Polityczne blogi tematyczne, pisane przez samych polityków lub ich sztaby (w odróżnieniu od blogów komentatorskich), przeszły w Polsce w nową fazę. Oto po narzędzie to sięga świeżo wyautowany premier Kazimierz Marcinkiewicz, dołączając m.in. do
Pawła Grasia, Marka Borowskiego i jego
żony, czy opisywanego już tutaj przez wzgląd na blogową działalność
Ryszarda Czarneckiego.
Niestety blog polskiego polityka sztampą i pamiętnikarstwem stoi nadal. Premier i jego biegły w public relations sztab nic w tej materii nie zrobili.
Blog Marcinkiewicza jest po prostu infantylny i nie można się oprzeć wrażeniu, że tak właśnie go zaprojektowano. Nie zdając sobie oczywiście sprawy, że blogować można na serio i poważniej.
To jest sedno tego krótkiego wpisu. Marcinkiewicz, jakkolwiek by oceniać jego autentyczne zasługi, szybko i profesjonalnie (!) zdobył w Polsce popularność. Piątka z marketingu politycznego. A skoro tak, to można było się spodziewać, że założenie bloga przez tę konkretną osobę zmieni coś w postrzeganiu potencjału tego medium u polskich elit politycznych. Naprawdę miałem taką nadzieję, gdy dotarły do mnie radosne wieści o nowym polit-blogu.
Nadzieje były płonne. Kazimierz - pozwalam sobie po imieniu, przecież to taki swojski premier - ma nam do przekazania m.in. takie górnolotne myśli:
"Cały czas to przeżywam. Zostałem prezydentem Warszawy. Cieszę się jak dziecko. Rozpiera mnie duma i czuję ogromny zaszczyt. Warszawa to cacuszko, po oszlifowaniu stanie się brylantem wielkim i wspaniałym. Jestem pewien, że mogę go oszlifować. Mam siłę i pomysł. Mam wizję i determinację. Że żyję w Warszawie dopiero 14 lat. Tak i patrzę jak marnowany jest potencjał. Trudno to wytrzymać tak aktywnemu człowiekowi jak ja."Skręca człowieka w środku. Gorzej niż Czarnecki, choć pomysł na prowadzenie taki sam. Sztab Kazimierza uznał, że stylistyka blogów to stylistyka trzynastolatków. Matematycznie - jak pamiętamy - ma to rację bytu. Szczególnie na serwisie blogowym Onetu. Tak czy siak sztabowcy się nie spisali, a potworek Marcinkiewicza będzie nas straszyć po nocach.
* * *
Warto przy okazji wspomnieć kilka spraw:
- blog Marcinkiewicza momentalnie dorobił się nienajgorszej parodii. Antyblog działa też tutaj. Niedługo zapewne i tak zostanie zbanowany. Z ciekawostek - zdecydowanie warto poczytać komentarze. Można odświeżyć sobie przygnębiające przeświadczenie, że wielu rodaków albo nie rozumie (kompletnie) co czyta, albo komentuje bez elementarnej wnikliwości (postrzeganie, layout, niekoniecznie samo czytanie). Porażające, jak powiedziałby minister Wassermann,
- Halina Borowska kontynuuje prowadzenie bloga mimo politycznego niebytu męża w ostatnich miesiącach; ostatnio komentuje m.in. właśnie premierę premier-bloga,
- SpieprzajDziadu.com wyrasta na porządny obywatelski, antyrządowy blog polityczny. Coraz bardziej merytorycznie, konkretnie - fajnie,
- blog Ryszarda Czarneckiego nie był pierwszy w polskiej blogosferze. Wcześniej zaczął pisać Paweł Graś, sam się również tym chwali. Poszukam dalej, może jednak kogoś znajdę.