error300: multiple choices - migawki z cyberprzestrzeni

2005/07/22

Sieci rozdają karty

Ciekawie w Stanach. Zawieszono produkcję gry Grand Theft Auto: San Andreas. Gierki niezbyt ambitnej, dodajmy - bycie złodziejem, mordercą na zlecenie i ćpunem w jednym to nie mój kubek herbatki, że spolszczę elegancki brytyjski zwrot. Dość powiedzieć, że gra niedawno miała premierę.

Tymczasem już zupełnie ostatnio głośno było o ukrytych akcentach pornograficznych w grze, zaczęło się dochodzenie, w efekcie którego GTA otrzymała od Entertainment Software Ratings Board sygnaturkę Adults Only. Za "zawarte w grze treści erotyczne, sceny przemocy, promowanie narkotyków i obelżywy język" (że zacytuję Onet).

I słusznie, dobra etykietka. Ciekawsze jednak wydarzenie miało miejsce w tle. Jak dalej piszą na Onecie, takie oznaczenie GTA oznacza ni mniej ni więcej, że "większość amerykańskich sklepów wycofa grę ze sprzedaży (w tym popularne sieci: Walmart, Target i Best Buy)".

Prawda li to, z tą większością? Nie chce mi się sprawdzać. Zakładam jednak, że prawdą są informacje o Walmarcie czy Best Buy'u, a wiem, jaki udział w sprzedaży gier mają takie sieci. Wycofanie to bolesna decyzja dla producenta, ale warto prześledzić ciąg przyczynowo-skutkowy. "Firma Take-Two Interactive natychmiast po ogłoszeniu werdyktu zawiesiła produkcję wszystkich wersji gry".

To jak - spodziewali się wycofania gry ze sklepów, czy może chcą przejść resocjalizację bo zrozumieli, że GTA jest kretyńskim pomysłem? Go figure... ;)

2005/07/13

Skrót wojenny, skrót sieciowy

Norman Davies przytacza w "Powstaniu '44" kilkanaście międzynarodowych sygnałów telegraficznych, stosowanych podczas działań wojennych 1939-1945. Można wśród nich (cytuję ze strony 33) znaleźć także skróty pełnych słów, m.in. takie:

  • PSE - jako skrót od "proszę"
  • TKS - "dziękuję"
  • SRI - "przepraszam"
  • YU - "Ty, twoje, do ciebie" ale także "tam"
  • OP - "operator"
  • R - "zrozumiałem"
  • K - "w porządku"
  • RPT - "powtórz"
Skojarzenie z akronimami w Internecie? No jasne. Ale zwróćcie uwagę, jak różne to formy od stosowanych dziś. A przecież teoretycznie, skoro Siecią zajmowało się na początku głównie wojsko, można się było spodziewać przejęcia czegoś już istniejącego... Tymczasem, jakby nie patrzeć, mamy THX i U zamiast TKS czy YU. Zamiast PSE jest PLS. Zniknęło SRI (względy praktyczne? przeprosiny "w skrócie" są bądź co bądź niestosowne). I chyba tylko K oraz OP żyją w świadomości internautów tak, jak żyły w świadomości wojennych radiotelegrafistów.

Swoją drogą, kiedy siedem lat temu, jako student, pisałem pracę zaliczeniową o akronimach, było ich w polskim Internecie pełno. Wydaje mi się, że dzisiaj są w zaniku - coraz częściej spotykam (wirtualnie) osoby, które nie umieją rozszyfrować IMHO czy BTW. Ciekawie się to wszystko układa. Wychodzi na to, że akronimy mogą (mogły?) być bardzo przedpotopowe - że nawiążę do jednego z poprzednich wpisów. Ze wszelkimi konsekwencjami tego, co po potopie.
error300.org

2005/07/07

UE chroni wolność, USA chce kontrolować

Krótko i do rzeczy. Unia Europejska nie zgodziła się na przyjęcie jednolitych przepisów patentujących oprogramowanie! Lobbing wielkich koncernów nie tylko nie przyniósł efektów, ale poniósł bezprecedensową klęskę. 648 eurodeputowanych powiedziało "nie" dyrektywie software'owej, a ledwie 14 było "za" (18 wstrzymało się). Nokaut!

