taki zabieg magazynu, który Człowiekiem Roku ogłosił m.in. "komputer" (1982 r., w rok po Lechu Wałęsie), "zagrożoną Ziemię" (1988), czy "amerykańskiego żołnierza" (2003). Efekt obliczony przez redakcję wydaje się identyczny jak w tamtych przypadkach - ale czy na dobrą sprawę czemuś to przeszkadza? Na zaistniałą falę zmian nie wpłynie znacząco ani stwierdzenie, że taka fala jest, ani wykorzystanie jej do własnych celów.
.

Jenkins z Polski (notatki) i o Polsce

Publikując plik z notatkami z wystąpienia Alexandra Barda obiecałem także relację z wystąpienia Henry'ego Jenkinsa na konferencji "Społeczne aspekty internetu" (8 grudnia 2006). Wystąpienie nosiło tytuł "From YouTube to YouNiversity: Learning and Playing in an Age of Participatory Culture". Oto i plik z luźnymi notatkami z wystąpienia [RTF 10 KB], będzie mi miło, jeżeli okażą się przydatne nieobecnym i/lub zachęcą do przeczytania "Kultury konwergencji" Jenkinsa.

Przy okazji warto pamiętać, że wystąpienia Jenkinsa i Barda podczas Kultury 2.0. były rejestrowane audiowizualnie; można się spodziewać, że za chwilę stosowne pliki pokażą się w Sieci. Oby to była "krótka chwila".

Na marginesie (za blogiem projektu Kultura 2.0. i autorem wpisu Mirkiem Filiciakiem): Jenkins bloguje teraz u siebie o wizycie w Polsce i o konferencjach, które tutaj odwiedził. Naprawdę ciekawe, a jednocześnie... pozazdrościć czasu na tak długie i przenikliwe wpisy (o intelekcie nie wspominam).
.

2006/12/12

Sprawa "Bert is evil"

Na warszawskich wykładach Henry Jenkins wspomniał o akcji "Bert is evil", której fragment - fotomontaż zdjęcia Osamy bin Ladena z bohaterem "Ulicy Sezamkowej" - wywołał małą międzynarodową burzę. Autor zdjął stronę z Sieci, aczkolwiek do dziś (o czym chyba nie wspominał Jenkins) funkcjonują mirrory. Jeden z nich prosperuje i generuje nowe fotomontaże, pliki audio i wideo, a nawet e-kartki; zafrapowanych na wykładzie zapewne to zainteresuje.
.

2006/12/11

Zaostrzenie prawa prasowego?

LPR chce znaczącej zmiany prawa prasowego, aby można było łatwiej wyciągać konsekwencje wobec tytułów publikujących nieprawdziwe treści, kwalifikowane jako pomówienia. Wierzejski mówił nawet w radio, że w przypadku recydywy poszczególne media miałyby być nawet zamykane. Pomysł jest nawet dobry, bo przy realizacji koncepcji wierzejskiej w pierwszej kolejności będzie trzeba zamknąć medium nadające z Torunia.

To pół żartem. Giertych chce oczywiście powołania nowych, specjalnych sądów prasowych, które po odpowiednim obsadzeniu z pewnością będą ferować tylko słuszne wyroki. Niezbyt wesoło. Dotychczasowe prawo prasowe na pewno wymaga zmian, ale nie wiem, czy w pierwszej kolejności w zakresie pomówień. Zdaniem prawnika "Gazety Wyborczej" obecne prawo jest represyjne, przede wszystkim dlatego, że powstało tuż po stanie wojennym. Nie jest to do końca prawda, prawo z 1984 roku było kilka razy modyfikowane; z kolei realna jest oporność większości redakcji co do publikowania sprostowań (a jeszcze w wyeksponowanym miejscu!) i świadczy źle o naszych tradycyjnych mediach papierowych.

Co pomysły zaostrzania odpowiedzialności dziennikarskiej mogą oznaczać dla nas w szerszej perspektywie? Jeżeli przyjąć, że się ziszczą (wątpię), spodziewałbym się większego zejścia z "trudnymi tematami" do internetu i blogów. To zaś byłoby zjawiskiem w pewnym sensie pozytywnym. Masz temat, dobrych, ale nie stuprocentowo pewnych (tacy bywają rzadko) informatorów, w związku z czym naczelny nie jest przekonany by puścić temat bo ewentualne kary idą w miliony? Ty uważasz, że trzeba, bo w interesie społeczeństwa jest, by poznało efekty Twojego śledztwa? Wyjdziesz z sytuacji patowej wrzucając tekst na bloga i podsyłając linka innym blogerom.

W taki oto sposób moglibyśmy szybciej wykształcić w Polsce opiniotwórczość blogosfery przekładalną na tradycyjne media. Może się okazać, że dzięki Giertychowi zbliżymy się do realiów amerykańskich, to ci dopiero byłby paradoks!
.

