Oregon Project - tak, Pistorius - nie
Wszystko pięknie, tyle, że sukcesy Ruppa nie są wyłącznie zasługą jego talentu, ale i zaprzęgnięcia biegacza do machiny tzw. Nike Oregon Project. W dużym skrócie: rozbudowana technologia w służbie windowania indywidualnych osiągnięć. A nieco szerzej, znów, z lenistwa, za serwisem Bieganie.pl: otóż firma Nike "włożyła miliony dolarów w specjalny dom, w którym mieszka Rupp [...]. Sztucznie jest tam utrzymywane ciśnienie i skład powietrza, jaki panuje na dużej wysokości, co ma polepszać parametry krwi. Zawodnicy część treningu biegają w specjalnych wannach i na antygrawitacyjnych bieżniach, które mają zabezpieczać mięśnie i stawy przed przeciążeniem". Wygląd takiej wanny czy też bieżni (jakże to upraszczające słowa) - w linkowanym tekście.
Projekt wzbudził wątpliwości natury etycznej, bo jak mają się szanse Ruppa - uprzywilejowanego nową technologią - do szans, dajmy na to, polskiego 21-latka z AWF-u? Nijak. Alberto Salazar, trener Amerykanina, ma jednak gotową odpowiedź (ostatni raz cytuję za Bieganie.pl): "Staramy się wykorzystać każdy legalny sposób, żeby zdobyć przewagę nad Kenijczykami. Oni mieszkają na dużej wysokości od urodzenia i nikt nie uważa, że to nieetyczne, choć już na starcie daje im przewagę".
Mnie ta wypowiedź najbardziej interesuje w kontekście Pistoriusa. Jego protezy zostały uznane za nielegalne, dające zbyt dużą przewagę - nieważne, że póki co czysto potencjalną, a nie realną (sprinter biega o sekundę gorzej od 20-letniego rekordu Polski). Tymczasem w przypadku Ruppa jednoznacznego stanowiska - wspomaganie legalne czy nie - zdaje się, nie ma. Zwłaszcza, że projekt ruszył wstępnie już w 2001 roku, pisano o nim w "Wired", a o Pistoriusie głośno - tak naprawdę głośno - było przez zaledwie kilka ostatnich miesięcy.
Myślę sobie jednak, że Oscar Pistorius mógłby powiedzieć coś takiego: "Staram się wykorzystać każdy sposób, żeby zdobyć przewagę nad osobami pełnosprawnymi. Jako osoby nie pozbawione kończyn, już na starcie mają nade mną przewagę i nikt nie uważa, że to nieetyczne". Oczywiście - dotąd niepełnosprawni biegacze nie rywalizowali bezpośrednio z pełnosprawnymi, ale też tylko dlatego, że nie mieli wsparcia technologicznego, które by im taką rywalizację w ogóle pozwoliło nawiązać. Teraz mają, ale na wszelki wypadek mówi się "nie".
Dwulicowość środowiska? Nieumiejętność odnalezienia się w realiach, w których związek maszyny i człowieka w sporcie będzie coraz bardziej aktualny? Zapewne i jedno, i drugie.
* * *
18.01.2008 - nowy wątek w sprawie. Mistrz świata na 100 metrów, Tyson Gay, chce walczyć z Pistoriusem. Cyt. za Sport.pl: "jeżeli Pistorius lub inni atleci chcieliby się ścigać w tradycyjnych zawodach i walczyliby jak wszyscy, to nie widzę w tym nic złego. Byłoby świetnie gdybym mógł pobiec z Oscarem. Uważam, że to mogłoby być niezwykle motywujące doświadczenie".
.