Takie decyzje budzą radość, ale zgoła odmienne nastroje panują po drugiej stronie oceanu, gdzie szykuje się bezprecedensowe... ograniczenie praw wolności internautów.

Oto 23 czerwca weszły w życie nowe regulacje amerykańskiego Departamentu Sprawiedliwości (18 U.S.C. par. 2257), mierzące w przemysł erotyczny w Sieci. Idea jakiegoś tam kontrolowania stron XXX jest nawet i dobra, jednak wykonanie nie tylko fatalne, ale wręcz ultraniebezpieczne. Paragraf 2257 wprowadza pojęcie "drugiego producenta" stosownych materiałów. Kim jest więc secondary producer?

Kurt Opsahl z Electronic Frontier Foundation pisze tak:

"The new regulations expand the definition (...) to include anyone sexually explicit conduct. If you're a blogger or you host a website and write an online article or personal ad with a photo that falls under that definition, that means you".

Polecam przeczytać cały artykuł Opsahla. Na marginesie, w ramach uzupełnienia, EFF działa na rzecz wolności wypowiedzi już od roku 1990 (szczegóły).

O tym, że wolność wypowiedzi jest realnie zagrożona, może świadczyć akcja prawna przeciwko BME - interetowej społeczności i zinowi o piercingu oraz innych sposobach modyfikacji ciała. Nie ma to nic wspólnego z pornografią, jednakże może podpadać pod produkt "sexually explicit". Efekt? BME przeniosło się na serwery kanadyjskie i zostało, cytując właścicieli, zabanowane w USA (wczoraj był tutaj długi komentarz na ten temat).

Nie znam szczegółów tego przypadku, ale nie w konkrecie leży problem. Przeciwnie, niebezpieczeństwo nowej regulacji leży w rozmyciu i zbytniej ogólności. Nie ma definicji tego, co jest, a co nie jest "sexually explicit". Można zakładać, że dla jednego - nagie łono, dla innego pierś (case Janet Jackson i, jak podejrzewam, galerii BME), ale dla jeszcze innego np. odsłonięty brzuch. To co, koniec z publikowaniem w Sieci zdjęć z wakacji nad morzem...? Oczywiście ironizuję, niemniej potencjał nadużyć jest w nowej regulacji bardzo duży i to mnie niepokoi.
error300.org

2005/07/03

Na marginesie Live 8...

Skoro była mowa o wydarzeniach...

(zdjęcie z bbc.co.uk)

Wielcy, ciągle wielcy.
error300.org

2005/07/02

Live 8 w BBC: transmisja totalna

Przypomniał mi się Georg Simmel, z którym ostatnio mam dużo do czytania. Otóż mówił Simmel, że ludzie tworzą społeczeństwo każdym swoim zachowaniem, a fundamentem uspołecznienia są interakcje. Dopiero to, co uspołecznione, utrwala się w formy i struktury.

Piszę o tym, bo właśnie teraz trwa drugie z największych wydarzeń bieżącego roku. To kategoria sama w sobie - wielkie wydarzenia, o których mówi cały świat i które mają szansę wpłynąć na zmianę społecznej świadomości w tym czy owym zakresie. Mam na myśli oczywiście Live 8. Idąc tropem Simmla, dzisiaj globalnie rozmawiamy o śmierci głodowej, potrzebie pomocy *politycznej* i długach Afryki.

Ale ja nie o tym. Koncert jest świetnie relacjonowany przez BBC i to na skalę absolutnie bezprecedensową. BBC na Live 8 to nie tylko telewizja i radio, to radiowy streaming na kilku kanałach plus przekaz telewizyjny online, to najnowsze zdjęcia i wiadomości tekstowe na specjalnie utworzonej stronie internetowej (odświeżanej niemal co minutę). Jest też blog.

Pragnę zwrócić uwagę na skalę tego zjawiska; odnoszę wrażenie, że tak zmasowanej obsługi medialnej nie miała nawet śmierć Papieża. Może to i dobrze - znak, że good news ciągle jeszcze ma szansę przebić w mediach bad news, przyciągnąć uwagę w sposób tak nieprawdopodobnie zmasowany.

Panie i panowie, BBC na Live 8. Trasmisja totalna.
error300.org