2006/12/07

SAI 06 od jutra do niedzieli

Maratonu konferencyjnego ciąg dalszy - od jutra do niedzieli warto wpaść do siedziby Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie (ul. Chodakowska 19/31) na "Społeczne aspekty internetu", w skrócie określane jako SAI. Start o godzinie 10; wówczas rozpocznie się prelekcja Henry'ego Jenkinsa powiązana z fenomenem YouTube (program całości). Zapraszam także w swoim imieniu - w jednej z piątkowych sesji przedstawiam referat zatytułowany "Lifehacking - hakowanie codzienności. Nowy fenomen społeczny inspirowany kulturą Sieci". O lifehackingu pisałem już dla magazynu "hakin9" (3/2006), w lutym awizowałem też temat na blogu. Teraz rozwijam go, pokazując związki z tradycyjnie pojmowaną kulturą hakerską w ujęciu Raymonda, Stallmana czy Levy'ego.
.

Wystąpienie Alexandra Barda na "Kulturze 2.0."

Kulturę 2.0. otwierał wczoraj spicz Alexandra Barda, współautora "Netokracji". Nie czytałem tej książki - leży na stercie tych, które na przeczytanie oczekują. Dzięki prelekcji Barda będzie czekać krócej.

Zamiast wpisu związanego z prelekcją - novum. Ponieważ zaoferowałem się zrobić notatki dla Grześka Stunży (Hiperblog, Pracownia54), uznałem, że można je wykorzystać nieco szerzej. Inspiracją były dla mnie udostępniane w Sieci notatki konferencyjne Cory'ego Doctorowa. W efekcie zamiast długiego wpisu, polecam wyjątkowo plik PDF [ca. 80 KB] z relacją z prelekcji Barda, wraz ze sporadycznymi własnymi komentarzami. Zapraszam do czytania, być może zachęcę innych nieznających "Netokracji" do jej szybszego przeczytania, tak jak zrobił to Bard w moim przypadku.
.

2006/12/06

Jenkins o mitach na temat gier komputerowych

Od dawna trzymam w zakładce przeglądarki esej Henry'ego Jenkinsa dotyczący mitów powtarzanych o grach komputerowych. Czas na wyjątkowo krótki i opisowy wpis jest chyba najlepszy z możliwych, bo zbiega się z wizytą Jenkinsa w Polsce; badacz będzie jutro gościem konferencji Kultura 2.0, a w piątek - SAI 2006.

Jenkins uznaje gry komputerowe za element rewolucji medialnej, z którą mamy do czynienia w ostatnich latach. Jednocześnie zauważa doskonale znany i w Polsce rozdźwięk między popularnym społecznym odbiorem gier, a ich rzeczywistą wartością. W eseju jako mity przedstawione są m.in. zjawiska łączące wprost przemoc z brutalnością gier komputerowych. Jenkins zwraca szczególną uwagę na uproszczenie, jakiemu łatwo ulec, jeżeli bada się "przekazy medialne" bez otaczającego je kontekstu. Kontekstem gry jest zawsze inna konwencja, konwencja gry i zabawy (w tekście Jenkins pisze o "magicznym kręgu"). Również "efekty medialne" nie powinny być obserwowane w oderwaniu od realiów, bo w ten sposób tworzy się pewien model idealny, niedopasowany do rzeczywistości.

Jenkins nawiązuje też do wytartych stereotypów: że głównym targetem marketingowym na rynku gier są dzieci i wczesna młodzież; że młode kobiety i dziewczynki nie interesują się graniem. Najciekawsze moim zdaniem wątki dotyczą psychologii: w obiegowych opiniach gry uchodzą za odwrażliwiające i izolujące społeczne. Przeciw izolacji świadczy np. gigantyczne prosperity Massive Multiplayer Online Games, czyli MMOG-ów; z kolei przykłady The Sims lub Second Life doskonale pokazują, że gry mogą w ciekawy sposób pomagać wyrażać siebie, co - w obiegowej krytycznej opinii - nie jest możliwe. Podobnie jest zresztą w badanym przeze mnie w wolnych chwilach Guild Wars; cele gry są zasadniczo "przygodowe" (rozbudowane RPG z wyraźnym wątkiem głównym), jednak element wizerunkowy, element wyrażania siebie jest rozbudowany w sposób widoczny (rozmaite warianty dowolnego modyfikowania stroju i wyposażenia, możliwość farbowania go, a nawet mieszania farb, aby końcowy efekt zbliżyć do możliwie najbardziej unikatowego - z czego gracze skwapliwie korzystają, wydając na swój wirtualny szyk grube wirtualne pieniądze).

Bardzo ciekawy esej, jeszcze raz polecam. W Warszawie Jenkins będzie mówić o konwergencji, ale i w tym temacie z pewnością warto go posłuchać (uwaga: konieczność rejestracji uczestnictwa na obu konferencjach).