error300: multiple choices - migawki z cyberprzestrzeni

2006/07/23

O wideoke w "Przekroju"

Arcyciekawe sieciowe zjawisko, które na niniejszym blogu ochrzciłem jako wideoke, znalazło rozwinięcie w formie papierowej. Chodzi o artykuł Sylwii Kawalerowicz w najnowszym "Przekroju" (nr 29/3187, z 20 lipca 2006 r.). Niestety nie ma go na stronie internetowej pisma.

Autorka wspomina m.in. o Gidolu, inicjatywie będącej znakomitym uzupełnieniem lutowego wpisu na error300, a także o wideoke po polsku. Szkoda, że redakcja nie wygospodarowała więcej miejsca, ciekawych przykładów z pewnością by nie zabrakło.

2006/07/13

KGP w Sieci jak Syzyf

Zachodzę w głowę, jak w roku 2006 ogólnokrajowe media mogą robić szum wokół prób - nieudanych i udanych - zablokowania jakiejś strony internetowej. Mam na myśli transnarodową interwencję, której celem było usunięcie z internetu nazistowskiej witryny "Krew i Honor". Wstyd podwójny - najpierw policja wypowiada się z atencją o sukcesach w blokowaniu oraz w przyskrzynieniu tego czy owego człowieka związanego ze sprawą, potem dziennikarze z równie niskim krytycyzmem publikują swe rewelacje.

Nie trzeba znać dogłębnie tematu, by wiedzieć, że raz usuniętą - ale skopiowaną uprzednio na dysk - stronę można bezkarnie postawić na innym, zagranicznym serwerze. Polscy skinheadzi skorzystali z pomocy kolegów Amerykanów i umieścili stronę właśnie w Stanach Zjednoczonych. To słaby pomysł, bo akurat współpracy z tamtejszymi organami ścigania rodzimej policji odmówić nie można. Niechby się jednak narodowcy wynieśli z hostingiem strony do, bo ja wiem, Singapuru - jeżeli ich błękitnokrwista aryjskość zezwala, oczywiście - i stróżom prawa działać byłoby znacznie trudniej. Nie wspominam o duplikowaniu stron, multiplikacji adresów, itp.

Przykre, że Komenda Główna Policji jeszcze się chwali wykonywaniem tej syzyfowej pracy. A przecież inna metoda walki z propagowaniem treści nazistowskich jest naprawdę skuteczna. Korzysta z niej m.in. wywiad izraelski. Chodzi o hakerów, którzy na etatach państwowych walczą z neonazizmem w Sieci. Często w nieco brudny sposób. Tyle, że Harry też był Brudny, a swoją robotę wykonywał po mistrzowsku.

Zdaję sobie sprawę, że w IV RP korzystanie z koncepcji izraelskich zdecydowanie NIE jest trendy, może jednak w takiej sprawie warto. Obyłoby się bez kompromitacji.

2006/07/12

O Sieci i blogach na "nie"

"Do you know the difference between bloggers and a book with empty pages? There is none - both have no message."

Internet nie jest fajny, blogi są słabe i działają autocenzuralnie, a blogerzy nie mają nic do powiedzenia. Czasem warto zmierzyć się z takimi opiniami. Kto nie miał z nimi do czynienia, niech zajrzy na internetisshit.org, a także do elaboratu Donalda Crooka "Why I Hate Personal Weblogs". Nieco bardziej poważnie jest we wpisie Ardanta oraz na Narodowej Debacie. Cytat z początku wpisu pochodzi z kolei z nie do końca poważnej strony bloggerssuck.com (uwaga, goła pupa).


2006/07/11

iPodów wpływ na język angielski

Wyguglam to i puszczę ci na gadulcu. Programy, usługi, serwisy i standardy elektroniczne mają arcyciekawy wpływ na zmiany w językach narodowych. Leander Kahney opisuje w swoim artykule w "Wired" slang okołoipodowy rejestrowany w Urban Dictionary. Specyfika tegoż sprawia, że mamy styczność z żywym językiem angielskim, aczkolwiek część terminów może być po prostu zmyślona (na co słusznie wskazuje autor). Tym niemniej zjawisko ciekawe. Podestrians, iPodophiles, podaholics, iPod slut, podfapping - proszę sprawdzić w słowniku, względnie w artykule Kahney'a.

Moim zdaniem najciekawszy jest termin iPod spamming - ściąganie na odtwarzacz większej ilości piosenek niż kiedykolwiek można przesłuchać. Podług definicji (i to jest właśnie ciekawe): "this is usually done by people wishing to raise the number of songs on their iPod in an attempt to seem cooler than they actually are". Amerykańska młodzież i jej białe elektroniczne wyznaczniki statusu. Piątej generacji zresztą.

Inna sprawa to pytanie o graniczną ilość piosenek, która jeszcze jest możliwa do przesłuchania, by nie zostać etykietki iPodowego spamera. Pytanie złośliwe, bo konkretnej odpowiedzi trudno się spodziewać.

Jest odtwórczo

Luźna refleksja - polski internet odtwórczością stoi. W marcu pastwiłem się odrobinę nad innowacyjnością inaczej w wydaniu Interii (komunikator Stefan), ostatnio męczy mnie podsyłanie odnośników do filmów umieszczonych w równie odkrywczym projekcie Smog. O ile się nie mylę, jest on związany z O2. Filmy i filmiki czerpie zresztą bezpośrednio z serwisu YouTube (którego popularność w ostatnich miesiącach eksplodowała). Ciekaw jestem rozgrywki prawno-autorskiej, gdy Smog zapragnie czerpać ze swej działalności zyski reklamowe.

Smog nie jest cool z jeszcze jednego powodu. Bez większego problemu mozna tam znaleźć filmy, które kojarzą się z pewnym drastycznym serwisem internetowym albo tygodnikiem "Zły". Znak czasów. "We all feed on tragedy"?

Powielanie pomysłów już wykorzystanych na Zachodzie uważam za bardzo frustrujące. Innowatorem w skali lokalnej jest ten, kto pierwszy skopiuje na naszym gruncie obiecujący pomysł z USA. Mamy fantastycznych młodych informatyków, szkoda, że z "myślą koncepcyjną" w narodzie gorzej. Póki co modele biznesowe są mało elastyczne. Jest ICQ, powstaje Gadu-Gadu (proszę zwrócić uwagę na samoograniczanie się Polaków - zawężamy sobie grono odbiorców wyłącznie do rodaków). Popularność zyskuje YouTube, zakładamy Smoga. Jest Friendster, powstaje Grono (chociaż lokalny charakter tego serwisu jest akurat usprawiedliwiony). I tak dalej.

Niestety odtwórczość dotyczy także inicjatyw prywatnych (Blogfrog, 10 przykazan, itp.), je jednak broni właśnie oddolny charakter. Portale płacą ciężkie pieniądze za to, by odwzorować coś, co już istnieje. Często bez logicznej potrzeby.

* * *

Ale, ale - jeden portal rozumie o co chodzi. Gazeta wychodzi nieco przed szereg i promuje na ten przykład Gwar. Wspiera i eksponuje także mundialowe relacje "Z czuba". Obrano właściwy azymut, czuje się z daleka, że w portalu słuchają ludzi żyjących Siecią. Oby dalej w tę stronę. I oby się to przełożyło na odsłony!