error300: multiple choices - migawki z cyberprzestrzeni

2005/12/22

Gutek, Francja i P2P

Od samego poczatku rozwoj Internetu to rowniez walka z przeciwienstwami i niekompatybilnosciami. Ciekawe ile osob pamieta jeszcze, dlaczego dawniej pisanie z polskimi literami bylo problematyczne? ;)

Dzis krotki, polskawy drogowskaz error300:

  • w sprawie Gutek Film vs. serwisy z polskimi napisami wazny list/artykul napisal Jaroslaw Lipszyc - warto zapoznac sie z trescia tutaj,
  • nieco obok, nieco w kontekscie: 80 tys. legalnych sciagniec niepoprawnej politycznie piosenki Big Cyca,
  • Gutek nie trafil w dobry moment; Francuzi legalizuja korzystanie z peer-to-peer.

a przy okazji... Opera dla Google czy dla Microsoftu? Ta druga wersja nie jest nieprawdopodobna, zdaniem Johna Dvoraka.

Powrot do dluzszych wpisow w styczniu.

2005/12/18

99 and more

[wyjatkowo bez polskich liter]

Jest przedswiatecznie, totez mozna pozwolic sobie na troche (przed)swiatecznego lenistwa. W jego ramach polecam projekty flashowe, ktore cenie od dawna. Nie bylo tylko okazji ich przedstawic, a warto.

Pierwszy z projektow przypomina nieco klipy Toola i dla czesci czytelnikow pewnie samo to bedzie zacheta. Nieco gigerowskie graffiti i duszny klimat dziewiecdziesieciu dziewieciu pokoi. Nie calkiem statycznych i nie calkiem sielankowych. Warto zajrzec: 99 rooms, a potem jeszcze na strony poszczegolnych autorow.

W ramach rozrywki polecam tez kultowy juz Samorost. Sympatyczna gra flashowa, ktorej druga czesc wlasnie ujrzala swiatlo dzienne. Dobra okazja, by przedstawic projekt tym, ktorzy jeszcze go nie znaja. Absolutnie wyjatkowe.
error300.org

2005/12/12

Thriller w blog-cinkach

"This Mortal Coil" kojarzy mi się głównie ze świetną płytą (i utworem "FYT"), ale od nowego roku prawdopodobnie silniejsze skojarzenie wywoływać będzie blog o takiej właśnie nazwie (this-mortal-coil.blogspot.com). Od stycznia 2006 pisarz Mark Leslie zamierza publikować tam (jako Peter O'Mallick) swój najnowszy thriller pt. "I, Death". Powieść w odcinkach, dostępna póki co tylko na blogu.

Zawsze to jakiś precedens. Wedle mojej wiedzy nie było dotąd książki publikowanej tylko na blogu - natomiast w drugą stronę działa to znakomicie od jakiegoś czasu (vide Post Secret - na kanwie tamtejszego lejtmotywu właśnie wyszła książka).
error300.org

MediaMax też dziurawi

Czy wspominałem na blogu o tym, że inne oprogramowanie Sony BMG (oprócz XCP z rootkitem) również zagraża bezpieczeństwu systemu? Problem ten podniosła niezawodna Electronic Frontier Foundation - i to już wtedy, gdy podjęła temat XCP.

Software nazywa MediaMax, szczegóły o nim są tutaj, a Sony BMG zaimplementował je m.in. na płytyt Dido, Elvisa, Santany czy Pink (pełna lista pod tym adresem). Problem ponownie dotyczy głównie Ameryki Północnej. Chwilowo tylko tyle w temacie.

2005/12/09

Ludyczne, ale mało zabawne

Nie jest tajemnicą, że w Chinach działa z powodzeniem cały biznes związany z MMORPG-ami. Dwunastogodzinne zmiany, ustawiczna gra (czy może ustawiczny eksp), zabijanie potworów dla drogich przedmiotów i wirtualnej gotówki. Którą następnie leniwy gracz z USA bądź ewentualnie Polski może sobie kupić - za realne, rzecz jasna, pieniądze.

