Krótko i do rzeczy.
Unia Europejska nie zgodziła się na przyjęcie jednolitych przepisów patentujących oprogramowanie! Lobbing wielkich koncernów nie tylko nie przyniósł efektów, ale poniósł bezprecedensową klęskę. 648 eurodeputowanych powiedziało "nie" dyrektywie software'owej, a ledwie 14 było "za" (18 wstrzymało się). Nokaut!
Takie decyzje budzą radość, ale zgoła odmienne nastroje panują po drugiej stronie oceanu, gdzie szykuje się bezprecedensowe... ograniczenie praw wolności internautów.
Oto 23 czerwca weszły w życie nowe regulacje amerykańskiego Departamentu Sprawiedliwości (18 U.S.C. par. 2257), mierzące w przemysł erotyczny w Sieci. Idea jakiegoś tam kontrolowania stron XXX jest nawet i dobra, jednak wykonanie nie tylko fatalne, ale wręcz ultraniebezpieczne. Paragraf 2257 wprowadza pojęcie "drugiego producenta" stosownych materiałów. Kim jest więc
secondary producer?
Kurt Opsahl z Electronic Frontier Foundation
pisze tak:
"The new regulations expand the definition (...) to include anyone sexually explicit conduct. If you're a blogger or you host a website and write an online article or personal ad with a photo that falls under that definition, that means you".
Polecam przeczytać cały artykuł Opsahla. Na marginesie, w ramach uzupełnienia, EFF działa na rzecz wolności wypowiedzi już od roku 1990 (
szczegóły).
O tym, że wolność wypowiedzi jest realnie zagrożona, może świadczyć akcja prawna przeciwko
BME - interetowej społeczności i zinowi o piercingu oraz innych sposobach modyfikacji ciała. Nie ma to nic wspólnego z pornografią, jednakże może podpadać pod produkt
"sexually explicit". Efekt? BME przeniosło się na serwery kanadyjskie i zostało, cytując właścicieli,
zabanowane w USA (wczoraj był tutaj długi komentarz na ten temat).
Nie znam szczegółów tego przypadku, ale nie w konkrecie leży problem. Przeciwnie, niebezpieczeństwo nowej regulacji leży w rozmyciu i zbytniej ogólności. Nie ma definicji tego, co jest, a co nie jest
"sexually explicit". Można zakładać, że dla jednego - nagie łono, dla innego pierś (
case Janet Jackson i, jak podejrzewam, galerii BME), ale dla jeszcze innego np. odsłonięty brzuch. To co, koniec z publikowaniem w Sieci zdjęć z wakacji nad morzem...? Oczywiście ironizuję, niemniej potencjał nadużyć jest w nowej regulacji bardzo duży i to mnie niepokoi.
error300.org