Terra Nova doniosła dziś o rzetelnym artykule na ten temat, opublikowanym w "New York Timesie". Wbrew deklaracjom Edwarda Castronovy, bez problemu (i subskrypcji) byłem w stanie przeczytać cały artykuł; link do NYT dla wygody przywołam i tutaj. Podobnie jak króciutki teaser:

"By some estimates, there are well over 100,000 young people working in China as full-time gamers, toiling away in dark Internet cafes, abandoned warehouses, small offices and private homes. (...) 'It's unimaginable how big this is', says Chen Yu, 27, who employs 20 full-time gamers here in Fuzhou. 'They say that in some of these popular games, 40 or 50 percent of the players are actually Chinese farmers'."

Jak bronią się producenci gier? Słabo. Przede wszystkim walczą z wiatrakami, czyli starają się banować tych, którzy reklamują w grze nielegalne strony/produkty. Próbują też dzielić graczy na świecie na sektory (w Guild Wars odpowiednio: USA, Europa i Korea; co ciekawe - gracz z Europy może zmienić sektor na amerykański i vice versa, jednak nie można wejść na koreański. Podstawowa płaszczyzna spotkań z Azjatami to nieliczne sektory międzynarodowe - wiadomo dlaczego...). Najrozsądniejsze rozwiązanie to zaawansowany system aukcyjny, choć i on nie rozwiąże problemu podstawowego, oczywistego wręcz: lenistwo graczy + niska cena (w realiach finansowych kupujących) = popyt.

A zatem najrozsądniej byłoby edukować swoich własnych klientów, przy czym z wykorzystaniem bogatszej argumentacji niż "kupowanie wirtualnej gotówki od Azjatów jest złe" (taką retorykę obserwuję do tej pory w komunikacji producent/zarządca - gracze w GW). Nie warto wychodzić z założenia, że ludzi szczegóły nie interesują, bo wtedy niebezpiecznie zbliżamy się do konstatacji: most people don't know what a sweatshop is, so why should they care about it?

To oczywiście w nawiązaniu do tej sprawy.
error300.org

2005/12/06

Głośniej o splogach

Pośród różnych wariantów blogów (vlogi, moblogi, itp.) znalazło się robaczywe jabłko - splogi. Inaczej spam blogi, a jeszcze inaczej - paskudne zapychacze łącz. Splogi istnieją tylko po to, by reklamować afiliowane produkty/usługi/strony/firmy i tą drogą oszukiwać m.in. google'owski PageRank. Zawartość stron jest zazwyczaj bełkotliwa i merytorycznie bliska zeru - chodzi wyłącznie o zarobkowanie na eksponowanych linkach. Spam v. 2.0 - skoro śmieciowa poczta stała się powszechnie znienawidzona, spróbujmy poprzez blogosferę. Intencja ta sama, to samo zapychanie łącz.

Drugi sposób działania splogerów jest jeszcze bardziej przykry - na część śmieciowych stron kopiowane są fragmenty *naszych* blogów, ale przeplatane linkami do różnych "atrakcyjnych" usług. A zatem mamy tu jeszcze naruszenie praw autorskich. Również dlatego warto zainteresować się splogami - poznać wroga i metody walki z nim.

Trochę się już dzieje. Temat podniósł niezawodny Mark Cuban, ostatnio zaś poradniczy tekst o walce ze splogami opublikował "Wired". Powstały już takie inicjatywy, jak Splogspot, Fight Splog! czy Splog Reporter. Na tym ostatnim można znaleźć tak poważną deklarację: "Splog is a terrorist to our blogosphere and needs to be stopped". Oprócz deklaracji jest jednak dużo merytoryki, a także narzędzia do przeglądarek (np. Report Splog! dla Firefoksa).

"Wired" uważa, że każdy bloger powinien poznać wroga, nawet jeśli obecnie wydaje się on zupełnie egzotyczny. Daj Boże zresztą, żeby w polskich realiach tak zostało. Mówić o problemie chyba jednak warto.
error300.org